Czasy nadeszły teraz takie, że aby przeżyć trza nieźle kombinować. Ja tak
kombinuje, kombinuje i nic mi do głowy nie przychodzi oprócz chęci dokonania
zemsty na moim kocie (kicia! Oddawaj papier toaletowy!!:)) W każdym razie są
różne sposoby na zarobienie kasy. I tak oto Wania sprzedaje różne rzeczy na
straganie (w tym 'artykuły obrony pośredniej i bezpośredniej' zawsze daje
magazynek gratis:)), a Sasza z Miszą...hmmmm...tego wam nie powiem bo musiałbym
was zabić:) Juzef natomiast... Wymyślił ciekawą teorię ekonomiczną! A raczej
dwie. Jedna to (cytuje): 'Rozpie*****ć ten k***a c*****y rząd i pie******ć nim o
te je*****ą ścianę!!' Przyznacie sami iż teoria jest nadzwyczaj oryginalna i
treściwa. Druga polega na zasadzie: 'Po co mam kupować za 2 złote chleb aby
najeść się na pół dnia, jak za 1,92 mogę kupić flachę i nie czuć głodu przez dwa
dni?' I tak oto Juzef dostał menelskiego bubla z ekonomii (nagroda przyznawana
jest przez stowarzyszenie meneli imienia Bubla w Norwegii. Flaszkę przysyłają
pocztą. No ale nie o tym jest ten tekst. Ja chciałem wykombinować ostatnio
trochę $$$ sprzedając nieużyteczny środek transportu. A był to trzykołowy
moto-samochód własnej produkcji zrobiony w 1988 roku z różnych części artykułów
gospodarstwa domowego. Z boku miał napisane 'Zetor' ale tylko dlatego, że nie
chciało mi się robić obudowy na silnik. Autko nazywało się 'KILLING MACHINE!' i
ma powody aby się tak nazywać: kilka lat temu jakieś stowarzyszenie ekologów
wydało oświadczenie iż wóz ten jest szkodliwy dla środowiska. Sołtys...EKHM!
Burmistrz dodał, że także dla społeczeństwa a sekretarz partyjny...TFU!... jakiś
poseł, że 'nie spełnia wymogów Unii Europejskiej i śmierdzi' A co oni chcieli?
Pali 50 litrów czystej ropy na kilometr (można używać spirytusu). Jak włączam
ten silnik kosiarki i dym unosi się z puzonu przy wirowaniu pralki z tyłu, to
sąsiedzi myślą, że nadszedł koniec świata! Postanowiłem go sprzedać (auto, nie
koniec świata). Wlewam więc benzynę, dżem, spiryt do pralki i podłączam 24
baterie typu 'paluszki' jako akumulator. Teraz tylko usiąść, chwycić się
kierownicy z roweru i pociągnąć kilka razy za sznurek iiii...ROAAARRR!!!! Yeeah!
Aż szyby poszły w domu sąsiada! (a mi mózg uszami uciekł do Afganistanu) I
Yaaazda! Pruję sobie pojazdem na giełdę osiedlową. Maksymalna prędkość!
Przymierzam się aby wyprzedzić listonoszkę (ma z 60 lat chyba) na
rowerzeeee...doganiam ją! Doganiam! Nie doganiam...NIE! Doganiam! Jest z górki!
Patrzę: gliniarz! O kurde, mandat mi da! To ja gazuuu! A on patrzy na mnie. To
ja cisnę i cisnę i cisnę! ROAAAR!! On patrzy i mówi do kumpla: 'Dobra, spisałem
numer...nadwoźia' Po 30 minutach zniknąłem z jego pola widzenia (bo tam drzewo
stało). Ale na nieszczęście spotkałem największą zakałę świata...JUZEFA.
Zapytałem się z grzeczności czy nie pojedzie ze mną a on na to: 'Nie k***a
dzięki. Spiesze się k***a na pie*****ą giełdę jego mać' Nie to nie. Dotarł
przede mną! Był zaledwie o 20 minut wcześniej! Grrrrr! Nie ma co-szybki wozik.
Teraz wystarczyło wywiesić tabliczkę 'Sprzedam za flaszkę'...TFU! 'Sprzedam za
pięciopak!' i czekać. Spotkałem przy okazji starego kumpla, który zastanawiał
się co robię. Mówię więc: 'Jestem tu aby dokonać tranzakcji handlowej mającej na
celu wymiane nieużytecznego podmiotu gospodarczego na dobra luksusowe' A Juzef
na to: 'Pie****sz! Chcesz zamienić auto na wóde!' (przyznacie, że Juzef jest
cholernie bezpośredni?) W końcu zjawił się jakiś ukrainiec co dziwnie oglądał
mój pojazd. Dziwił się czemu paliwo wlewa się przez pralkę, czemu spaliny
uchodzą puzonem oraz dlaczego na oponach są kapcie. Ale o maszynkę do mięsa przy
silniku nie spytał (i dobrze). Po chwili rzekł: 'Dam ci za
niego...czypiendziesiąt!' To ja patrze...i coś mi się pomieszało! Targowaliśmy
się godzinę aż cena poszła do czterech dwadzieścia. Gdy już miał odchodzić
wskazałem na leżącego (zalanego w trupa przy okazji) obok Juzefa mówiąc: 'Widzisz...TO?
To obsługa tego pojazdu. Daj 25 a dorzucę go' Targował się znowu i sprzedałem
pojazd za 13. Zadowolony poszedłem do kumpli i powiedziałem im jak upchnąłem
grata. Pytali się ile wziąłem. Mówie: '13 bo się targował.' Położyłem obok
skrzynkę ze spirolem i dodałem: 'Małolatom będziemy rozcieńczać'. No i
dzieci...tak właśnie załatwia się napoje chłodzące na imprezy. Trza zakończyć
tekst jakimś morałem (przecież nawet najbardziej bezsensowny tekst ma swój
morał). Może tak: Zbuduj grata i sprzedaj za spirytus wraz z pijanym menelem
jako obsług. Albo inaczej: Ludzie ze wschodu wszystko wezmą jeśli dorzucicie
człowieka. Zapamiętajcie to sobie. Dobra kończę bo w głowie mi się kręci i
jakieś flaszki tu lataja...
ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN
PS. Do wszystkich fanek Juzefa (nie wiem co wy w nim widzicie. Ja już raz
widziałem Juzefa bez koszuli-przewrócił się o swoje włosy pod pachami. Juzef
wrócił i ma się nie dobrze jak zawsze. Ale i tak nie radze z nim pić bo nasra
wam do czapki.
PSII. Tekst sponsorowało stowarzyszenie antymangowców z Poznania. PIKACZU NA
ODSTRZAŁ!!!! No! Wywiązałem się z umowy. Teraz wy.
PSIII. Czy widział ktoś zielono-czarn0-zółty rower z puzonem zamiast siodełka,
pantoflami przy kołach i kierownicą od ciągnika?? Zgubiłem go będąc w stanie
'tymczasowej nieświadomości' a jutro jadę na giełdę po jakieś napoje do imprezy
z okazji czegośtam. [zapomniałem jakiej]
Witam. W drodze wyjątku postanowiłem skorzystać z
danego sobie w regulaminie prawa drobnych modyfikacji tekstów i bezlitośnie
wyciąłem wszystkie emotikonki (":)") z tekstu Archiego - wydaje mi się, że po
tej długotrwałej pracy zyskał nie tylko AM, który będzie o kilka KB chudszy, ale
i również sam tekst - nieprawdaż?
Qn`ik