Tom #1   "Slayers"  (Sureiyaazu)

Autor - Hajime Kanzaka
Pierwsza publikacja - 2 luty 1990
Tłumaczenie na angielski - Yuu-chan
Tłumaczenie na polski - Sara
Materiały pobrane ze Slayers Universe wraz ze zgodą na publikację.


Rozdział 2
"Czarne charaktery wciąż będą cię prześladować, nawet jeżeli jesteś przygotowany..."

str.5

Po dotarciu do miasta Gourry i ja dopadliśmy pokoje w karczmie i poczuliśmy się jak u siebie w domu. Byłam strasznie zmęczona, ale miałam wiele spraw do przemyślenia, przez co nie mogłam zasnąć. Leżąc tak na łóżku usłyszałam czyjeś kroki na korytarzu... wyważone kroki, nie należące do pijaczka szukającego drogi do swojego pokoju. Była tam grupa, próbująca zachować ciszę... i to mnie martwiło. Wstałam i przygotowałam się, w razie czego gdybym to ja była osobą, na którą polują... Nie miałam żadnej pewności, ale nie warto było ryzykować.

Odgłosy zdały się przybliżać, a ja przecięłam długość pokoju, by wziąć swoją pelerynę (gdyż zasnęłam w reszcie ubrania). Gdy tylko byłam gotowa czekałam na zatrzymanie się kroków i tak też się stało... tuż przy moich drzwiach, tak jak się tego spodziewałam. Schowałam się szybko za drzwiami, tuż po tym jak zostały wyważone kopniakiem.

Kilka cieni wtargnęło do pokoju, ale zdali się nieco zaniepokojeni, gdy nie zastali mnie śpiącej w łóżku. "Gdzie ona jest?!" krzyknął jeden z nich.

Chciałam po prostu krzyknąć "Tutaj!", ale pomyślałam sobie, że bardziej przydatne może się okazać pozostanie niezauważoną. Chociaż będąc za drzwiami nie siedziałam grzecznie! Wdrapałam się na otwarte skrzydło drzwi, a między mymi dłońmi formowała się kula światła. To nie był Lighting... tym razem to prawdziwy Fireball! Jeden z cieni zauważył mnie i obrócił się szybko w moją stronę, ale było już za późno. Wrzuciłam Fireball'a do pokoju wyskakując na korytarz i zatrzaskując za sobą drzwi.

Pozwoliłam sobie na chwilę oddechu, gdy tylko oparłam się plecami o zamknięte drzwi. Fireball rzucony w zamkniętym pokoju jest podwójnie silniejszy niż normalny. Usłyszałam jedynie głośne BUUM!, gdy zaklęcie wybuchło i odsunęłam się od drzwi. Westchnęłam myślać, że to już koniec. Kiedy jestem w dobrej kondycji mój jeden Fireball potrafi przebić metal. Ale dziś...

Odwróciłam się, by zobaczyć Gourry'ego biegnącego w moją stronę w pełnym uzbrojeniu, a w dłoni dzierżącego swój miecz. "Co się stało?!"

"Nieprzyjaciele!"

"Załatwiłaś ich?"

Zamyśliłam się i udzieliłam mu najbardziej szczerej odpowiedzi: "Nie jestem pewna." Jeśli byłby to zwyczajny dzień po prostu bym przytaknęła, ale dzisiaj coś mnie martwiło. Oczywiście sekundę po tym, jak to powiedziałam, kilka wciąż płonących cieni wybiegło z pokoju. Gourry w mgnieniu oka zaatakował jednego, a ja w świetle korytarza nareszcie mogłam zobaczyć czym tak naprawdę byli: trolle w standardowym uzbrojeniu trzymające w łąpach miecze.

Gourry zajął się następnym. Jednak nawet palący się i ranny potrafił odeprzeć atak mojego kompana własnym ostrzem miecza. Zaden normalny człowiek nie zrobiłby tego... musiał być doświadczonym najemnikiem.

"Ty musisz być towarzyszem dziewczyny" powiedział weteran. Nareszcie mogłam mu się lepiej przyjrzeć... mężczyzna w średnim wieku, dobrze zbudowany.

Gourry jęknął "Jesteś dobry, staruszku."

"To doświadczenie, które przychodzi z wiekiem." Oboje wojownicy podskoczyli w tym samym momencie. Troll, którego wcześniej zranił Gourry, zaczął się powoli podnosić, co zaczęło mnie denerwować... sytuacja nie wyglądała zbyt dobrze. Gourry miał ręce pełne roboty ze staruszkiem pozostawiając mi trolle. Mój przyjaciel jest dobry, ale weteran również. W stanie, w którym się znajdowałam, nie byłam zdolna zabić nawet jednego potwora. Moja moc magiczna była totalnie osłabiona.

Westchnęłam. Gdyby wszystko potoczyło się idealnie, kiedy Gourry wyszedłby ze swojego pokoju walka byłaby już skończona. Na jego pytanie "Załatwiłaś ich?" odpowiedziałabym "Bułka z masłem!" mrugając jednocześnie. Ostatnim problemem byłby pożar... ale wszystko polega na tym, że nieprzyjaciele nawet po wyjściu z ognia byli w dobrym stanie. Teraz nie moge ich zabić zaklęciem, jak również na nic nie przyda mi się miecz. Nie jestem tak dobra jak Gourry, lecz znam swoje możliwości we władaniu mieczem, ale tak się dzieje w wypadku _człowieka_ przeciwnika. Jedynym sposobem na zabicie trolla jest odcięcie im głowy... Może i mam pewne doświadczenie, ale nie mam aż tyle siły, by skrócić o głowę jednego trolla.

Ponownie westchnęłam i przygotowałam się. Jedynym wyjściem było pomóc Gourry'emu oślepiając stwory prostymi zaklęciami. Jako że korytarz nie był abyt szeroki nie mogły się rozproszyć, dzięki czemu mogliśmy je załatwić za jednym razem. Wzięłam głęboki oddech... tylko to mi pozostało!

Następna strona ==>