![]() |
|||||||||||||
|
Czołem! Chciałem się podzielić paroma pomysłami na temat rozwoju AM, a więc do dzieła: 1. Utworzenie linków, które pozwalałyby na przeskakiwanie między poszczególnymi numerami AM rozpakowanymi do 1 folderu (poszukiwania konkretnego arta w którymś z licznych numerów mogą być niezapomnianym przeżyciem ;)) No to utwórz, masz moje błogosławieństwo. :) 2. Utworzenie 2 wersji AM - zwierającej i nie zawierającej textów z poprzednich numerów (linki mogą pozostać - patrz 1.) Przedłuż dobę o jakieś 32 godziny, a wszystko będzie się dało zrobić. Z obecnym stanem rzeczy - nie da rady. :( 3. Przydałaby się informacja na temat przybliżonego dnia wyjścia następnego AM. Zapewne na sieci (bo o tym autor zapewne cały czas pisze) pojawia się on w kilka dni po pojawieniu się w CDA - łatwo policzyć, czyż nie? Na koniec apel do piszących texty: Ludzie! Pod żadnym (z wyjątkiem próby stwierdzenia, że ktoś rzeczywiście jest nijaki, ale może to spowodować obrazę obiektu wynurzeń, a w rezultacie obrażenia [moralne, psychiczne, a nawet fizyczne] piszącego [gdy obiekt się wkur.. zy]) pozorem nie używajcie określenia 'nijaki', w znaczeniu np. 'nijaki Einstein', 'nijaki Lem', wzg. 'nijaki pan Zenek' (co prawda wkurzenie takiego np. 'Razgłaza' [spolszczony Einstein - powered by Lem] jest raczej mało prawdopodobne, ale wyprowadzenie z równowagi osób mających na jego temat inne poglądy [nie mówiąc już o panu Zenku] to już inna sprawa). Prawidłowo mówi się (i pisze) NIEJAKI (niekoniecznie wielkimi literami). Tak samo ze słowem 'owy' - moim zdaniem 'ów' - nie dość, że krótsze, to na dodatek (IMO) bardziej poprawne - lepiej sprawdza się w tej roli. Nie, nie jestem Tą_Wredną_Panią_od_Polskiego (TM), ani tym bardziej prof. Miodkiem, lub członkiem jego bliższej rodziny (dalszej, o ile mi wiadomo, też).
Chciałbym także prosić piszących (odnosi się w szczególności do Pasibrzucha - osoby, która poza 'nieco' dziwnym światopoglądem i maniakalną potrzebą narzucania go innym, wydaje mi się całkiem inteligentną) o niezamieszczanie przesuwnych, posuwisto-zwrotnych, wzg. mobilnych w jakiś inny sposób linków propagujących różne "Unie Polityki Realnej", "Ligi Prokapitalistyczne" (jakoś nie wydaje mi się by Jezus przejawiał nastawienie prokapitalistyczne, drogi chrześcijaninie), et cetera ad nauseum - to drażni mnie i przypuszczam, że nie tylko mnie i w związku z tym negatywnie wpływa na odbiór textów. Taką wiązankę puściłeś, że aż nie śmiałem wchodzić w słowo, co nie zdarza mi się zbyt często. :) W każdym razie - coś prawdy w tym na pewno jest...
Serdeczne pozdrowienia dla redakcyjnej ekipy oraz wszystkich czytających ten text „QUEEN, A ACTION MAG” Nie wiem czy zauważyliście, ale ostatnio coraz więcej można zobaczyć wzmianek o Queen w tzw. Ps (post scriptum – tak chyba się to pisze). Mianowicie, o co chodzi? Otóż coraz więcej osób pisze tam, że słuchało podczas pisania swego artu zespołu Queen oraz słynne „God Save The Queen”. O co mi chodzi? Wydaje mi się, że piszą tak osoby, które albo pracują nad swoim pierwszym tekstem i pisząc to chcą podlizać się Qn’ikowi (Chyba tak się odmienia tą ksywę) żeby to opublikował lub naprawdę tak było. Jak jest naprawdę? Tego wam nie powiem, bo i ja nie znam wszystkich odpowiedzi. Tę modę zapoczątkował Miś Eryk, a zaczęło się chyba od tego, że napisałem w jakimś tekście do CDA obok ksywki: "np. Queen: Bohemian Raphsody". Nikt jednak w ten sposób mi się nie podlizuje, gdyż mnie to naprawdę wa... mało obchodzi, czego słuchacie pisząc teksty - ważne, żeby były one dobre. (...) 7-MAŁY-7 (...) Ps. 2. Nie słuchałem Queen’a pisząc ten tekst i też się pojawił, więc po co robić coś wbrew swoim prawom. Teraz zaś, kontynuując tradycję z poprzedniego miesiąca - forum. Mój własny świat Odnoszę wrażenie, że moje życie przecieka mi przez palce, nie mam na nie żadnego wpływu. Mam 22 lata, ubiegłe lata tak szybko minęły teraz zaczynam to dostrzegać, było się młodszym, nie było takich problemów jak w dorosłym życiu. Gdy się ma naście lat chce się być jak najszybciej dorosłym, i to jest największy błąd, cieszcie się młodością moi kochani, póki możecie. Czas później tak szybko upływa. Zawsze, gdy wychodzę z psem wieczorem patrzę w niebo na gwiazdy i tęsknię za czymś, sama jeszcze nie wiem co to jest. Tak bardzo chciałabym się znaleźć tam w górze. Dla mnie zawsze będzie to świat odległy stworzony przeze mnie i tylko dla mnie. Czy mieliście kiedyś takie myśli, aby spojrzeć na siebie z boku, oczyma innej osoby. Ostatnio zdarza mi się to często, pragnienie bycia kimś innym, nie tym kim teraz jestem. Boję się kontaktu z drugim człowiekiem, nie umiem się otworzyć, czuję wtedy jak żołądek zamienia mi się w supeł. Wolę przysłuchiwać się rozmowie, niż cokolwiek powiedzieć. Czasami zastanawiam się, czy ze mną jest wszystko ok, ale chyba tak nie jest. Wiem o tym, że nie pasuję do współczesnego świata nie potrafię się w nim odnaleźć. Na każdym kroku wszyscy mi powtarzają dziewczyno otrząśnij się zacznij myśleć poważnie o życiu, ponieważ jeżeli tego nie zrobisz ty w nim zginiesz, zostaniesz zdeptana. Wiem o tym ale nie mogę się jakoś przemóc chociaż próbuje pracować nad sobą. Ale czy zdążę zanim mnie ten świat pochłonie. W razie jakichkolwiek kłopotów uciekam w swój wymarzony świat, gdzie nikt mnie nie zrani, nie ma żadnych problemów, jestem wolna jak ptak. Czasami patrzę na moich znajomych i zastanawiam się dlaczego nie jestem podobna do nich, nie mam ich siły przetrwania, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Czemu ja się tak wszystkim przejmuję?, czemu jestem taka wrażliwa?, tych pytań jest tak wiele. Z drugiej strony myślę sobie, że to wszystko miało tak być, że jest to zapisane gdzieś tam w górze.
Chimera Nieznane ścieżki życia Mieszkam w małym miasteczku na południu Polski, razem z rodzicami i psem. Wszystko byłoby w porządku gdyby prawie 1,5 roku wcześniej życie mojej najlepszej przyjaciółki nie legło w gruzach. Zaczęło się dość niewinnie, jej matka miała pójść tylko na kilka dni do szpitala na badania, a została tam 3 miesiące. Lekarze stwierdzili, że prawdopodobnie był to rak kości. Wraz z chłopakiem, jeszcze przed chorobą matki planowała wyjechać za granicę. Po śmierci matki dziewczyna załamała się, wsparcie otrzymała od swojego chłopaka i grupki przyjaciół. W momencie, gdy stosunki z ojcem zaczęły się pogarszać (bił - powód, wystarczyła błahostka, kilka razy wyrzucił ją z domu - dziewczyna pełnoletnia 22 lata, nie pracująca, wiadomo jak jest u nas z pracą), chłopak zaczął się od niej odsuwać. Przez kilka dni spała u swoich sióstr. W tym przypadku najbardziej nadaje się tu powiedzenie, że : najlepiej z rodziną wychodzi się tylko na zdjęciu, i najlepiej na skraju, aby cię można było łatwo obciąć. Później wróciła do domu, pogodziła się z ojcem, jej facet też się z nią pogodził. Po pewnym czasie wyjechała z nim za granicę na 2 miesiące. Gdy wrócili do Polski, dziewczyna przez kilka nocy spała na materacu, ponieważ ojciec wyniósł jej z pokoju łóżko. Sytuacja z ojcem od nowa się zaogniła, znów wyrzucił ją z domu. Chłopak wiadomo znowu ją wystawił do wiatru, pomimo tego, że za granicą dobrze im się układało, zapewniał że ją kocha. Nastąpił u niej totalny dołek (myśli samobójcze - wówczas był bodajże koniec stycznia, dni były wtedy dosyć mroźne). Dopiero interwencja osób trzecich spowodowała, że sytuacja z ojcem się unormowała, automatycznie chłopak do niej wrócił. Po kilku miesiącach postanowili z powrotem wyjechać za granicę. Po powrocie do kraju okazało się, że ojciec wynajął jej pokój jakiejś kobiecie. W tym samym dniu, w którym wróciła facet ją rzucił. Rano było wszystko w porządku, gdy ją odwoził, miał przyjechać wieczorem, nie przyjechał. Jak do niego zadzwoniła powiedział że z nią zrywa, powodu nie podał. Za granicą zapewniał ją że jej nie zostawi, gdy wyniknie jakiś problem z jej ojcem. Zostawiła u niego kilka swoich rzeczy (paszport, dokumenty). Jednym słowem została na lodzie. Chimera CHŁOPAK POSZUKIWANY Dziwny tytuł, nawet bardzo, ale co mam zrobić, skoro moją duszę rozrywa ból, ogromny ból? No właśnie, chyba nic. Zrobiłam wszystko co w mojej mocy i juz straciłam nadzieję. Idę na dyskotekę, może kogoś poznam? Nikogo interesującego. Może mam za wysokie wymagania? Nie, ja po prostu szukam bratniej duszy, którą pokocham. Idę na miasto, może kogoś spotkam? Marzenia... Kafejka, bar, disco, park, pub, gdzie mnie jeszcze nie było??? Ci, którzy mają ze mną styczność na IRCu, wiedzą kogo szukam. Romantyczny, powazny, ale zwariowany, piszący wiersze, z poczuciem humoru, dojrzały emocjonalnie itd. Mówię to zawsze pół żartem - pół serio. Jeśli byłby chłopak, który spełniał by przynajmniej połowę wymogów, na pewno spodobał by mi się. Co z tego, że o moje względy zabiega sporo chłopaków, skoro nic sobą nie reprezentują? Czy erotoman, który ciągle gada o jednym, może prowadzić ze mną ciekawą konwersację o np., sensie życia? Nie sądzę. Co z tego, że jest przystojny, skoro mówi tylko, jak było by mi przyjemnie, gdybym dała mu się przelecieć. Sorry, nie do mnie z takimi tekstami. Co z tego, że sypie dowcipami i jest bosko przystojny, skoro gdy pytam się go, czy zastanawiał się nad sensem naszego istnienia, on patrzy na mnie jak na idiotkę. Gdy ja chcę chociaż pogadać o komputerach, on mówi, że "baby się na tym nie znają" i się śmieje. Z tego co widzę, wiem więcej od niego. To bezsens. Mężczyzna - gatunek na wymarciu? Mam wrażenie, że tak. Teraz pełno jest idiotów nic sobą nie prezentujących, coraz mniej jest "prawdziwych mężczyzn". Nie mam tu na myśli jakiegoś macho. Mam na myśli romantyczną duszę, która zadba o mnie jak o najpiękniejszy kwiat. Czy go spotkam??? Jaheira
Ludzie Głosujcie przeciwko integracji z Unią Europejską!!! My zebranii tutaj na XXX zebraniu w Samotrzasku: Krystian Komorek,Tymoteusz Kobyliński i rada w składzie: Marcin Kalinowski i Przemysław Zadrożny.Ustaliliśmy,że nie możemy integrować się z UE.Jeżeli Polska zintegruje się z UE to Samotrzask w momencie integracji Polski z UE stanie się samodzielnym państwem.W celu nie otrzymania niepodległości postanowione jest przeprowadzenie rewolucji i sklonowanie Adolfa Hitlera oraz Józefa Stalina.Nie sprzedamy Naszej Ziemi jakimś europejczykom.Kolejnym postulatem uchwalonym na XXX zebraniu w Samotrzasku było by otworzenie nowego szlaku handlowego z ROSJĄ.Nowa uchwała mówi ustrój w nowo urodzonym państwie Samotrzask będzie opierał się na dyktaturze.Ludzie mieszkający w Samotrzasku są żądni rewolucji,która wybuchnie jeżeli państwo Polske wstąpi do UE. Jeżeli ktoś jest przeciwko integracji z unią proszę o odpis.Jeśli ktoś jest zainteresowany paleniem flagi UE,USA,IZRAELA i nie trawi żydów tak jak my to również proszę o odpis. KrEhA Yooogi...Yogi...Yoogi Beer :) (do Ciebie teraz piszę!) A konkretnie mam zamiar polemizowac z Twoim zdaniem na temat "zdziewiczenia mężczyzn" (tak na marginesie, to chyba lepiej brzmiałoby "zniewieściałości" ale...) Nooo więc, (:-)-taaak! Celowo rozpoczynam tak każde zdanie, gdyby widziała to moja polonistka, to by się chyba powiesiła :-) piszesz, że PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA nie powinien nosić koralików, kolczyków, nie mówiąc już o farbowaniu włosów, co dla Ciebie jest grzechem śmiertelnym. Osobiście nie sądzę, żeby faceci nosili takie "ozdóbki" dla szpanu, czy dla- jak to określiłeś- "sztucznego luzactwa". Myślę, że "dodatki" nie są i nie powinny być tylko domeną kobiet. Jeżeli facet ma zamiar przekłuć sobie ucho (bądź inną część ciała- mam kumpla, który nosi kółeczko w sutku), lub założyć na szyję koraliki- jego prawo! Ważne, żeby nie przesadzać! Tak jak pewien pan z BB, który co wieczór wyciągał kosmetyczkę, szlifował pazurki i uczył swoją "dziewczynę" jak prawidłowo używac kremu:-)Tacy ludzie rzeczywiście śmieszą i faktycznie, można to nazwać jakąś "zniewieściałością". Ale jeżeli facet (nawet z pasemkami na włosach) nie przesadza, nie panikuje każdego ranka przed lustrem jak dziewczyna przed randką,(aaa, mam pryszcza na czole;-)), to jest OK! Ciekawi mnie, jakie stanowisko zajmujesz wobec znanych osób, które często na scenie pojawiają się z takimi "niemęskimi" dodatkami? I nie mam wcale na myśli Enrike:-) Prosze o _rzeczową_ odpowiedź Ciebie Yogi Bear, a także wszystkich, którzy chcieliby podzielić się zdaniem na ten temat. Pozdrawiam, Caron_K-B ps- Tak przy okazji chciałabym tu także zaprezentować mojego idola: na scenie- soczewki kontaktowe, oczy umalowane kajalem, ciemny cień na powiekach, kolczyk w uchu, srebrne paznokcie (zdarzały się także srebrne włosy, ciemne usta, srebrna twarz(!) na codzień- czerwone końcówki włosów, sygnet, srebrne paznokcie, wisiorek na szyi. Mimo to WCALE nie jest "zdziewiczały", jest PRAWDZIWYM FACETEM. O! :-D Nie dodatki mówią o facecie, ale charakter... ps2- Co do tatuaży- uwielbiam facetów z "dziarami". Tatuaże mają charakter, wytatuowany wzór może wiele mówić o ich właścicielu...tak jak i motyw wisiorka zawieszonego na szyi:-) PRACA
W arcie tym acz krótkim chce uświadomić niektórych (może większość) czytelników AM na temat pracy.
Ludzie!Znalezienie pracy nie jest takie trudne!Niektórzy potrafią tylko narzekać , że rynek pracy jest coraz gorszy , a sami siedzą sobie w domku (albo na ulicy jeżeli już tego "domku" nie mają),czasami popatrzą do gazety poszukać nowych ogłoszeń.Moim zdaniem szukanie pracy troche nie na tym polega. tharkun
PS:Pisząc ten tekst przesłuchałem całą kasetę "KoRn issues". Miś Goebbels? Różnie mnie już w życiu nazywano. Naprawdę różnie, ale tego jeszcze nie był. Nazwano mnie Goebbels'em XXI wieku! Jakby, ktoś się pytał - art. z AM~24 pt. "Art. o Artach". Miś Goeb... Eryk(miseryk@poczta.onet.pl) PS. A jak nie będziecie Queen'u słuchać, to Was na Marsa wyślę:). Witam wszystkich!!! :-) Tak sobie ostatnio czytałem jeden art Caleba (Obrońcy moralności i ks.Rydzyk vs Harry Potter) i normalnie sobie go przeczytałem :-). I tutaj musze dodać, że uwielbiam Tolkiena. I w tym związku chcę coś sprostować, a mianowicie autor pisze: "dobrze że pan J.R.R. Tolkien pisał dobre 50 lat temu bo inaczej jego serię przygód o hobbitach zakazano by wydawać, a w najgorszym wypadku samego pana Tolkiena by zamknięto w zakładzie dla obłąkanych" "(...)lub Tolkiena u których występuje motyw satanizmu częściej (...)" Otóż w arcie o ile dobrze pamiętam chodziło o to że Kościół Katolicki, Radio Maryja, Ojciec Rydzyk itp. najeżdzają na Harego Pottera i na inne takie, że to złe, okultystyczne i satanistyczne itp. No i jak też przeczytaliście w/w cytaty autor pisze, że by także najeżdżali na mojego ulubionego pisaża. Możecie teraz spytać do czego dążę :-), ano dążę do tego, że Caleb w tej kwesti nie ma racji. A mianowicie jakiś czas temu wpadł mi w ręce artykuł z "Przewodnika Katolickiego" o Tolkienie, no i sobie pomyślałem, że normalnie teraz to Go zrównają z ziemią :-). I tak się normalnie zdziwiłem bo było wprost odwrotnie :-). Tutaj bym musiał przytoczyć jego treść ale to był by plagiat, więc tego nie zrobię bo nie jestem taka świnia :-). W artykule tym były porównania "Władcy Pierścieni" do wiary katolickiej i do Bibli i tego była cała strona A4, i wszystko to w pozytywnym sensie oczywiście :-). I na końcu tego artykułu nawet namawiali matki, żeby ich dzieci czytały "Hobbita" i "Władcę pierścieni". Więc dążę do tego że chyba ten Tolkien to taki satanista nie jest :-), i jego hobbity też. GDF gdf@wp.pl „ZOSTAŁEM OKRADZIONY” Dziewiątego kwietnia (chyba we wtorek) dotychczasowe moje poglądy uległy zmianie. Co się stało? Jak już pewnie się domyślacie z tytuły - zostałem okradziony, ale mimo tego nie czuję żadnej złości, ale już wiem, że wszystko, co wcześniej robiłem było głupstwem i prędzej czy później by mnie to spotkało. Nie byłem w szkole na lekcjach (NIE RÓBCIE TEGO) i poszedłem sobie do lasu, ponieważ do centrum miasta było daleko, a musiałem zbić jakoś upływający powoli czas. Idę sobie laskiem, podbiega chłopak (dość dobrze zbudowany) i pyta się, czy mam fajkę. Odpowiedziałem, że nie palę, potem zapytał się o to, kiedy obok w szkole są przerwy i czy mam na piwko dla niego. Wszystkiemu zaprzeczyłem. On chyba się zdenerwował i mówi: dawaj portfel. Jak będziesz miał kasę to cię #$%%$#. W ręce trzymał coś podobnego do noża, więc od razu odechciało mi się z nim walczyć. Na szczęście miałem tylko 1zł i kilka groszy. Przeszukał mnie z tym czymś w ręku, wziął zegarek (był popsuty hehe) i zwiał. Wszystko to w niecałe 2 minuty. Po co wam to mówię? Otóż ostrzegam was przed błędami, jakie ja popełniłem. Wcześniej sądziłem, że takie rzeczy mnie się nie wydarzą. Jak miałem do wyboru dłuższą i bezpieczniejszą drogę wybierałem krótszą bardziej niebezpieczną. Następną rzeczą jest to, że jeżeli zamierzacie iść w takie miejsca, gdzie jest mało ludzi i istnieje jakieś zagrożenie nie idźcie w pojedynkę, bo to aż się prosi, aby wam coś zrobić. Kolejną przedostatnią rzeczą jest to, żebyście nie nosili dużo kasy przy sobie, o ile to nie jest konieczne, a ostatnią możecie uznać, że najmniej ważną to kwestia papierosów. Jeżeli jesteście sami i ktoś was zapyta o fajkę to mimo tego, że nie palicie powiedźcie np.: Kurcze. Pięć minut temu spaliłem ostatnią. Co to ma do rzeczy? Otóż dla przestępcy jest to ważne. Gdy widzą młodego chłopaka i wiedzą, że w dodatku nie pali myślą, że jesteś tzw. mami synek i nie będziesz stawiał oporu, a jakie ma to konsekwencje każdy wie. To wszystko na razie, co mam do powiedzenia i/lub/jeżeli przeżyliście coś podobnego, napiszcie o tym, w jakiej sytuacji to się wydarzyło, co uświadomi przyszłym czytelnikom jak tego uniknąć. 7-MAŁY-7 Ps. Ten art. pisałem w MS Word 2000 i zgadnijcie co mi zostało wyświetlone podczas sprawdzania pisowni. Słowo „pyta” (3 osoba l. Poj. Od słowa „pytać”) jest uznawane za wulgarne. Mam nadzieję, że tekst ten mimo tego wulgaryzmu nie zostanie usunięty. „ŻYCIE BEZ PROBLEMÓW?”
Ostatnio zrobiła się piękna pogoda (mam na myśli dni przed maturami) i w moim życiu zdarzyło się coś, co je radykalnie zmieniło. Pewnie zapytacie, co? No to już wam mówię. Otóż to, co zmieniło mój sposób patrzenia na świat to, to... KUPA. Tak, tak zwykła ptasia kupa. Nie ma, co się śmiać to naprawdę była kupa. Pewnego słonecznego dnia wracam sobie od kumpla geja, tylko bez żadnych skojarzeń, to znaczy on jest gejem, a ja nie. Były to sprawy czysto hmm... Zawodowe, gdy nagle nad moją głową przeleciało małe stadko ptaszków. Lecą sobie lecą, gdy nagle dosłownie centymetr od mojej stopy rozplaskała się jedna WIELKA biała niczym strusie jajko kupa. Co w tym dziwnego? Otóż dało mi to wiele do myślenia. Wyobraźcie sobie coś takiego, że gdybyś gdziekolwiek w całym swoim życiu o tą jedną sekundę coś szybciej zrobił, lub o jeden krok większy dałbyś do przodu to ta kupa w ciebie by trafiła. Hehe, ale nie o tym chciałem mówić, tylko o życiu bez problemów. (TYLKO, POWTARZAM TYLKO DLA INTELIGENTNYCH LUDZI) Często spotykamy ludzi, którzy mówią (albo sami tak mówimy), jakie by to było życie bez problemów, stresów, żadnych prac i obowiązków. Jednym słowem „full-wypas”. Ale czy oby na pewno? Powiedzmy sobie śmiało: dlaczego cieszymy się z weekendu, z wolnego czasu i w ogóle? Ponieważ nie idziemy do pracy ani do szkoły. Nie musimy się przemęczać ani nadmiernie wysilać szarych komórek. Po prostu nic tylko spokój i odpoczynek. Możemy powiedzieć, że tak to całe życie by się chciało. Ale czy aby na pewno? Zastanówmy się, dlaczego tak bardzo cieszymy się z wolnego czasu. Ano dlatego, że nie mamy żadnych trosk i problemów w tym czasie, których nadto mamy w inne dni. Nie rozumiecie? Czytajcie dalej. Cieszymy się dlatego, że nie mamy żadnych trosk (wiem, że się powtarzam) i tylko dlatego. Ale co by było gdyby ich nie było? (Fajnie się rymuje) Odpowiedź jest prosta niczym budowa kartofla. Nie bylibyśmy szczęśliwi, dlatego że nie wiedzielibyśmy, co to jest brak szczęścia i nie mielibyśmy z czego się cieszyć bo nie wiemy co to jest nieszczęście. Chociaż z drugiej strony gdybyśmy nie mieli problemów to byśmy nie byli szczęśliwi, ponieważ nie wiedzielibyśmy, co to szczęście i tu byłby problem, który dawałby nam szczęście. Trochę zagmatwałem, więc kończę w tym momencie, gdyż jak bym dalej pisał to by była dopiero masakra. Jeżeli ktoś to zrozumiał i zna tego problemu rozwiązanie niech śmiało pisze. 7-MAŁY-7 Ps. Czy determinizm polatywny w aspekcie o środku retrospektywnym incydybuje się w kategoriach absolutu? Czy zaznaliście kiedyś takiego uczucia ... jakiegoś całkowitego oczyszczenia, uwolnienia od wszystkich trosk i spraw. Ja niedawno coś takiego przeżyłem. Pewnego pięknego słonecznego dnia postanowiłem wyjść po raz pierwszy w tym roku na balkon. Wcześniej przygotowałem wszystko do szkoły, sprzątnąłem pokój i po prostu pomyślałem ze „mogę pozwolić sobie na odrobinę luksusu”. Wziąłem ze sobą dobrą książkę, walkmana i fotel. I gdy tak rozsiadłem się w spokoju, włączyłem sobie cicho radio i zacząłem czytać książkę. W pewnym momencie w radiu puścili Enyę z piosenką z Władcy Pierścieni. I wtedy poczułem się taj jakbym był na haju. Wszystkie złe rzeczy tego świata przestały na mnie działać. Nie widziałem żadnych problemów. Wyższa matematyka – spoko, programowanie w C++ i Javie – no problemo, podejść do Niej i rozpocząć dłuższą rozmowę – oczywiście. Czułem się jak ptak, zostawiający za sobą wszystko to co nieprzyjazne i dążący tylko do tego co dobre. Cieszyłem się z tego że pójdę do szkoły gdzie znowu zobaczę Ją – tą moją wyśnioną i niezdobytą dziewczynę. Po prostu byłem szczęśliwy. Dziękowałem Bogu za całe dobro tego świata. Teraz twierdzę, ze aby doświadczyć czegoś naprawdę niezłego nie trzeba się upijać czy czegoś brać. Po prostu wystarczy cieszyć się małymi szczęściami i nie zawsze zwracać uwagę na to co inni mówią. Piotr
P.S. 1 Taki fajny cytacik „ Piękno jest w oczach patrzącego” Nastrój Czasami do pewnych rzeczy w życiu po prostu trzeba mieć nastrój. Czy będąc w kafejce z dziewczyną i słuchając pobrzmiewającego w tle „You are so beautiful” nie uśmiechniesz się? A jeżeli twoja ukochana dziewczyna rzuci cię, bo uważa że jesteś zerem i idiotą to jeżeli będziesz słyszał tę piosenkę to po prostu będzie kolejna piosenka lecąca w radiu i dobijająca cię. Jeżeli życie da ci w kość tak, że będziesz „wył do księżyca” to czy będziesz się zachwycał piosenkami Enyi. Raczej nie, za to będziesz się bardziej skłaniał do O.N.A. albo innych cięższych zespołów. Zauważ drogi czytelniku jak mocno czasami potrafi zmienić ci się gust pod wpływem nastroju i zdarzeń. Czy w momencie w którym chcesz się odprężyć sięgniesz po „Krzyk” czy po „Aniołki Charliego”. Jeżeli chcesz się pośmiać to raczej będziesz wybierał utwory lżejsze, no chyba że sięgniesz po „Wiedźmina” jeżeli czytałeś oryginał. Bardzo często dzieje się tak, że ta sama rzecz, która normalnie nie jest przez nas zauważana, gdy jesteśmy przybici, albo we wspaniałym nastroju, zauważamy jakieś nowe jej cechy. Pewnie zdarzyło się wam parę razy w życiu kochać( jeżeli nie to nawet sobie nie zdajecie sprawy jak wiele tracicie ). Czy, gdy byliście w tym wspaniałym stanie, nie zmienialiście czasami całkiem waszego od dawna ustalonego planu dnia bo Ona ( lub On ) powiedzmy wstaje wcześniej niż wy a chcecie z Nią ( Nim ) pogadać przez telefon przed szkołą czy pracą. A zdarzyło się wam kiedyś zrobić coś głupiego, cos takiego czego później strasznie żałowaliście. Ja wiem może to był skok na bungee, albo uchlanie się w trupa i jazda po pijanemu, albo pójście do Niej i wyznanie Jej co do niej czujecie. Pod wpływem nastroju zrobiłeś Czytelniku coś, o czym zwykle nawet nie pomyślałbyś. Zauważ jak niewiele odeszliśmy swoim zachowaniem od swoich dalekich przodków. Pomimo, że uważamy się za niewiadomo jak cywilizowanych ludzi nadal w wielu wypadkach od zwykłej zwierzęcości dzieli nas tylko chwilka złego nastroju. Pomyśl nad tym drogi czytelniku, zanim znów w chwili zwątpienia w świat będziesz chciał zrobić coś czego na pewno będziesz żałował. Pomyśl, że może gdyby ona cię nie rzuciła w tak głupi sposób to nie siedziałbyś teraz na tej poręczy mostu czekając na kogoś kto zadecyduje: na tę czy na tamtą stronę poręczy. Po prostu czasami pomyśl Czytelniku ... PMG pmgpmg@wp.pl
P.S.1 „Wiedzieć, Myśleć, Wybrać, Działać” Groszek w „Cieniu Endera” Orsona Scotta Carda Moim skromnym zdaniem fajne podejście do życia w niektórych sytuacjach, ale nie dla wszystkich. Bycie kimś... Hym więc pisze to zaraz po przeczytaniu "Być kimś" belivera o bliżej nie sprecyzowanej płci. Bardzo fajny art... posługiwanie się ogólnikami, stereotypowe podejście dresa (co nie znaczy że nim jesteś). Uważasz że każda dziewczyna patrzy na to kim jesteś, tylko że to jest sprzeczność. Mówisz "być kimś" a podajesz powody "co masz" ... najlepiej odzwierciedla to przytoczony przez ciebie przykład Brada Pitta. Nie ważne... powiedzmy że rozumiem, i spróbuje wyrazić swoje zdanie. Najgłupszym możliwym podejściem, jest takie jakie reprezentuje beliver. Mówisz o szukaniu miłości, czy "kobiety na raz"? Napisałeś że kobiety które patrzą na człowieka a nie na to co ten człowiek ma, można wyliczyć na palcach jednej ręki. Jeżeli zamierzasz się żenić (co według niektórych jest największym dowodem miłości ><'''''), to z kobietą która będzie taka jak wszystkie, czy raczej będzie należeć do tej drugiej grupy. Można by nawet zaryzykować stwierdzenie że osoba którą mam pokochać, i z którą mam spędzić resztę życia musi być jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna. Ale to tylko romantyczne bzdury które nie mają miejsca w świecie opanowanym przez wyścig szczurów. Może pomyliłem się w ocenie "najgłupszego podejścia". Najgłupszym podejściem jest odhaczanie kolejnych osiągniętych celów. 1. Urodzony, 2. Wykształcony, 3.Posiadający grono ludzi uważane za przyjaciół, 4. Średnio wykształcony, 5. Ożeniony z kobietą zaakceptowaną przez ludzi z punktu 3, 6. Wykształcony wyżej / Posiadający dobrze płatną pracę, 7. Rozmnożony, 8. Martwy. Czy to jest twoje "bycie kimś" które ma zapewnić ci szczęście?... Przepraszam zapomniałem jeszcze dodać punkt 9 (...) 9. Wpieprzający jabłka w raju. Czy to jest sposób na osiągnięcie czegoś? Tak na pewno.... ale nie na osiągnięcie szczęścia, przynajmniej nie dla mnie, a miało to być wyrażenie mojego zdania. red_like_dragon_fall „Zależności, życie, rozwaga” Nad tym właśnie chciałbym się zastanowić. Czym jest zależność? Czym są zależności pomiędzy naszymi żywotami Wyobraźmy sobie taką oto historie: Wyjechałeś na wakacje w góry. Idziesz sobie właśnie w okolicy jakiegoś strumyka. Zatrzymałeś się tam na odpoczynek, po czym dla zabawy zacząłeś przestawiać kamienie i lekko zmieniać jego bieg. Odchodzisz. Czy obchodzi cię wtedy to że właśnie przez to ktoś wywoła lawinę i(być może) w ten sposób zakończy swój żywot. Czy obchodzi ci że będzie w ostatnich chwilach przeklinał(choć nieświadomie) właśnie Ciebie? Życie jest serią posplatanych ze sobą zdarzeń, pełnych zależności. Przedstawiłeś koledze dziewczynę:). Po jakimś okresie znajomości ożenili się. Ich syn zostaje w latach późniejszych prezydentem naszego kraju i wywabia Polskę z(tworzonego przez polityków, w celu wzbudzenia paniki) kryzysu:]? Kim byłby Napoleon urodzony w Rosji? A kim Osama Bin Laden urodzony w USA(hmm). A jednak, ktoś pociąga sznurki tak aby wszystko było we właściwym miejscu i czasie(nie zawsze, acz...). Gdyby Qn’ik i Devi urodzili się w Niemczech to byście zapewne tego tekstu nie czytali :). Ale, zadajmy sobie pytanie: czy to nas w ogóle obchodzi?. Wykonując jakąkolwiek czynność wykonujemy, myślimy zawsze o nas i o naszym najbliższym otoczeniu. Przykładów jest bardzo wiele ale zawsze myślimy: „co ja zwykł zjadacz chleba mógłbym zrobić? Toż ja żadnym z moich poczynań nie wpłyne na los dalszych pokoleń. Niechaj wielcy pozostaną wielkimi”. Nawet w stosunku do najbliższych często zachowujemy się nierozważnie i bezmyślnie. I wywołujemy lawinę :(. A jednak znajdzie się może kiedyś ktoś kto pomyśli. Kto będzie ważył każdy swój czyn. Każdy. Mth(r)andir® Pisze do AM 1 raz a ze jest ladna pogoda i ide zaraz na paćelek to bede sie streszczal. Chodzi mi o ziemie polska - nie bede skrobal arta bo nie mam czasu ani checi ale chcialbym zeby zauwazone zostalo na forum AM ze z ta ziemia to ludzie zupelnie nie maja racji. Wrzeszcza ze to zdrada ojczyzny i wogole IV rozbior Polski. Ja im powiem jedno: "Inteligentny czlowiek to taki ktory nie majac nic do powiedzenia nie daje nam slownego dowodu na to" czyli w skrocie: "jak go*** wiecie to siedzcie cicho". Nie rozumiem tych ludzi... tzn rozumiem ich ale nie rozumiem ich glupoty. Lepiej zeby tysiace hektarow lezaly odlogiem bo Polakow na nie nie stac nie maja ich czym obsiac a jak obsieja to i tak tego nie kupi ale bedzie to ziemia w rekach polskich ?? Oczywiscie ze nie... wole zeby kupil ta ziemie holender, niemiec czy inny francuz, zeby wprowadzil tam nowoczesne bezpieczne maszyny, nowe rodzaje upraw. Wtedy to bedzie dla niego oplacalne i byc moze zatrudni tam Polakow do pracy. A nawet jak nie to z tego co wyprodukuje na tej ziemi to i tak jakies grosze trafia do budzetu - lepsze pare groszy niz nic. Nieprawdaz ?
Pozdrawiam |
||||||||||||