Wszyscy kiedyś umrzecie a ja nie.
o co chodzi....?
Podejście czysto filozoficzne, albo moja paranoja.
Chodzi generalnie o to że jestem nieśmiertelny, a wy wszyscy umrzecie i to tyle
co chciałem wam przekazać. Oczywiście art. <jeżeli moje wypociny nazwać artami=='>
musi być o wiele dłuższy bo kiedy napisałem "sposób", który zajmował 3-4 linijki
i był wg mnie genialny w swojej prostocie nie został umieszczony... No cóż,
teraz napisze coś dłuższego.
Więc o co chodzi...
Czy jeżeli człowiek uważa się za nieśmiertelnego, co więcej wierzy w to, to czy
jest ktoś kto może mu udowodnić że jest w błędzie?
nie.
Przyjmijmy taką sytuację.
Spór między osobą która wierzy w swoją nieśmiertelność, i osobą mocno stąpającą
po ziemi, wierzącą w siłę racjonalizmu.
W jaki sposób racjonalista może udowodnić nieśmiertelnemu że jest w błędzie?
Musi go zabić. Co dzięki temu osiągnie?
nic
Ponieważ "martwy nieśmiertelny" zniknie z tego świata, co więcej ostatnią myślą
nieśmiertelnego przed śmiercią będzie to że jest nieśmiertelny w nieskończoność,
jako martwy, będzie uważał że jest nieśmiertelny. Tak więc próby racjonalisty
spełzną na niczym.
Co zyska racjonalista? Kilka lat ograniczenia wolności, za uwolnienie
nieśmiertelnego z paranoi tego świata (bo jego myśl paranoją nie była), w
więzieniu lub zakładzie psychiatrycznym (jeżeli twardo będzie obstawał że zabił
nieśmiertelnego).
Z góry oczywiście chciałem powiedzieć że nie wierze w życie po śmierci, bo to
zrujnowało by wszystkie moja nadzieje o świętym spokoju.
A po co wierzyć w coś co mi nie odpowiada?
Najczęściej zadawanym pytaniem kiedy jestem pod tym nickiem jest: "Czy uważasz
się za boga?"
Domyślam się że niektórym z was nasunęło się podobne pytanie.
Więc od razu na nie odpowiem.
Uważam się za boga, żeby było śmieszniej uważam że każdy człowiek jest swoim
prywatnym bogiem. Jedyne co musi zrobić to uświadomić to sobie (nich nikt tylko
nie pomyśli że to stwierdzenie ma coś wspulnego, albo było pisane pod wpływem,
txtu paktofoniki; co nie zmienia faktu ze to dobry txt).
Udowodnienie powyższego stwierdzenia.
Żeby uznać się za coś najpierw trzeba określić czym to "coś" dokładnie jest.
Bóg jest to istota, byt, obdarzony pewnymi zdolnościami.
Jedną z najważniejszych zdolności jest zdolność twórcza. Potrafi tworzyć światy,
rzeczy. A czy zwykły "śmiertelnik" (może być nieśmiertelny, nieważne jak głupio
to brzmi) nie potrafi wykreować swojego własnego świata? I żyć tylko i wyłącznie
z zasadami przez siebie ustalonymi?... oczywiście że może tylko tacy
indywidualiści nie odpowiadają pewnym elitom. Są zamykani w "szpitalach",
"więzieniach", są poddawani różnego rodzaju represją, praniom mózgu, które mają
na celu "wyleczenie" go. Wyleczenie? Nie chodzi tutaj o przystosowanie jednostki
do życia w świecie który kreuje inny bóg. "bóg-rząd".
Uprzedzam pytanie moją odpowiedzią: Nie jestem anarchistą, ale zamierzam
mieszkać na Squacie anarchistycznym.
Powyższy wywód mogę zakończyć pewnym cytatem, zaczerpniętym z polskiego filmu
"szczur" a brzmi on " ... w niebie aniołowie biegają ze strzykawkami, święty
Piotr rozdaje LSD, a bóg jest na ciągłym haju, bo jak inaczej mógł stworzyć ten
świat". Spróbujcie podstawić tą wizje nieba do mojej wizji rzeczywistości.
Oprócz zdolności twórczej bóg ma też przywilej narzucania pewnych zasad na
których powinno się żyć w jego świecie. Ale o tym pisałem już w powyżej.
Zdolnością boga jest także nieśmiertelność... to wyjaśnia główny temat tego arta.
Bóg jest oczywiście wszechmogący, ale ta zdolność jest dosyć banalna do
wytłumaczenia... bo czy jest rzecz na tym świecie której człowiek nie potrafi
zrobić, lub której nie potrafi sobie wmówić, a co za tym idzie, uwierzyć w nią?
Nie, nie ma. Oczywiście wszyscy racjonaliści podniosą krzyk... Będą wymieniać
rzeczy których ludzie nie opanowali... ale moim zdaniem jest to po prostu błędny
sposób patrzenia na świat. Nie należy patrzyć na to w jaki sposób i w czym świat
nas ogranicza, tylko co my potrafimy (...zrobić aby ten świat zmienić")
Każdy człowiek może być bogiem, może być nieśmiertelny, może kreować swój własny
świat, może kontrolować samego siebie, może nastawiać się według swojego
upodobania.
Bo tak naprawdę jedyne co chce przekazać to, to że nasze uczucia, odczucia, i
stany są zależne tylko i wyłącznie od nas samych, potrafimy sobie wszystko
uświadomić (bo wmówić to złe słowo).
"...bo całe szczęście polega na tym
by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów"
K. Grabowski (Pidżama porno)
red_like_dragon_fall
(red-cappa@wp.pl)
P.S. Do tych wszystkich którzy uważają to za największą bzdurę jaką w życiu
słyszeli:
Mam to gdzieś, z tej prostej przyczyny że tą "paranoją" żyje, i ona daje mi
szczęście. A czego każdy chce jeżeli nie bycia szczęśliwym?
Wszystko zależy od punktu widzenia, i jeżeli ty wolisz żyć w swojej społecznej
paranoi, przyzwyczajając się do wszystkich najgorszych zboczeń ... twoja sprawa,
to nie mój świat.
Uznaj że to ja nie żyje.