Pewien bardzo dziwny "nauczyciel"- OSTRZEŻENIE!


"Obce mi jest uczucie nienawiści. Są ludzie, za którymi nie przepadam, są tacy, którzy mnie dokumentnie wkurzają, ale nie nienawidzę nikogo..."-tak mogłam o sobie powiedzieć jeszcze w zeszłe wakacje. Ba-jeszcze w połowie września. Ale objawił mi się, pokazał w całej swej okazałości pewien nauczyciel.
Człowiek ten ma około 24 lat, pryszcze w dużych ilościach, około 175 cm wzrostu, przetłuszczone ciemne włosy obcięte na jeża (ahh, i ten łupież). Swą ogólną brzydotę stara się przykryć markowymi ubraniami (co zresztą nic nie daje:)). Podaje się za magistra politologii, ale ja tam nie wiem, jakim cudem on zdobył ten tytuł. Jego imię zaczyna się na R. i niech tyle Wam wystarczy (sorki, ustawa o ochronie danych osobowych :)). Za co go nienawidzę?
Powiem to szczerze- za ogromną głupotę. Daleko posunięty debilizm. Ktoś taki nie powinien uczyć! To jest zaprzeczenie nauczania...
Obiekt opisywany przeze mnie uczy WOSu oraz historii w klasach 5-6 (chodzę do gimnazjum przy podstawówce). WOS był moim ulubionym przedmiotem w I klasie, uczyła bardzo fajna kobieta. Obecnie- jęczę przed każdym WOSem. Nie boję się tego człowieka, śmieję się z niego-czasami. Często nie wiem, czy śmiać się czy płakać...
Zniechęcił mnie do siebie po pierwszej klasówce. Była m.in. z nietypowych zachowań seksualnych-gwałty, pedofilia, homoseksualizm (te klimaty :)). Dopisałam jeszcze kilka dodatkowych- wiecie, zoofilia, nekrofilia :). Mój kolega zrobił to samo. On dostał dodatkowe punkty na klasówce- ja nie. Poszłam do pana R. z pytaniem "czemu?". Odp: "Bo ty i tak miałaś 4+, a ja jemu chciałem naciągnąć na dwójkę?" "Ach tak? Dlaczego nie chciał mi pan naciągnąć na piątkę?" "Bo 4+ to dobra ocena!" "Owszem, ale regulamin mówi, że ma pan oceniać wszystkich tak samo!" "Ale ja jemu chciałem..." Ciągu dalszego się domyślacie. Kiedy rozmawiałam o tym z wychowawczynią, ta się oburzyła i poszła do niego na rozmowę. Wróciła zrezygnowana. "Trudno, musisz się z tym pogodzić. On jest dziwny jakiś".
Kiedyś z qmpelami spóźniłyśmy się na lekcję. "Gdzie byliście?" "Byłyście, pan pozwoli..." "KTO POZWOLIŁ? JA NIC NIE POZWALAŁEM!!!!" No comments. Qmpela z innej klasy zwróciła się do niego frazą "X, za pozwoleniem..." kiedy pomylił ją z Y, jej siostrą. Reakcja była taka sama.
Takie akcje można by opisywać i opisywać, a nie skończyłabym do północy (jest dziewiąta coś). Dodać można jeszcze jego głupie żarty (kiedy jęknęłam "boshe, muszę tu siedzieć do 16..." on stojąc za moimi plecami dodał "możesz stać" i jeszcze się śmiał. W podobnym stylu dopowiedział, kiedy ktoś zapytał "gdzie jest Karol?" bo nie widział, gdzie on siedzi. Pan R. powiedział "w szkole" i głośno się zaśmiewał z własnego "dowcipu")
Prócz tego zagląda dziewczynom w dekolty (żebyście wiedzieli, jak to z boku wygląda ;)). Dziewczyna z odpowiednio głębokim dostaje wyższą ocenę. (Chyba jest niewyżyty seksualnie...)
Politolog, myślałby kto! Kiedy go zapytałam o Che Guevarę, powiedział, że pierwsze słyszy...
A wiecie, cały czas na lekcjach przepisujemy książkę. A jaki fajny temat wpisał kiedyś w dzienniku! "Banki i jego funkcje" (Chyba w książce była literówka:))
Jest facetem, który dokonał niemożliwego. Wzbudził w moim sercu nienawiść (co za skretyniały idiota! To już nie jest zabawne, to jest tragiczne!) oraz stał się legendą tej budy przed końcem 1 roku "nauczania" w niej...
Wiecie co- ten tekst jest jakiś przyduży, pewnie Kamil go nie przepuści. Ale gdyby się udało-STRZEŻCIE SIĘ! Jeśli przyjdzie do Waszej szkoły (nie życzę) od razu wynajmijcie odpowiednich ludzi...;)
Ostrzegała i wyżywała się
Alexandra

Kamil: Za duży?! Oby więcej takich długich textów :)