...::: Cień zagłady :::...

Wizja świata i David Robins

1. Fox - twierdza śmierci
2. Rozkaz: zabić Arlę!
3. Pomścić bliźniacze miasta

Tak się składa, że ponad sto lat temu zakończyła się trzecia wojna światowa, ja jako jeden z myśliwych Rodziny postanowiłem przybliżyć wam sprawę.

Świat jest pełen mutantów, które rzucają się na wszystko, co żyje i jest z mięsa. Ich egzystencja opiera się na walce, nawet między sobą. Zmienione nie do wiary, zdolne do wszystkiego, nawet żaby.
W dodatku po świecie krążą zielone chmury, które są śmiertelne, wpadasz w nie i już nie wychodzisz. Pozostawiają tylko rośliny, zero owadów i ptaków, nic co bezpośrednio oddycha. Takie jest życie poza murami naszego domu, zdziczałe psy, które w grupach mogą zabić całą triadę, jednak nie narzekamy. Mamy się czym bronić, ponieważ nasz fundator zostawił co trzeba i po co. Nie wspominałem o nim. Wiedział, że ludzie nie wytrzymają i wybudował sobie dom, pod nim schron, a kiedy sytuacja była na prawdę napięta wpakował siebie i przyjaciół do wymienionego schronu. Po pięciu latach wyszedł.
Obecnie prowadzi nas Platon, jest mądry jednak nie wie wszystkiego. Nie wie na przykład skąd biorą się mutanty, jedynie się domyśla, chmury także są dla niego tajemnicą, nawet to że żyjemy coraz krócej. Pomyśleć, kiedyś ludzie żyli po 90 i więcej lat, a teraz szczytem jest sześćdziesiąt! Aby wydłużyć nasze życie musimy wyprawić naszą najlepszą triadę, aby zdobyła specjalistyczny sprzęt medyczny. Niespodziewaną przeszkodą stał się napad który wstrząsnął nami wszystkimi. Gdybym mógł dorwać tych śmierdzieli poszatkowałbym ich moim sztucerem! Tymczasem Blade, Hickok i Geronimo poprzysięgli zemstę...

Opinia moja może nie jest już ważna, tym bardziej, że jestem w połowie serii :). Kto wie, może autor się poprawi ;). Mówiąc szczerze nie przepadam za jakimiś falloutowymi książkami w których są jakieś niestworzone mutanty :). Cóż, jak to mówił ktoś "tylko krowa nie zmienia poglądów", a że ja nią nie jestem to zmieniłem. Powieść w wykonaniu Robbinsa jest strawna i w pewnych momentach ciekawa.
Przepełniona akcją fabuła, brutalna rzeczywistość ludzi którzy żyją samotnie na zgliszczach Stanów Zjednoczonych. Za plusy zaliczyć można pewną wiarygodność. Tak wiarygodność, prawdopodobieństwo (jakie długie słowo, całe życie się uczymy :). Właśnie tak sobie wyobrażałem przyszłość po Wielkim Wybuchu. Starcia pomiędzy tymi którzy przetrwali. Walkę o władzę nad miastami. Rozłam społeczeństwa, ogólnie realia. Kolejnym + są opisy walk, są dosłownie dobre, od strzału z comando po rewolwery wszystko słychać jak należy :). Dalej, pojawiające się poczucie humoru, gustowne i dobrane docinki Geronima i Hickoka. Niektóre kawałki ostatniego są intrygujące. Np. po zabiciu mutanta spytany co się stało odpowiedział, że zaszedł mały konflik, kto pierwszy podleje drzewo. Po czym chcąc załatwić potrzebę spytał się czy chcą mu pomóc. Geronimo rezolutnie zagiął go mówiąc, iż nie wzięli szkieł powiększających bez których się nie obejdzie.

Teraz minusy. Zdecydowanie gość na okładce, kto to jest do licha? Wygląda jakby urwał się nie z tej choinki i w dodatku spadając potrącił kilka bombek ;). Z kolei nie spodobał mi się podział ról. Blade - główny bohater, który wie co robi, Hickok - narwany rewolwerowiec i Geronimo - świetny tropiciel. Ten ostatni odsuwa się niestety na trzeci plan dobijając niedobitków, a troszkę szkoda bo nie opisali jak skalpował ;). Do tego dochodzi nawiedzony Joshua, wierny swojej wierze, jednak podczas wyprawy będzie musiał wybrać albo życie albo śmierć. I znowu - może być zbieżność tytułów. Każdy z nich jest odrębny i ma małe znaczenie. Nie doszukałem się wyraźnego sensu w nazewnictwie. W cz.1 fox zostaje odkryty, ale nie jest to żadna twierdza. Arla w cz.2 okazuje się hm? A pomszczenie miast z cz.3 to chyba pomyłka tłumacza. Do tego dochodzi fakt iż autor w każdej części przypomina to samo. Jedynka mutanty, dwójka mutanty, trójka mutanty, no ile można? I dosłownie chyba te same akapity. Troszkę mnie to zaskoczyło jednak czego się nie robi dla czytelnika :). Chyba logiczne że nikt normalny nie sięgnie po trzecią część serii, kiedy te są jeszcze dokładnie ponumerowane. To chyba wszystko jeżeli chodzi o najważniejsze minusy. Pominę pięć czy sześć literówek i jeszcze raz brzydotę okładek :).

Ocena końcowa pozytywna, 5-
Tym razem bez znaku jakości. Dobre czytadło nadające się dla każdego i do wszystkiego :). Tylko ten gości z okładki. Jak on trzyma te M16? Jakiś niedorajda! :).

Splatch

Jeżeli chcecie wyżyć swoje stresy i gracie w C-S'a spotkacie mnie na serwerze "arena1976". Przeważnie w godzinach popołudniowych- 14 -16. Tylko proszę oszczędzajcie mnie :). A [ip] nie podam, bo nie pamiętam. Statsy i szczegóły można znaleźć na, http:\\www.arena1976.prv.pl
A teraz przechodzę na coś lżejszego, na "Lawendową magię" :).