Wszyscy zastanawiali się, jak zakończy się "Kordian" Słowackiego. [na pewno nie wszyscy;P - dop. ja:)] Tytułowy bohater przeżył i może odpowiedzieć na kilka pytań.
JA: Wiele osób uważa, że jest pan "człowiekiem wielkiego ducha i
wątłego ciała" [cytat mojej ciotki, która ma spaczoną psyche, co jest w
naszej rodzinie normalne:)) - dop. Ja:)] Jaka jest, w związku z tym, pana
ulubiona potrawa?
KORDIAN: Nie jest ważne, co człowiek spożywa,
ale to, czym karmi swoją duszę i umysł. Moim pokarmem jest proza, a napojem
poezja.
JA: Teraz już wiem przynajmniej, dlaczego jest pan taki mizerny...
Zastanawia mnie jednak, jak udało się panu wejść aż na sam szczyt Mont
Blanc?
K: Prowadził mnie tam sam duch Winkelrieda i dodawał
otuchy. Było troche ciężko, to fakt, ale droga powrotna była jednak o wiele
łatwiejsza dzięki Chmurze, która zaniosła mnie aż do Polski.
JA: Nie zdziwiło pana, że ta Chmura mówi??
K: Nie.
Dla mnie było to dowodem istnienia wyższej egzystencjonalnie wartości, która
mogła ujawnić się i rozmawiać tylko z osoba nieprzeciętną, jaką niezaprzeczalnie
jestem.
JA: Skromność godna podziwu... Wracając do pytań, chciałam jeszcze
zapytać, co skłoniło pana do powiedzenia, że jest pan "posągiem człowieka", ale
wydaje mi się, że już chyba...
K: Ależ ja chętnie odpowiem!
Człowiek mizernej postury, możnaby wręcz rzec "anemikowaty", któremu udało sie
wejść na największy szczyt Europy ma prawo uznawać się za kogoś
niezniszczalnego. Ten wyczyn był dla mnie potwierdzeniem mojego geniuszu, siły,
indywidualności i największym moim sukcesem.
JA: A co w takim razie było pana największą porażka?
K: To cholerne omdlenie przed komnatą cara! Ale nie chcę o tym
mówić...
JA: Wielu moich znajomych uważa, że przyczyną tego była anemia i
niedożywienie. Co pan o tym sądzi?
K: Heh... Tak, to prawda. Mało
wtedy jadłem, ale jak mówiłem wcześniej, nie pokarm jest najważniejszy.
JA: Powszechnie wiadomo, żę przed omdleniem miał pan zwidy. Wiele
nieprzychylnych panu osób uważa, że był pan pod wpływem narkotyków.
K: Co?? Wypraszam to sobie!! Ja narkomanem?!? Chociaż z drugiej
strony, w podziemiach tego tego kościoła, gdzie mieliśmy spotkanie, stało kilka
nieszczelnych pojemników z butaprenem...
JA: HA! A więc kleju sie pan nawąchał!
K: No tak,
ale nie z mojej winy...
JA: Zmieńmy może temat. Uważa się pan za człowieka niezwykłego.
Jaka jest ulubiona książka kogoś takiego?
K: "Cierpienia młodego
Wertera" - czytałem ten utwór, jak byłem nastolatkiem.
JA: Fascynacja Werterem jest wyraźnie widoczna w pana życiorysie -
próbował pan popełnić samobójstwo.
K: Tak, to prawda. Chciałem
sobie strzelić w łeb, ale na szczęście nie trafiłem.
JA: Czytałam gdzieś ostatnio, że proponowano panu rolę w
filmie.
K: Dostałem od George'a Lucasa propozycję zagrania Dartha
Maula w Epizodzie I Gwiezdnych Wojen, ale odmówiłem, ponieważ ta rola nie była
zgodna z moja filozofią życiową. Zresztą, nie podobało mi się zakończenie - on
przecież ginie, a na dodatek jest brzydki!
JA: Jakie ma pan plany na przyszłość?
K: Obnoszę się
z zamiarem nakręcenia ekranizacji "Kordiana".
JA: Kto miałby zagrać tytułową rolę?
K: Bogusław
Linda.
Pozdrufy dla wszystkich ^_^
FALKA
PS. Wierzcie mi, albo i nie, ale za te pierdoły dostałam bdb:))))) Świat
schodzi na psy...:))) Albo na muszki!:) Macie muszki w oczach!!:) Jasne, że ich
nie widzicie, bo jak chcecie zobaczyć muszki w oczach, skoro macie muszki w
oczach??:))
PS.2 Specjalne pozdrufki dla tych, co zawsze;) <cmok>