Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2 Center
THPS2&3 Center
Sims Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia

Exit


Pacific Warriors

Wiecie co? Po dłuższym zastanowieniu mało która gra wnosi cokolwiek nowego do gatunku, ale jednak bardziej przyciągają niż poprzednicy. I taką grą jest PACIFIC WARRIORS. Fabuły w tej grze praktycznie nie doświadczymy, no oprócz tego, że akcja gry dzieje się podczas drugiej wojny światowej na Pacyfiku. Koniec z fabułą - to każdemu chyba powinno w dzisiejszych czasach wystarczyć :). Dobra, przechodzimy do samej gry - tam także nie jest najlepiej - wita nas niesamowicie nudne intro. Menu - nic ciekawego, no, ale mogło być gorzej.
Przechodząc do samej gry - mamy 7 kampanii, które składają się z pojedynczych misji. No dobra, zaczynamy samą rozgrywkę. Zaczynamy na jakimś haniebnym lotniskowcu. Start ogranicza się do naciśnięcia jednego klawisza (to ułatwianie życia na każdym kroku :)). Już jesteśmy w powietrzu - sterowanie jest banalne - po kilku obrotach stwierdzam, że nie ma w tych wszystkich ewolucjach za grosz realizmu. Nie ma co tu się zastanawiać i pierwsze spotkanie z wrogiem wydało się bardzo proste. Czyżby była taka cała gra? Zniszczyłem kilka budynków kilka samolotów i pojawiły się białe kropki na horyzoncie. Chciałem zobaczyć co to, no i okazało się, że są to różne znajdźki - bardziej lub mniej przydatne. Nareszcie koniec pierwszej misji, odbywa się podliczenie punktów, jak to w strzelankach bywa, i co od razu lądujemy w drugiej misji - bez żadnego startu (no to chyba jest lekka przesada, bo można czasami po rozpoczęciu misji wylądować w wodzie). No i chyba cała rozgrywka się na tym kończy, każdy poziom uwieńcza walka z bosem
No, trzeba dodać, że po przejściu każdej kampanii dostajemy nowy samolot, ale nie myślcie, że będziecie mogli dowolnie zmieniać samolot - po prostu po otrzymaniu jakiegoś samolotu poprzedni znika (buuuu!). Wydaje mi się, że (porównanie pierwszej i drugiej kampanii) pod względem trudności jest trochę za duża przepaść, ale to tylko moje doznanie.
W sumie ta gra ma coś z uroku Amigi - po prostu gra prosta jak drut, a jednak przyciąga, ale tylko do pewnego czasu. Tak na koniec - w grze nie występuje prawdziwe uzbrojenie, więc nie dziwcie się, strzelając jakimiś laserowymi kulami.

© Budzik <budzi@o2.pl>

Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.