Na pewno wielu z was powiedzialo kiedys w swoim krótkim ( no
bo srednia wieku czytelników AM nie jest chyba równa wiecej niz
35 lat, a srednia wieku ludzi to ok. 65 lat ) zyciu "Kurcze,
jaka ta szkola jest glupia. Kaza nam robic glupie rzeczy, wymagaja
i wymagaja, a na koniec i tak nie docenia"
1. Co do glupoty szkoly to nie zgadzam sie w 100 % ( ale
twierdzenie co, pewnie kazdy z was teraz zachodzi w glowe, o co
mi chodzi :) A kazdego który mysli inaczej namawiam aby napisal
do mnie maila pmgpmg@wp.pl dlaczego zwykly, duzy budynek
podzielony na kilkanascie lub kilkadziesiat pomieszczen uwaza za
glupi.:))))))
Jezeli chodzi o nauczycieli no to cóz czasami sa rzeczywiscie
tak porabani, ze nie wiadomo o co chodzi ani jak do nich podejsc,
ale spójrzcie na nasz kochany swiat. Spójrzcie na ogólny
przekrój ludzi i nauczycieli. Czy naprawde te dwa przekroje tak
mocno sie róznia? Tu i tu idiote latwo znalezc, bo sie wybija
ponad albo ponizej jakiegos poziomu. Natomiast ludzi ciekawych i
interesujacych ciezko znalezc.
2. Wczoraj mój brat poszedl z kolegami na jakas silownie. Wrócil
caly obolaly. Mysle: pewnie jak na pierwszy raz to sie
przetrenowal. Ale on na pytanie czy sie dobrze wczesniej
rozgrzali mówi mi: "Po co przeciez tego w szkole na WF nikt
nie robi tylko udaje." Ludzie. Nie myslcie, ze jak cos wam
kaza cos robic w szkole to zaraz jak z niej wyjdziecie to jest to
zakazane i bezsensowne. Ten mój braciszek poszedl dzis do szkoly
z duzym zadaniem bojowym: Pomyslec i popatrzec czy i po co robi
sie rozgrzewke na WF?
"Nie wszystko, co w szkole jest powiedziane jest zle",
a nawet jestem sklonny przychylic sie do stwierdzenia, ze wiekszosc
rzeczy jest dosc sensowna ( pomijam studia, to temat na inny
artykul)
3.Wymagania - no cóz kazda szkola, kazdy nauczyciel to inne
wymagania. Nie ma sensu spieranie sie z czlowiekiem, ze
matematyka jest latwa i przyjemna, jezeli w liceum z zadaniami
dla niego maja problemy studenci matematyki i to nie pierwszego
semestru.
Wniosek: róznie moze byc, ale na pewno jutro bedzie lepiej :)
4. Kwestia docenienia. W mojej szkole podstawowej i liceum na scianie
w jakims honorowym miejscu tkwil wysmiewany przez uczniów tekst:
"Uczymy sie nie dla szkoly, lecz dla siebie". Osobiscie
nie znalem gdzies do 16 roku zycia osoby, która by sie zgadzala
z tym mottem. Ale teraz, gdy jestem na informatyce, z jezykiem
polskim praktycznie nie mialem styku od 2 lat, a chce pisac do AM
to co mam zrobic. No cóz niestety przypomniec sobie jakies reguly
pisania, chyba, ze chce napisac taki tekst, jaki kiedys tutaj
widzialem o porozumiewaniem sie strumieniem swiadomosci.
Kompletny brak zasad, zero rozumienia, ale ubaw byl.
Wiec jednak czasami docencie tych nauczycieli, którzy chca was
czegos nauczyc. I pamietajcie nie uczycie sie nie dla szkoly,
lecz dla siebie. Nawet jezeli musicie przerabiac plazince i oblence
a idziecie na informe lub prawo.:))))))
Pmg