Wyobraźmy sobie taką sytuację - jeszcze przed przelaniem na papier wyczynań Liny Inverse i spółki pan Hajime Kanzaka wpadł na genialny pomysł - postanowił stworzyć powieści o grupce osób. Jednak znudzony wciąż takimi samymi opowieściami fantasy z całą tą magią, bitwami i majestatycznymi krainami, postanawia osadzić swój twór w dzisiejszym świecie. Ale pojawia się pewien problem - ma już wymyślonych głównych bohaterów, ich wygląd i cechy charakteru. I co teraz? Trzeba tworzyć wszystko od nowa? Ależ nie! Panie Kanzaka, ja panu pomogę! Jako fanka Slayers znam całą paczkę, więc nie będzie dla mnie problemem przełożenie ich do naszego świata! Zaraz cofnę się do przeszłości i podpowiem panu moją propozycję!
Chyba przydałoby się zacząć od naszej heroiny - Liny Inverse. I tu będzie największy problem. Oczywiście nie chodzi o wygląd - pozostałaby taka jak jest, choć ona z pewnością wolałaby wprowadzenie pewnych zmian ^_^'... No dobrze, mamy małą, rozwydrzoną, humorzastą, rudowłosą dziewczynę o niezbyt powabnych kształtach. Jaki wyobrażacie sobie dla niej zawód?! Sądząc po jej zamiłowaniach do okradania bandytów mogłaby być złodziejaszkiem, ale... nieee, to do niej niezbyt pasuje. Chociaż... ~_^ Może pomyślmy o czymś innym. Zamiłowanie do pieniędzy i chęć wzbogacenia się, dar przekonywania (czasami siłą, ale to już inna sprawa...), a do tego umiejętności nabyte w kupieckiej rodzinie - tak, to idealna charakterystyka sprzedawczyni. Jeśli by się przyczepić do jej skłonności nieco złodziejskich, to mogłaby po prostu czasami nieco nagiąć prawdę sprzedając jakiś naszyjnik ^_^. Jak znamy Linę, nie dałaby ona sobą rządzić, więc sklep musiałby być jej własnością. Sklep, powiedzmy że z biżuterią. Przeszłość... Prowadzi go sama, gdyż uciekła z domu po tym jak sprzedawała zdjęcia nagiej siostry, Luny... No, jak na razie wszystko się zgadza! ^_^
Gourry Gabriev... tutaj sprawa wydaje się być nieco prostsza. Zdecydowanie jego atutem jest uroda. A kimże mógłby być przystojny blondyn o niebieskich oczach i pomyślunku pięciolatka, jeśli nie modelem? Jego umiejętności we władaniu mieczem musiałyby zostać zastąpione czymś bardziej współczesnym, ale powiedzmy, że związanym z kulturą wschodu, np. byłby mistrzem karate. Pozostaje jedne szczegół - Miecz Światła. Pomyślmy - legendarna broń zwiększająca siłę władającego nią... W naszym świecie Gourry posiadałby legendarny czarny pas, który dzięki jakiejś niesamowitej przeszłości pozwala się wyciszyć i skoncentrować osobom preferującym tą sztukę walki.
Ale nasz blodnhero nie dałby sobie rady w biznesie. Potrzebuje menedżera, osoby dbającej o jego interesy modela i mającej "głowę na karku"... Sylphil! Tak, ona byłaby idealna! Z pewnością nie pozwoliłaby na krzywdzący "kontrakt" dla ukochanego, a przy okazji odganiałaby od niego rozszalałe fanki nie robiąc im żadnych nadziei.
Jeśli chodzi o rodzinkę z Saillune, to tutaj również rozwiązanie nasuwa się dosłownie samo. Ogromny pacyfista Philonel byłby doświadczonym gliniarzem, a jego mała córeczka i Zapalona Obrończyni Sprawiedliwości - policjantką. Już sobie wyobrażam ten widok - oboje w granatowych mundurach, siedzący na... hmm... motorze dla dwóch osób... nie wiem jak to się nazywa... Znaczy się - Phil na motorze, a Amelia na takim jakby doczepionym z boku motoru... hmm... siodełku ^_^'.
Zelgadiss nie mógłby być chimerą, więc... a co mi tak - idziemy na całość - więc powiedzmy, że jego twarz oszpecona byłaby bliznami zaznanymi w pożarze (który to był wywołany przez Rezo - dziadka pragnącego pozbyć się "ukochanego" wnuka). Poszukiwałby... hm... pieniędzy na kosztowną operację. I z tegoż pragnienia wynika jego...eee... zawód? Wam pozostawiam zdecydowanie, czy kradzież może być zawodem. Biorąc pod uwagę jego umiejętności posługiwania się wytrychami i niezbyt czysty charakterek to chyba strzał w dziesiątkę. Tylko nie myślcie, że byłby jakimś kieszonkowcem. O nie! Zela stać na znacznie więcej. Wyrafinowany złodziej zajmujący się kosztowną biżuterią - to chyba byłoby najodpowiedniejsze.
Filię wyobrażam sobie jako szefową firmy w seledynowej garsonce. Jej konkurencję stanowiłby nikt inny jak sam Podstępny Kapłan we własnej osobie. Oczywiście gdzie Xel tam i Martina - jako jego sekretarka.
Pierwsze spotkanie wszystkich bohaterów będzie całkiem inne niż naprawdę. Widzę ulicę rankiem. Taka mała, wąska, boczna uliczka w centrum miasta. Lina właśnie idzie do swojego sklepu przeklinając poranne wstawanie. Wpada na nią biegnący z naprzeciwka Zelgadiss (cały na czarno - a'la Matrix ^___^). Wściekła rudowłosa podnosi się i już ma zamiar na niego "napaść", gdy okazuje się, że... on ją uprzedził - po jej naszyjniku nie pozostał ślad, tak samo po tajemniczym nieznajomym. Z pomocą nadbiega blonhero i rzuca się za złodziejem. Jednak okazuje się, że nie tylko on ściga faceta w czerni ^_~, gdyż zza zakrętu wyłania się podwójny motor z rodzinnym duetem wykrzykującym swoje "hasła sprawiedliwości"... itd...
Oooch, chyba Was nie zanudziłam? Wiecie co - to był tylko wymysł mojej nie zawsze normalnej wyobraźni - i chyba tym razem niezbyt udany. Hmm... Slayersi są znacznie ciekawsi w mistycznym świecie pana Kanzaki (w końcu wiedział co robi, nie? ^_^) No i niechże tak pozostanie!