Terry Pratchett - Pomniejsze Bóstwa
===============


Pomniejsze Bóstwa to moja pierwsza książka pana Pratchetta. Nie napiszę że jest pisana w typowym dla Pratchetta stylu, bo nie wiem czy tak jest; powiem jak przeczytam parę innych. Ale zapewniam że jest to (aktualnie) moja ulubiona książka. (weźcie pod uwagę, że moja ulubiona książka to przeważnie ta, którą przeczytałem ostatnią)

Akcja Pomniejszych Bóstw odbywa się na Świecie Dysku (tak, tak -na). Świat jest płaskim dyskiem, podpieranym na grzbietach dwóch słoni stojących na skorupie żółwia. A na czym stoi żółw? Ano żółw jest żółwiem morskim i cały czas gdzieś płynie. BTW. Pan Pratchett powinien być filozofem. I to zdecydowanie filozofem. Chyba nawet lubił filozofów, bo w książce są ich całe stada. Ale główny temat książki to pomniejsze bóstwa, czyli bóstwa bez wyznawców. Pomniejszych bóstw (z małej literki!) są miliony. Walczą między sobą o ludzi, którzy mogliby w nich uwierzyć. A gdy któremuś się uda, staje się silniejszy. Jego siła jest wprost proporcjonalna do liczby wyznawców. Ale nie zdradzę ani krzty akcji książki bo jestem cham. (chamem to ja jestem, ale nie zdradzę wam akcji z innego powodu).

Teraz o super świetnym stylu pisania. Pozwólcie że zacytuję parę fragmentów (właściwie to 1 fragment) (starając się nie zdradzać akcji książki):
"Największa odległość, jaką ktokolwiek pokonał w labiryncie bez przewodnika, wynosi dziewiętnaście kroków. Mniej więcej - jego głowa potoczyła się na dalsze siedem kroków, ale to chyba się nie liczy"
Chodziło o to, że labirynt był naszpikowany pułapkami. Takich tekstów w książce są roje. A że roje to pszczoły, wiec książka jest miodzio.

Książka jest wspaniała. Może was do niej nie zachęciłem tą denną recką, ale mi nie musicie wierzyć. Wierzcie tym milionom ludzi, i tym milionom wyznawców Terry'ego Pratchetta na całym globie!

Vroc

PS. U Pana Pratchetta podoba mi się też to, że nie pisze jakichś ":P" czy ":)" po każdym śmiesznym zdaniu.