Kłamstwo.
W poniższym arcie chciałbym przedstawić charakter mojego
,,kolegi". Jeżeli kiedykolwiek spotkałeś się z kimś
takim to współczuję. Aha, nie chcę tutaj nikogo obrazić ani
urazić więc dla dobra dwóch stron nie podam nazwiska
delikwenta tylko jego imię - Michał.
Wszystko zaczęło się w 1 klasie liceum. Chodziliśmy do tej
samej klasy - tzn. ja, moi kumple z podstawówki, on i jeszcze
kilka osób:) Na początku nic nie wskazywało na to, że Michał
będzie takim ...ale o tym później. Po około 2 miesiącach
nauki zaczęły się pierwsze problemy. Koleś kłamał (robi tak
do dziś). Ba! Kłamanie to była chyba jedyna rzecz na której
jako tako się znał. Nie chodzi mi tutaj o takie naturalne kłamanie
np. zbił szybę i się do tego nie chce przyznać ale o kłamanie
bez sensu. Trochę zagmatwane? Już śpieszę z wyjaśnieniami.
Łepek musiał przynajmniej 3-4 razy dziennie kogoś ,,okitować".
Jego kłamstwa można było wyczuć z kilometra ale on nadal to
robił. Na nic nasze delikatne upomnienia. Na nic bluzgi. Słowem
- dostał manii. Dla przykładu podam kilka jego kłamstw z
wczesnej działalności (tzn. w 1 klasie):
- cała masa małych kłamstewek w stylu: mam wieżę za 3 tys.,
rodzice kupują mi motocykl i samochód na 18, mam willę, stałe
łącze (on powiedział ,,złącze":)), mam 2 komputery
napakowane na maxa, które (te kłamstwa) okazały się całkowitą
nieprawdą (a jakżeby inaczej miało być?).
- jesteśmy na przystanku autobusowym. Chcę go wkopać w kłamstwo
i mówię: Patrz, tam do sklepu weszła nasza nauczycielka! A ona
na to: aha, widziałem. W tej chwili padłem. Mój plan się udał.
Puczo (bo taką ma ksywę - zgadnijcie kto ją wymyślił?:)
widział nauczycielkę której tam nie było. I co mu te kłamstwo
dało? Przez 2 tygodnie śmieliśmy się z niego. Oczywiście tłumaczył
się później, że szkiełka w okularach mu zaparowały i takie
tam...
- idziemy ze szkoły i znowu chcę go ,,sprawdzić". Mówię
spokojnym tonem: Michał, masz na klawiaturze taki przycisk ANY
KEY? A co on na to: Tak, mam a co? Po jego odpowiedzi razem z
kumplami prawie tarzaliśmy się ze śmiechu. Rozumiem, że
gdybym zapytał jakiegoś lamera ale jego? Mistrza komputerowego,
znającego C++, Pascala, htmla i nie wiadomo co jeszcze? Absurd!
I oczywiście tłumaczył się potem, że źle usłyszał...
Było tego więcej ale nie mogę sobie przypomnieć. Dobra, na
czym to skończyłem...A! W drugiej klasie nie było lepiej. Mimo
iż razem z kumplami nasililiśmy docinki w stronę Pucza to on
się i tak nie zmieniał. Olewaliśmy go maksymalnie, myśląc,
że wtedy się zmieni. Jakże bardzo się myliliśmy! Jego kłamstwa
przybrały monstrualne rozmiary. Nie dało się z nim wytrzymać
przez 5 minut sam na sam. Doszliśmy do wniosku, że jego
charakter to wina dzieciństwa, braku miłości i takie tam
duperelki natury czysto psychopatycznej :))) Gdyby on kłamał
tylko nas. Robił to także z nauczycielami, rodzicami i
przypadkowo spotkanymi ludźmi. Nie wiem, może jestem tak głupi
i nie rozumiem ale co mu dają te bezmyślne kłamstwa - nie wiem!
Możliwe, że chce nam zaimponować. Przechwala się czego to on
nie ma ale jeżeli przychodzi co do czego to okazuje się że on
tego nie posiada. I te jego fazy (znaczy się mimiki twarzy :) które
łapie (wypowiedź innego kolegi: trzymajcie mnie bo jak mu
przywalę w ten kaczy dziób to..). Myślicie pewnie, że nie ma
on kumpli? Mylicie się! Jest duszą towarzystwa, szczególnie na
dodatkowej matematyce :))) Niech ktoś przyjdzie, posiedzi, posłucha
to zdrowy psychicznie nie wyjdzie!
Wspomniałem wyżej, że kituje on także nauczycieli. Minimum 2
razy w tygodniu nie ma go na lekcji bo idzie do radiowęzła
kabelki skręcać. Nauczyciele się denerwują (nie dziwię się
im ) i czasami także robią sobie z niego jaja.
Niektórzy teraz pewnie pomyślą jacy to nieludzcy my jesteśmy
(ja i moi kumple). Ciągle tylko znęcamy się nad tym biednym
Puczoskiem. My także kilkakrotnie dochodziliśmy do tego wniosku.
Było wiele momentów w których mówiliśmy: koniec z tym, od
dzisiaj go nie przezywamy i zostawiamy w spokoju. Za każdym
razem mniej więcej po tygodniu wracaliśmy do starej koncepcji i
mieliśmy go głębokim poważaniu. Jeżeli on nie chce się
zmienić i przestać wciskać nam te żałosne kłamstwa to
dlaczego my mamy udawać, że nic się nie dzieje?
Jedne z moich kumpli wielokrotnie mówił: dosyć, od dzisiaj mu
przebaczam i będę dla niego dobry. Mijają 2 dni ten sam kumpel
tak klnie Michała, że aż się widno robi. My chociaż próbowaliśmy
- on nie.
Pora napisać kilka następnych przykładów jego kłamstw:
- niedawno mieliśmy klasówkę z bioli. Podczas pisania Puczo ciągle
patrzył się na moją kartkę. Napisał może 1 stronę. Po klasówce
mówił, że napisał 3 strony. Kiedy facetka oddała kartki
schował swoją i siedział cicho. Siłą wydarłem mu ją i
pokazałem kumplom ile to on stron napisał. Jak zwykle tłumaczył
się, że coś mu się pomyliło. Żałosne.
- jeżeli chcesz coś od niego pożyczać to lepiej tego nie rób.
Ja niestety zrobiłem. Słuchając jego przechwałek jakich to on
płyt nie ma i innych gadżetów, postanowiłem pożyczyć od
niego: (kolejność przypadkowa) płytę Komputer Świata, płytę
z mp3kami, mazak do robienia tatuaży, szablony tatuaży, ściągę
z geografii i jeszcze kilka rzeczy. Oczywiście nie wszystko na
raz. Uzbierało się tego w przeciągu 3 miesięcy! Po dłuuugich
namowach i perswazjach udało mi się wysępić płytkę Komputer
Świata. Dlaczego nie może powiedzieć, że czegoś nie ma a nie
kłamać, że to ma i pakować się w jeszcze większe gówno!
Myślę, że nie ma sensu przytaczać więcej przykładów. Każdy
już chyba wie jaka z tego osobnika ,,gruba ryba". Jeżeli
jednak czujecie niedosyt to dajcie znać skrobnę coś więcej.
Kamil
Ps. To wszystko prawda, nic nie zostało zmienione ani wymyślone,
tudzież brak Bullet Time jest usprawiedliwiony :)
Ps2. Puczo wybiera się na informatykę więc strzeżcie się...
Ps3. Niektórzy moi kumple czasami go lubią, np. wtedy kiedy coś
im stawia:) (chodzi oczywiście o napoje bezalkoholowe).