*** Tolerancja a rzeczywistość ***


Nie lubię techno. Nie lubię hiphopu. Nie lubię ludzi w spodniach wyglądających jak zszyte worki na kartofle. Nie lubię ludzi w głupawych, "opływowych" okularach o jaskrawym kolorze, ubierających się w pomarańczowe dresy widoczne w nocy z innego osiedla. A ten art dotyczył będzie tolerancji, no coś podobnego...

Kilka dni temu w szkole zaistniała taka sytuacja: chcę usiąść w jedynej wolnej ławce w sali, ale jeden lalusiowaty "techno-cool-hyper-brotha" mówi mi, że zajęte. Osoby, dla której przeznaczono to krzesło, nie widziałem, więc zwyczajnie zasiadłem. W tym momencie koleś zaczyna mnie opierniczać za chamstwo i bezczelność. Obraziłem jego matkę i przestałem zwracać uwagę. Normalnie bym tego nie robił, ale mnie szlag trafia, kiedy ktoś wytyka mi chamstwo jedną ręką obmacując starającą się odsunąć dziewczynę.

Powyższa historyjka ma na celu uświadomić wam wszystkim mentalność tej pedalskiej subkulturki. U mnie w szkole dokładnie wszyscy "techno-people" to niewyżyci egoiści, rozpieszczeni i nieprzyjemni w obyciu. Jeśli ktoś nie uczęszcza na ich electro-techno-cool-party to jest gorszy i nie należy go szanować. Nie lubisz tej debilnej muzyczki (raczej rytmów) - jesteś bad. Aż wymiotować się chce, kiedy się pomyśli o tych ich imprezkach. Raz byłem, wiem co mówię. Siadają na kanapie w najdroższym barze i jakieś trzy godziny piep... (powiedzmy: solą) o niczym w rytm "umpa-cyk-cyk" autorstwa DJ Coolmen or sth. W towarzystwie idiotycznych, bezmózgich blondynek kiwają się na parkiecie jak paralitycy z epilepsją. Ale ich toleruję...

Jakiś miesiąc temu: jadę autobusem wypakowanym po brzegi. Wsiada jakiś skejcik, wzrost ok. 1,50m. Podchodzi do grupy innych skejcików i zaczynają przywitanie - przybijają "piątkę", z drugiej strony, górą, dołem, poprzecznie i od tyłu. Kiedy jechali pojedynczo każdy siedział z mordą na kłódkę, w grupce zaczynają nabijać się z ludzi prosto w twarz. Dogadują jakiejś starszej pani, łysemu dziadkowi, przeciętnemu nastolatkowi. W końcu wysiadają i idą do gigamarketu na "zakupy".

To natomiast była subkultura hiphopwców. Olewający wszystko i wszystkich, w grupie zadziorni i niepohamowani. Kiedy mijasz pojedynczy egzemlarz, ten ze strachu ustępuje Ci drogi. Typowi frajerzy. Pozerzy. Gnojki. Ale dobrze, że mają te swoje blokowiska i inne "miejscówki", gdzie mogą się zaszyć. Podsumowując: szerokospodnich "brothas" też nie lubię. Ale toleruję...

Czego nie robią autorzy piszący do AM. Bluzgają ich otwarcie, na łamach pisma, tak jak oni ich i innych ludzi na ulicy. Odpłacają im tym samym. Ja tak nie robię....

Chwila...

Właśnie tak zrobiłem. Cały ten tekst jest nietolerancyjny; najeżdżam na innych jak tylko mogę...

I wiecie co?

I dobrze! Czemu nie odpłacić tym samym - brakiem szacunku? Oni mogą, a ja nie? Oko za oko!

Człowiek uświadamia sobie swe wady w dziwnych sytuacjach. Nie jestem rasistą ani innym antysemitą, ale... czy nieukrywana niechęć do innych subkultur to nie jest swego rodzaju rasizm?
Chyba pod moimi historyjkami źle się wyraziłem. Ja nie toleruję tych ludzi. Toleruję ich obecność. Jestem wyrozumiały... ale to chyba tylko dowód zdrowia psychicznego, prawda? W końcu nie ma człowieka lubiącego wszystko i każdego.

Może z tymi techniksami (jak się na nich mówi???) i skate'ami jest tak źle tylko w mojej okolicy? Niedługo dostanę świra, słuchając bez przerwy Kalibru 44 puszczonego na cały regulator w sąsiednim budynku. Teraz, pisząc te słowa, zagłuszam dudniące techno sąsiada moją muzyczką (aczkolwiek nie nastwioną na full [Punkrock rulz!!!]).

Cholerka, właściwie nie wiem dlaczego napisałem ten tekst. Na początku nosiłem się z zamiarem zaapelowania do ludzi piszących do KM, aby nie obrażali tak bezlitośnie innych. Kiedy zorientowałem się, że robię tak samo, chyba próbowałem się usprawiedliwić. Teraz mogę napisać jedno: nie bierzcie ze mnie przykładu!

Ale, ale... przeca chyba każdy ma prawo do krytyki. Szczególnie jeśli jest to krytyka uzasadniona, a nie bezmózgie wyzywanie. Nie postawiłem sobie za cel "udupienie" (cyt. Lech Wałęsa) tamtych. Nagle coś mnie tknęło, pod wpływem impulsu poleciały bluchy.

O rany, trochę niespójny ten art. Porozrzucane wszędzie myśli, bezsensowne obrażanie skejtów etc. raczej nie przyczyni się do jego opublikowania. Jeśli czytacie to, to znaczy, że Qn'ik zdecydował się na opublikownanie tego dowodu swoistego oświecenia, uświadomienia.

Mimo wszystko mam satysfakcję z napisania tego... czegoś. Jeśli choć jedna osoba to przeczyta, to będzie sukces!


© Military Police
(np. Offspring: "Not The One", "Feelings", "All I Want"; Guano Apes: "Living In A Lie"; KoRn: "Beg 4 You"; Blink 182: "One Good Reason")