|
John Irving - "Czwarta ręka" |
|
Świeżo wydana w Polsce "Czwarta ręka" jest kolejną powieścią Johna Irvinga, jaką dane mi było przeczytać. Chciałbym na jej podstawie przybliżyć Wam owego amerykańskiego pisarza, aczkolwiek nie będę ograniczał się jedynie do tej pozycji. Bohaterem powieści jest reporter telewizyjny, który traci lewą dłoń w dosyć niezwykłych okolicznościach - mianowicie zostaje ona zjedzona przez lwy w azjatyckim cyrku. Wypadek, nie zaś jego praca, sprawia, że staje się znany i rozpoznawany. Od tego momentu śledzimy jego życie. Irving charakterystycznie buduje otoczenie wokół głównej postaci. Obok wątku głównego bohatera pojawiają się sceny z życia mniej lub bardziej związanych z nim osób. Ich reakcje na wypadek Patricka, wypowiedzi i wspomnienia z nim związane tworzą obraz głównego bohatera w ciekawszy sposób, niż tylko bezosobowa narracja. Ludzie ważni dla fabuły posiadają własne silne wątki - nie pojawiają się znikąd. Autor poświęca sporo miejsca i uwagi na przedstawienie np. doktora Zajaca, jego sytuacji rodzinnej i zawodowej pomimo, iż mniej dokładne wprowadzenie nie zburzyłoby planu powieści, jedynie by ją skróciło. Jednoręki bohater właśnie dzięki doktorowi otrzymuje nową dłoń. Dawca nie jest w powieści anonimowy - poznajemy go tuż przed jego śmiercią, dokonaną przez splot kilku okoliczności (jak wypadek na podjeździe w "Świecie według Garpa"). Ponadto na tym nie kończy się powiązanie tych dwóch osób. Akcja powieści opowiada o życiu i dojrzewaniu. Pomimo, że obserwujemy bohatera na przestrzeni relatywnie krótkiego czasu, to po lekturze znamy go całkiem innego, niż był na początku. W tym konkretnym przypadku z mężczyzny wykorzystującego swoją atrakcyjność (nawet po utracie ręki) do czynienia seksualnych podbojów wyrasta kochający i wierny mąż, bogatszy o przedstawione na kartach książki doświadczenia życiowe. W książkach Irvinga często przedstawiony jest taki właśnie rozwój bohatera - czasami od jego narodzin aż do śmierci. W wielu pozycjach ciekawa akcja utworu okazuje się jedynie tłem do ewolucji emocjonalnej głównej postaci. Wspomniany "Świat według Garpa" czy "Regulamin tłoczni win" (znany również jako "Wbrew regułom") ukazują takie właśnie dorastanie od urodzenia, "Metoda wodna" natomiast podobnie jak omawiana książka traktuje o dorastaniu człowieka pełnoletniego. Na szczególne podkreślenie zasługuje obecna we wszystkich powyższych powieściach troska o syna. Posiadanie potomka czyni bohatera bardziej odpowiedzialnym; jest razem z miłością do kobiety motorem tej przemiany. Wydarzenia opisane w "Czwartej ręce" są fikcją literacką, jednak zagnieżdżoną bardzo precyzyjnie w realiach niedawnej historii Stanów Zjednoczonych. W tle akcji pojawia się np. śmierć Kennedy'ego juniora w wypadku jego samolotu. Irving umiejscawia akcje swoich utworów w konkretnych realiach czasowych, jednak tak szczegółowe ich określenie i nawiązanie do dokładnie datowanych wydarzeń spotkałem jeszcze tylko w powieści "Uwolnić niedźwiedzie", gdzie tłem jednej z płaszczyzn fabularnych jest anschluss Austrii (nie czytałem wszystkich książek tego autora, może są też inne przypadki). Opisywana historia mogła się zdarzyć, mimo dziwnych czasami zbiegów okoliczności. Tym, co wysoko cenię u Johna Irvinga jest połączenie niemalże filozoficznej wymowy utworów ze specyficznym humorem. Wymowa ta sprowadza się do stwierdzenia, że życie człowieka składa się z osobistych porażek i sukcesów na tle większych, lecz mniej ważnych dla bohatera wydarzeń. Jakkolwiek źle by się stało, życie toczy się dalej; istnieje śmierć, ale także narodziny nowego życia. Ginie człowiek, ale jego dłoń żyje jeszcze jakiś czas wypełniając specyficzną misję - bez niej nie byłoby finalnego szczęścia głównego bohatera jako męża i ojca. Wspomniany okraszający to humor jest głównie humorem sytuacyjnym i nierzadko towarzyszy wydarzeniom tragicznym, co powoduje śmiech przez łzy. W "Czwartej ręce" autor korzysta z przypadków nominowanych do Nagrody Darwina, ale jego fantazja tworzy porównywalne fikcyjne koincydencje. Ludzie i ich czyny w jego powieściach są tak bardzo "ludzkie" - występują wady, niedoskonałości, ale żadna postać nie jest kompletnie przejaskrawiona. Doktor Zajac ma obsesję na punkcie psich kup zalegających na trawnikach, inna postać ciągle żuje gumę, co doprowadza ją prawie do śmierci. Jednocześnie osoby takie stawiają czoła ważnym zagadnieniom ogólnoludzkim (tyczy się to nie tylko tej książki Irvinga) często związanym ze sferą seksualną: aborcji, transseksualizmowi, gwałtom itp. Autor pisze w naturalny sposób o rzeczach intymnych, co nie znaczy, że uprawia pornografię - gdzieś pisze, że bohater oddał mocz pod drzewem, gdzie indziej opisuje zbliżenie seksualne. Takie ujęcie akcji powoduje, że opisywane jest życie - nie perypetie w pracy, nie jakaś podróż i nie historia kryminalna, ale całokształt istnienia. "Czwartą rękę" czyta się przyjemnie dzięki dobrze i z humorem skonstruowanej akcji. Jednocześnie Irving potrafi przemycić wyższe wartości i dać powód do refleksji. Jego książki uczą tolerancji i miłości bliźniego; pokazują, że szczęście odnaleźć można w rzeczach prostych, czasami tylko trzeba czasu by to dostrzec. Zachęcam do przeczytania "Czwartej ręki" lub dowolnej innej z wymienionych przeze mnie książek Irvinga. Każda opowiada oddzielną, zajmującą historię, a wszystkie dochodzą do jednego wniosku: można być szczęśliwym niezależnie od minionych nieszczęść i porażek. Jeśli spodoba Ci się jedna, polubisz dowolną inną. kontakt z Au-torem (tej recenzji)
|
|