|
J.K. ROWLING - "HARRY POTTER I CZARA OGNIA" |
|
A było to tak: dawno, dawno temu, mniej więcej w lipcu odbywały się Mistrzostwa Świata w Quidditchu - w gonieniu na miotłach dwóch piłek i uciekaniu przed dwiema innymi. A że Puchar świata odbywał się w Anglii, to nie mogło na nim zabraknąć Rona, Hermione no i rzecz oczywista sławnego z zadrapania na czole Harry'ego Pottera. A gdzie jest pan Potter, tam nie może zabraknąć Bardzo-Złego-Czarodzieja-Z-Bardzo-Strasznym-Imieniem, który jak w poprzednich trzech odcinkach znów mordę swą straszną do góry podnosi, by świat zniewolić i "ZABIĆ POTTERA!!!" (przypomina Wam cos ten tekst? na przykład: "JAK JA NIE CIERPIĘ SMERFÓW!!!"? Kocham oryginalne fabuły...). Dlatego też, aby plan się powiódł nakazuje swemu wiernemu słudze wypuścić Straszliwie-Straszny-Znak, co by świat wiedział, że Zły powrócił i mógł się na jego przyjęcie przygotować (czerwony dywan, alkohol, panienki, głowa Pottera na półmisku) co mu niewątpliwie zdobycie władzy nad światem ułatwiło. Ogólnie wygląda to tak: najpierw nieposłuszni słudzy Ty-Wiesz-Kogo, którzy nie chcieli iść za niego do pier.. miejsca odosobnienia, ubrani w maski Dark Vadera urządzają sobie spacerek z atrakcjami, czyli szable w dłoń, hajże na Mugoli (ićta przez pole, we wsi Dumblodore :). Mugolom specjalnie nie podoba się rola piłeczek do żonglowania i dają temu głośny wyraz. Reszcie czarodziejów nie podobają się krzyki, udają więc, że cośtam będą mieli zamiar zrobić. Nagle jednak cos ohydnego i zielonego przelatuje nad ziemią i Smakosze Śmierci spie... dokonują taktycznego przegrupowania sił, zanim Minister Magi(i) zdążył powiedzieć: "Alesz panie Szmakoszsz pocz te nerwy, usiądśmy i porozmawiajny. Kelner jeszszszcze jedno piwo." Oczywiście słynny Harry musi być w centrum uwagi. Biorąc nogi.. wróć.. Przegrupowując się taktycznie gubi gdzieś swoją różdżkę, którą znajduje elf (jeżeli to cholerstwo to ma być elf, to może by przechrzcić Harry'ego na Gandalfa, You-Know-Whogo na Saurona, Snape'a na Sarumana, a kształt blizny zmienić z błyskawicy na kółeczko, przepraszam pierścionek.). I to właśnie z tej różdżki znalezionej przy, za przeproszeniem, elfie wywołano to zielone świństwo. No ale tfu... elf jest za głupi by cos takiego wywołać (elf za głupi - za to pani Rowling, to by 100% umiała wyczarować takiego latającego wodorosta). Co więcej ten nibyelf należy to pana Ministra Magii Crouncha (kryptoreklama chipsów?), tak więc burdel regionalny awansuje do rangi burdelu najwyższego szczebla (brak tylko Anastazji P.) No ale co słychać na oddziale zamkniętym?... wróć... w Hogwart School of Witchcraft and Wizardy? No cóż - azaliż wreszcie zmiany na lepsze się dzieją. Wreszcie do szkoły zawita sprawiedliwy nauczyciel (oksymoron?), który Draco Malfoya z błotem mieszać będzie, zaś Harry'ego na ręcach swych czarodziejską robotą spracowanych nosić będzie. Co więcej w roku tym zorganizowane będą Bardzo-Historyczne zawody między Hogwartem, Buksbatonikiem i Durszlangiem - czyli 3 najwybitniejszymi szkołami czarowania na świecie, a może nawet w Anglii. A ponieważ w przeszłości zdarzały się drobne wypadki podczas tego konkursiku (czyt. trup ścielił się gęsto, trzewia zdobiły ściany, a z odciętych głów (gdyby nie były spalone na popiół, lub przeżarte kwasem (TetroHwalebnoCudownym)) można by układać stosy pod sam symulujący niebo sufit) granica wieku ustalona jest na czwartą klasę. Harry jest w trzeciej to wszyscy pewni są, że za wszelką cenę w konkursie tym udział weźmie. I rzeczywiście. Z tym, że Harry nie przyznaje się do wyżej zarzuconego mu czynu - twierdzi, że ktoś, chcąc go zamordować (a przy okazji zawładnąć światem) wrzucił karteczkę z jego imieniem do pucharku. Czy morderstwo, ku uciesze Radia Maryja, posłanki Zdrowaśmario i eks-posła (!) Muszki, się powiedzie? O tym możecie się sami przekonać. Książkę czyta się przyjemnie, choć prawdą jest, że fabuła jest właściwie jednowątkowa, a rozwiązanie napędza akcję. Tym niemniej warto jest do poduszki poczytać panią Rowling. Lekko i przyjemnie (bez skojarzeń, zboczeńcy ;-PPP) UnionJackUnionJack@wp.pl
|
|