Nie bójcie się, to nie będzie (raczej) kolejny tekst o programie Big Brother.
Zauważyliście, że ostatnio w TV stawia się na "prawdziwość", może nawet przeciętność (no, już choćby ten "Big Brother", skoro tak nieszczęśliwie zaczęłam).
Na pewno pamiętacie "epokę talk-show". Wszędzie ci sami ludzie mówili to samo, ale przynajmniej oglądało się to nieźle i można było dowiedzieć się czegoś o swym idolu (po raz dziesiąty tego samego, ale zawsze coś...). Ostatnio jednak większą chyba popularnością cieszą się programy, w których pierwsze skrzypce grają ci najzwyklejsi.
Może się ze mną nie zgodzisz, ale wyjątkowo nie lubię np. programu "Wybacz mi". Po prostu gdybym chciała kogoś przeprosić, nie wylewałabym demonstracyjnie łez przed kamerą. (Słyszałam, że wielu ludzi wręcz udawało, ale nie mam pojęcia, czy to prawda.)
Albo "Zerwane więzi" - zawsze zastanawia mnie, jakim cudem ekipa TVN z taką łatwością znajduje wszystkie osoby. Siła telewizji?! Nie przeczę, że taki program może mieć pozytywny wpływ na czyjeś życie. Czasem tylko dziwię się celom, dla jakich ludzie gotowi są poświęcić swoją prywatność.
Taka "Wielka Niespodzianka Klaudiusza" - jeżeli ktoś chce oświadczać się przy zapewne co najmniej kilkumilionowej publiczności (swoją drogą dlaczego tylu ludzi ogląda tego typu programy...), to w końcu jego sprawa. A czemu by jeszcze nie puścić w eter zwierzeń jego dziewczyny (nagranych za pomocą ukrytego mikrofonu, rzecz jasna). Więcej przykładów nawiązujących do tego "fantastycznego" programu nie przytoczę, bo po pierwszym odcinku miałam go dosyć...
Gdy siadam przed telewizorem, staram się zwykle oderwać od mojego prywatnego reality i bynajmniej nie po to, by przejmować się czyimś problemami. (chyba jestem odosobniona, bo skąd wobec tego popularność "reality-programów" i różnych telenowel.) To wcale nie znaczy, że nie jestem wrażliwa na problemy innych ludzi, wręcz przeciwnie - po prostu smuci mnie, gdy telewidzowie traktują takie programy jako formę rozrywki.
Wiecie co powiedział kiedyś, notabene w jakimś wywiadzie, Jan Wieczorkowski, który od dobrych paru lat gra Michała z "Klanu"? Że dziwi się ludziom, iż oglądają telenowele, bo nie dosyć im własnych problemów...