...::: Giganci Zmierzchu Świata :::...

Lin Carten broni świata

"I ujrzą w ów czas wszystkie krainy Człowieka, co nie będzie jako inni ludzie; Człowieka zesłanego z mocy Galendila, aby zmagał się ze Spadającym Księżycem. Poznacie go po barwie jego włosów, po mocy jego ciała i serca. Albowiem nie będzie on podobny zwykłym ludziom.
Przybędzie tak, jak przybywali Wielcy Oswobodziciele z przeszłości, by walczyć, zdobywać i odnawiać świat, a jego ciemne brwi spoczywać będą, niczym pełne majestatu ptaki, na Znaku Feniksa, wieczystym emblemacie Odrodzenia... Biada mi! Stary już jestem i mój wzrok zmąciła na powrót mgła. Nie będzie mi dane ujrzeć końca opowieści".
[którą jest koniec świata - przyp. Splt]

Zostało to zapisane w OTH KANGNIR,
Księdze Nieprzemijającej.

I tym sposobem można przedstawić akcję tej wspaniałej powieści. Utrzymana jest ona w klimacie fantasy, jednak pojawiają się w niej wątki s-f. Co prawda nie są to jakieś gwiezdne wojny ;). A wszystko jest splecione w jedną, wspaniałą całość. Możemy przenieść się w przyszłość, zakosztować walki z przeznaczeniem i niezwyciężoną miłością... Czy jest coś potężniejszego od Niej? Nawet Bogowie Czasu nie mogą jej okiełznać.

Książka jest bardzo ciekawa, i pochłania niczym rasowy, lotny piasek. Zawsze i wszędzie ;). Co tu dużo się rozpisywać, wspaniały tytuł godny polecenia, praktycznie bez wad, działający jak lek na dolegliwości świata.

Ocena jak najbardziej pozytywna 5+ (i znak jakości Splatch'a ;)

Znak Feniksa, Pogromcy Księżyca [ew. Splatch]

Ps. Troszeczkę przeszkadza brak mapy, ale kto by miał czas na lookanie do niej? Naprawdę nie spodziewałem się tego zakończenia!...