|
Jerzy Pilch - "Pod Mocnym Aniołem" |
|
Tym razem będzie na poważnie, bo i książka jest poważna. Jerzy Pilch, znany felietonista "Polityki" postanowił się rozprawić ze swoją przeszłością. A nie da się ukryć, o czym sam zresztą pisze, że nie była to przeszłość szczególnie chlubna. Pilch opowiada w tej książce historię swego wieloletniego nałogu, litrów spirytusu, gorzkiej żołądkowej i tym podobnych cudów, które przelewały się przez jego trzewia. Pisze o historii swej rodziny, historię obciążenia dziedzicznego, które otrzymał od swych przodków - alkoholików. Próbuje wyliczyć swe wizyty na oddziałach deliryków, lecz nie jest w stanie. Pamięta za to doskonale, jak zaraz po opuszczenie tego oddziału szedł jak najszybciej do "Mocnego Anioła" i tam brał pierwszy łyk wódki z taką ulgą, z jaka płuca człowieka wynurzającego się na powierzchnię witają pierwsze hausty powietrza. A potem opisuje swoją miłość do kobiety, miłość która odmienia mu życie, odmienia mu umysł, pozwala mu nie pić. Pisze o niej z nabożną niemalże czułością, jakby bał się, że to uczucie zniknie jak dawne pijackie widziadła i znów zostaną sami - on i jego nałóg. Tym strachem przed ponownym piciem przesiąknięta jest cała książka, strach emanuje z jej stron. A co ze sposobem, w który została napisana? Moim zdaniem to jest jej największy atut. Pilch bawi się słowami, układa je w przenośnie i porównania. Nie zapomina jednak, że najważniejsze jest przesłanie książki. Przesłanie, które warto samemu odczytać. UnionJack
|
|