Twój umysł działa poprawnie, nie próbuj go kontrolować. Za chwilę przeżyjesz straszne chwile, które zmienią na zawsze twoje życie. Przeczytanie tego tekstu grozi całkowitą utratą inteligencji.
Wszystko zaczęło się w piątek. Wtedy to właśnie nie miałem co robić w autobusie i gapiłem się przez okno. W pewnym momencie zacząłem...myśleć! Tak wiem, nieczęsto mi się to zdarza, a jak już się zdarza to cierpią niewinni:). W każdym razie do szyby od zewnątrz przyczepił się jakiś robal ze skrzydłami. Autobus jechał i jechał, a dziadostwo się trzymało szyby. Po przejechaniu kilku ludzi...EKHM! kilkunastu kilometrów robal odczepił się. No i wzięło mnie na myślenie. Co myśli taki robal co przed chwilą był w wiosce A, a po kilku sekundach jest w wiosce B?? Czy dostaje nerwicy? Czy goopieje? Czy ma wszystko w zadku? To w takim razie co się dzieje z pasażerami samolotu gdy firma, do której należy samolot plajtuje, a samolot leci nad atlantykiem??? Według prawa tego samolotu już nie ma! To co leci nad atlantykiem? Może terroryści? Albo samolot samoobrony leci aby zniszczyć źródło kapitalizmu? Jeśli firmę likwidują, to samolot też...ale czy z pasażerami? W końcu przestałem myśleć i wróciłem do (nie)normalnego życia. W szkole...EKHM!...na uczelni (brzmi bardziej fachowo i podkreśla, że studiuję) musiałem napisać sprawdzian... kolokwium. Na każdą odpowiedź było przeznaczone trochę miejsca pod pytaniem na tych skserowanych kartkach. A ja chciałem się na jedno rozpisać. Więc dopisałem do końca linii, obróciłem kartkę i zacząłem pisać dalej i potem to samo. Dało to fajny efekt: dookoła całego testu był tekst:) Później jak pani doktor (czytaj: nauczycielka) czytała moje wymiociny to musiała kręcić kartką. I wtedy mnie olśniło! To nie była nauczycielka!! Tylko...wieeelka, straszna, zielonobroda agentka z czasów zimnej wojny o niebieskich włosach! Pamiętacie jak jakaś wariatka jechała po ulicy biurkiem i kierowała kartką? TO ONA!!! A pamiętacie takiego gostka co jechał z tyłu w betoniarce pchaną przez kosiarkę, z oświetlonym odkurzaczem robiącym 'EEEEEUUUU! EEEUUU! EEEUUU!' trzymając chorągiewkę 'berserker online'? To ja! Wtedy mi zwiała, ale to był ostatni raz! Teraz byłem u(zb)rojony w chińską drapaczkę do pleców! Tajną broń zakonu przeżuwaczy małych motylków:) Więc patrzę jak ona kręci tą kartką i wyjmuję drapaczkę. A ona jak się nie przestraszyła, jak nie wrzasła i...odjechała biórkiem! A inni studenci tak dziwnie się na nią gapili. Mówię więc: 'Co jest? Nie widzieliście wiedźmy uciekającej na biórku kierowanym kartką, przed drapaczką do pleców?' I tak oto 10 zrezygnowało z dalszych studiów:) Ja nie rozumiem czemu jak ktoś coś nowego wynajdzie to nikt w to nie wierzy? Na przykład nowa technologia pozwalająca na przechwytywanie smsów. Cały dziń próbowałem uświadomić niejakiemu...Bruno, że czytam jego smsy , a on myślał, że to jego znajoma (a moja osobista maskotka do przytulania, całowania i rozśmieszania:)) mu robi kawały...ale to on zaczął pisząc, że wszędzie jest mnie pełno...czy jakoś tak:) W każdym razie tak samo jak gościu nie docenił zdolności Saszy i Miszy (jedno z ich najlepszych produktów macie w CDA 04/2002 na stronie 101:)) tak samo inni nie doceniają nowoczesnych możliwości antenek od berecików. Przecież taki beret w połączeniu z betoniarką to broń masowego rażenia!:) Widzieliście jak ludzie uciekają przed toczącą się betoniarką po klatce schodowej? No właśnie. To wszystko przez bereciki! Ale co ja wam będę tłumaczył! Sami dobrze wiecie jak wygląda betoniarka i berecik oraz co z nimi można robić. Enyłej (po angielsku spikuję:)) Tajna agentka uciekła a Wania sprzedał pas startowy dla samolotów jakiejś organizacji 'Dżichad' czy jakoś tak. Oferują wycieczki do Waszyngtonu i Nowego Jorku...w jedną stronę.
Wieczorem natomiast znowu zacząłem myśleć. Nie wiem co mi dobiło wtedy. Żłopiąc piwo i myśląc o pewnym fajnym rpg zadawałem sobie pytania: Kim jestem? Dokąd zmierzam? Co jest moim celem? Aż po pewnym czasie (czytaj: 'Archie uses beer and restores 30HP') Odpowiedziałem na te pytania! 'Jestem BURP! pijany...zmierzam do WC...moim celem jest BURP! piwo!' a tym sposobem przestałem myśleć do rana (czytaj: 'Archie has gone up one level':))) o erpeegach i tym podobnych. I było super!
Bardzo dziękuje zespołowi szybkiego reagowania oraz personelowi szpitala w Lubiążu za pomoc w wyzdrowieniu (i wypuszczenie mnie:))


ARCHWIMILIMILOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN


PS. Bardzo dziękuje też człeku co się Marcin Tokarz zowie. On wie za co...nie za to zboki!:)))
PS2. Thnx dla towarzystwa Mensa za to, że mnie przyjęli!:)
PS3. Nie wierzcie w to co wyżej:))) [ha! Qn'ik uwierzył przez chwilę! Widziałem!:))] Fakt, straszna głupota z mojej strony - przecież nigdy Cię tam nie widziałem. ;) - Qn`ik