...to możliwe.

smentarzysko świadomości

Można powiedzieć, że tekst ten będzie pewną kontynuacją wypowiedzi maupy o filmie Oszukać Przeznaczenie. Choć nie tylko...

Jestem w trakcie czytania powieści Kinga
Smentarz dla zwierzaków. Nie jestem jeszcze nawet w połowie, ale postanowiłem napisać parę słów na temat tego co już zdążyło poplątać się w mojej głowie od czytania słów mistrza...

Był deszczowo-burzowy wieczór, a właściwie noc. Wiodłem wzrokiem po kolejnych stronnicach książki, która na początku nie wydaje się przerażająca - ot, jak to u Kinga... Małe miasteczko, codzienne sprawy w miarę normalnych ludzi... Z czasem klimat narasta i utrzymuje się przez długi, długi czas... I tak gdy czytałem o kolejnym dniu rodziny Creed'ów dopadło mnie zmęczenie i postanowiłem położyć się spać. A właściwie nie chciałem zasnąć - rozmyślałem o takich tam normalnych sprawach. Nagle!! Wstałem pochodziłem po mieszkaniu, stanąłem przed lustrem i właściwie nie do końca pamiętam co to było ale coś jakby nogi mi zaczęły niemiłosiernie drętwieć a reszta ciała zaczęła mdleć - ale nie mogłem upaść - bo te nogi... Co działo się dalej nie będę opowiadał, bo właściwie dokładnie nie pamiętam - poza tym, że wszystkie te wydarzenia miały charakter Kingowsko - Lynchowski. Tak.. Nie był to zwyczajny koszmar senny (dla niektórych - sen zaczął się od słowa
nagle!!), w którym goniły mnie zjawy, potwory czy inni seryjni mordercy. Poczułem się po prostu jak w filmie Davida Lyncha lub w powieści Kinga. Niby codzienne życie, sprawy które wcale przerażające się nie wydają... A jednak. Gdy już się obudziłem, wydawało mi się, że przespałem już kilka godzin, a spojrzałem na zegarek i była godzina ok. 0:20, czyli spałem ze dwadzieścia minut.

To niesamowite, jakie genialne scenariusze potrafi pisać nasza podświadomość - choć nie do końca sama z siebie - nie mogło się obejść bez wspomagacza (czyt. książki przed snem). Dlatego: czytajcie i bójcie się! A ja już kończę, bo czym prędzej idę czytać
Smętarz dla zwierzaków



[scream

^