Wywiad o Ride The Lightning (1984) z Larsem Ulrichem

Czy jesteście zadowoleni z materiału zawartego na Ride...

Lars : Tak, jesteśmy naprawde zadowoleni z tego albumu. Kilka utworów było napisanych na krótko przed wejściem do studia. Myśle że zostałyby inaczej zaaranżowane gdyby powstały wcześniej i były odsłuchane przed samym nagrywaniem poza nowymi kawałkami.

Słuchając waszej pierwszej płyty i najnowszej gdyby porównać te materiały to da się wyczuć znaczącą różnice w gustach muzycznych czy możesz to wyjaśnić.

Lars: Ride... różni się głównie tym że dodaliśmy dzwięki Cliffa i Kirka którzy mileli odmięnną koncepcje do muzyki. Ciągłe granie kawałków w stylu "Whiplash" stawało się już nudne i dlatego postanowiliśy to radykalnie zmienić a zasługą tego jest to że Cliff i Kirk mają niesamowitą wiedze muzyczną i potrafią myśleć innczej niż zwylki muzycy metalowi, słuchaj nie mamy zamiaru grać tak jak to robią kapele trashowe czyli szybciej szybciej i szybciej było by to zbyt nudne zależy nam na rozwoju dlatego jesteśmu bardzo dumni z końcowego efektu

Tak widocznie widać waszą zmiane podejścia do muzyki... ( w tej chwili Lars mi przerywa)

Lars:Wiesz, Ride..." przekonał nas że można zachować silny przekaz i grać na mniejszych obrotach. Zrozumieliśmy że muzyka może zyskać na subtelności i wcale nie stracić na swojej mocy.

Czy czegoś się obawiasz związku ze zmianami.

Lars: Nie jestem pewien czy wszyscy nasi Europejscy fani, nic im nie ujmując, dobrze odbiorą naszą ballade "Fade to Black" ale myśle że z czasem to się zmieni.

Powiedz który album według ciebie jest lepszy pierwszy (Kill'em all) czy Ride...

Lars: Moim zdaniem drugi album przewysza pod każdym względem pierwszy, to co dotychaczas zrobiliśmy. Ride jest bardziej melodyjny , z wyrażnymi refrenami w połączniu z znacznie bogatszą aranżacją. Zaczynamy rozszerzać horyzonty.

Chcesz... (w tej chwili przez pokój przebiega James z gitarą a za nim Kirk z wyrwanymi strunami ) coś powiedzieć fanom Lars

Lars: Tak chce polećić wszystkim ten album gdyż to chwila naprawde dobrego metalu, cześć.

Cześć, do zobaczenia.


Wywiad z Jamesem Hetfieldem dla magazynu Metal Hammer

Jak czujesz się przed kolejnym koncertem w Polsce?

James: Jesteśmy naprawdę bardzo zadowoleni z tego, że możemy znów grać w Polsce. Wiesz to niesamowite uczucie wracać gdzieś, gdzie byłeś już kilka razy i gdzie ludzi cieszy to, co robisz.

Czego możemy się spodziewać po tym koncercie?

James: Myśle, że będzie to jeden z najlepszych, najbardziej wyjątkowych koncertów Metalliki, ponieważ tym razem nie promujemy żadnego konkretnego albumu i możemy sobie pozwolić na zagranie piosenek z wszystkich naszych albumów, począwszy od "Kill'em All" na "Garage Inc." skończywszy.

Chciałem zapytać się czy zachowałeś jakieś specjalne wrażenia z waszego ostatniego koncertu w Polsce?

James: To było dawno temu, ale ciągle pamiętam, że Polscy fani byli niezwykle żywiołowi. Zgotowali nam niezwykłe przyjęcie.

Skoro tak dobrze wyrażasz się o Polskich fanach Metalliki, muszę zapytać się - co James Hetfield wie o Polsce?

James: Niestety niezbyt wiele. A co powinienem wiedzieć?

Właśnie ciebie o to pytam...

James: Nie, naprawdę nie wiem zbyt wiele o geografii, polityce i tych wszystkich sprawach.

Dobrze. Powspominajmy zatem pierwsze lata z historii Metalliki. Jak to się stało, że narodziła się idea powstania takiego zespołu jak Metallica?

James: Lars i ja poznaliśmy się dzięki prasowemu ogłoszeniu, które on zamieścił w pewnej gazecie. Poznaliśmy się, bo słuchaliśmy tej samej muzyki, kochaliśmy te same dźwięki. W zepole, który nie nazywał się jeszcze wtedy Metalliką, mieliśmy kilku innych muzyków, a wszystkie próby odbywały się w okolicach Los Angeles w Kalifornii. Na naszym pierwszym występie tylko śpiewałem. Gitarzystą był wtedy Dave Mustaine i pamiętam, że kiedy zerwał strunę w swojej gitarze, okazało się, że nie mamy zapasowej i cały występ się posypał.

A zanim zacząłeś występować z Larsem Ulrichem, czy grałeś w jakichś innych zespołach?

James: Tak, grałem w jednym czy dwóch garażowych zespołach. Wykonywaliśmy przede wszystkim covery takich zespołów jak Black Sabbath, Thin Lizzy.

Czyli już wtedy grałeś "Whiskey In The Jar"?

James: Nie, akurat ten cover zacząłem grać dopiero z Metalliką. Wtedy graliśmy inne numery Thin Lizzy, przede wszystkim "Jailbreak" - tego typu sprawy... Poza tym oczywiście braliśmy na warsztat covery Led Zeppelin, to było wtedy popularne. Wiesz, graliśmy na imprezach w szkole średniej, na prywatkach i tak dalej. To były moje pierwsze muzyczne doświadczenie. Poze tym byliśmy bardzo młodzi.

Czy te pierwsze występy, w garażowych zespołach, były bardziej ekscytujące niż późniejsze granie z Metalliką?

James: Nie. Nie wydaje mi się, żeby było to bardziej fascynujące niż moje obecne występy z Metalliką.

Chciałbym wiedzieć co sprawiło, że postanowiłeś zostać muzykiem?

James: Tak jak każdy młody chłopak miałem swoich idoli. To było Aerosmith, Ted Nugent, AC/DC, Black Sabbath, Led Zeppelin. Wszystkie te gitarowe kluby lat siedemdziesiątych, w których gitarowe partie zawsze eksponowano na pierwszym planie. Podobały mi się także takie zespoły jak Scorpins i UFO, widziałem ich występy, i jak dla mnie brzmiało to bardzo heavy. Te zespoły budowały swoje brzmienie o gitary. Wiesz, pierwszym instrumentem, na którym grałem, było pianino, ale kiedy posłuchałem muzyki zespołów, o których ci opowiedziałem, pianino wydało mi nagle dużo mniej ważne niż gitara.

A kiedy już powstała Metallica, kidy sformowaliście pierwszy skład, skąd czerpaliście pomysły do pisania muzyki?

James: Nasza muzykia zrodziła się z nienawiści. Bardzo nienawidziliśmy Los Angeles, wszystkich tych boys-bandów i glam=bandów, które wówczas tam grały. My kochaliśmy ciężką muzykę, chcieliśmy grać ciężej i szybciej niż ktokolwiek przd nami. Nie było naszą intencją po prostu granie muzyki, to znaczy, nie zrozum mnie źle - nie chcieliśmy grać muzyki rozrywkowej. Naszym celem było tworzenie muzyki dużo cięższej.

Pierwszym gitarzystą w Metallice był Dave Mustaine, dzisiaj lider Megadeath. Zastanawiam się, dlaczego zdecydował się opuścić Metallikę?

James: Opuścił grupę, ponieważ wywaliliśmy go na zbity pysk.

To znaczym, Dave nie pasował od was?

James: Tak. Dave był pijakiem i narkomanem.

Wybacz, ale swojego czasu Metallika zyskała przydomek - Alcoholica...

James: To zabawne, nigdy o tym nie słyszałem.

Waszym pierwszym basistą był Cliff Burton, który zginął w wypadku waszego autokaru podczas trasy "Master Of Puppets". Czy zastanawiasz się czasem jak dzisiaj wyglądałaby Metallica, gdyby Cliff wówczas przeżył?

James: Oczywiście. Myślę, że to byłaby zupełnie inna Metallica.

Dlaczego?

James: Ponieważ Cliff byłby w zespole.; Chociaż muszę ci powiedzieć, że to bardzo głupie zastanawiać się, co byłoby gdyby. Metallica jest szczególnym zespołem. Już dawno zrósł się nam kręgosłup i jesteśmy po prostu Metalliką. Przyznam ci się, że wielu ludzi pytało mnie o to, co byłoby gdyby żył Cliff Burton, ale tak naprawdę nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. To po prostu nie możliwe. Choć na pewno bylibyśmy innym zespołem.

Słyszałem, że Cliff Burton był szczególnym człowiekiem. Jak go wspominasz?

James: Oooo. On był bardzo upartym, ale mądrym człowiekiem. Był bardzo... amerykański. Ciężko było zmienić jego poglądy i dlatego Cliff inspirował wszystkich wokół. Dużo z tego, czego nauczyliśmy się od Cliffa, zostało w nas do dzisiaj. Naprawdę wiele się od niego nauczyliśmy. Wiesz, on nigdy nie dał nikomu się naciągnąć na żadne gówno, zawsze był sobą. Wybacz stary, ale to już ostatnie pytanie, mam jeszcze dzisiaj sporo wywiadów.

Nie wiem czy wiesz, ale w Polsce dużym szacunkiem cieszy się "Master Of Puppets". Jak myślisz dlaczego w tym czasie, w 1986 roku, udało wam się stworzyć płyte ponadczasową, która stanowiła inspirację dla kolejnych pokoleń muyków?

James: Nie wiem dlaczego tak się stało. Przyznam ci szczerze, że "Master Of Puppets" nie należy do moich ulubionych. Ale to wspaniale, że w Polsce cieszy się takim powodzeniem.

W takim razie, który album Metalliki cenisz najbardziej?

James: Najbardziej lubię słuchać "Ride The Lightning" i "ReLoad". Pamiętam, że podczas nagrywania "Ride The Lightning" otwarły się nam oczy na świat. Zrozumieliśmy, jak chcemy brzmieć, jak mają być wyprodukowane nasze płyty i przede wszystkim zaczęliśmy tworzyć długie, epicki kompozycje. Nagranie "Fade To Black" było dla nas ważnym doświadczeniem. A jeśli chodzi o "ReLoad", to jest to... bardzo solidny, akle zróżnicowany album. Zauważ, że trafiły na niego różne kompozycje, od spokojnych, prez bardzo dziwne, ąż po bardzo ciężkie. "ReLoad" to prawdziwy pokaz możliwości Metalliki.

Jednak największy sukces odniósł chyba "Czarny Album". Bardzo szybko zyskał statut klasycznej heavy metalowej płyty i dzisiaj to już prawie legendarny album. Jak tego dokonaliście?

James: Haaaa. Nigdy specjalnie nie myślałem o tym, jak tego dokonaliśmy... Wydaję mi się, że specyfika tego albumu wynika z tego, że w odpowiednim czasie, odpowiednie ludzie, nagrali odpowiedni materiał. Poza tym brzmienie było odpowiednie, video był odpowiednie. Po prostu wszystko. I stało się tak, że musiało wyapić. Nie było innego wyjścia. Ale ten efekt nie był zamierzony, my zawsze staramy się nagrać najlepsza płytę na jaką nas stać. Tymczasem "Czarny Album" okazał się prawdziwym przełomem Metalliki.

Metallika grała trasy z największymi gwiazdami rock'n'rolla. Choćby Motorhead, Mercyful Fate czy Guns'n,Roses. Która spośród tych największych rockowych gwiazd zrobiła na tobie największe wrażenie?

James: Masz na myśli największe wrażenie pod względem osobowości czy scenicznych występów?

Pod względem osobowości.

James: Pamiętam dokładnie, że kiedy pierwszy raz graliśmy tournee u boku Ozzy'ego Osbourne'a, to było chyba "Master Of Puppets Tour", to wtedy właśnie spotkałem największą rockową osobowość - Ozzy'ego Osbourne'a. Ozzy zawsze wiele dla nas znaczył, był przecież wokalistą Black Sabbath, które tak kochaliśmy, i niegdy wcześniej nie przyszło nam do głowy, że moglibyśmy grać z nim na jednaj trasie. Ozzy był szalony i to o wiele bardziej szalony, niż przypuszczaliśmy. Ale trzeba zaznaczyć, że Ozzy był dla nas wilkim wsparciem na tej trasie. Wiesz nasłuchaliśmy się wcześniej wielu straszliwych historii o tym, jaka to męczarnia być support-bandem. Ozzy okazał się być jednak bardzo miły - pozwalał nam grać tak długo, jak chcieliśmy, mogliśmy korzystać z jego sprzętu. Bez wątpienia zrobił na nas największe wrażenie.

Porozmawiajmy trochę o przyszłości. Zbliża się koniec wieku. Jak, twoim zdaniem, będzie wyglądał rock w przyszłym stuleciu?

James: Wielu ludzi zadaje mi to pytanie. Mam wrażenie, że ciężki rock jest zjawiskiem cyklicznym. Raz jest popularny, zaraz potem schodzi do podziemia, po to tylko, by znów odzyskać sympatyków. W tej chwili dużo popularnością cieszy się niestety muzyka pop i rap, ale myślę, że już najwyższy czas, by z tym skończyć. Wydaje mi się, że wróci wkrótce moda na ciężką muzykę. Ludzie muszą się w końcu znudzić, całym tym muzycznym szmelcem. Wtedy przyjdzie pora na coś świeżego i nowego. Ciężka muzyka co jakiś czas schodzi do podziemia i powraca z nowym, świeżym brzmieniem. Tylko Metallica zawsze pozostaje (śmiech). My po prostu gramy. Gramy muzykę, która jest dla nas naturalna, nie dotyczą nas żadne mody. Tworzymy muzykę, która sprawia nam przyjemność.

Rozumiem, że w listopadzie ukaże się kolejny album Metalliki. Czy będzie to muzyczna kontynuacja "Load" i "ReLoad", czy może zaskoczycie nas czymś świeżym?

James: To będzie na pewno rozwinięcie pomysłów z "Load" i "ReLoad". Nie wiem jeszcze jakie brzmienie otrzyma ta płyta, kiedy zaczynamy pisać nowe utwory, nie zakładamy sobie, że będą one jakoś konkrtnie brzmiały. To rodzi się jakoś spontanicznie, pod wpływem chwili. Jedno mogę zdradzić - następna płyta będzie płytą symfoniczną.

?

James: Tak, nagraliśmy dwa występy z orkiestrą symfoniczną z San Francisco. To było dwa miesiące temu i myślę, że to, co zostało przez nas zarejestrowane, mogłoby trafić na kolejną płytę Metalliki. Ale to jeszcze nic pewnego.

Poza Metalliką, co jest dzisiaj ważne w twoim życiu, co ma dla ciebie największe znaczenie?

James: Poza Metalliką oczywiście moja rodzina. Jak pewnie wiesz, mam teraz żonę i córkę. Córka wypełnia cały mój świat. To ona jest dla mnie najważniejsza. Ale teraz już poważnie - ostatnie pytanie.

Chyba nie może być inne. Co chciałbyś powiedzieć polskim fanom?

James: Chciałbym, żeby czekali na nasz występ w Polsce. Koncerty w twoim kraju są dla nas bardzo inspirujące i dają nam siłe do dalszej pracy.