Chcialbym sie jeszcze podzielic pewna metoda sciagania, ktora opatentowal moj kumpel. Bierzemy sciage (powinna byc malego formatu, aby miescila sie spokojnie na dloni i nie wystawala poza nia, moze byc poskladana w harmonijke), ktora dobrze byloby wczesniej okleic tasma, aby dobrze "przyklejala sie" do dloni. Nastepnie: prawa reka piszemy, a lewym kciukiem podtrzymujemy kartke trzymajac cztery pozostale palce pod lawka, na ktorych spokojnnie lezy sobie sciaga. Mam nadzieje, ze wiesz o co biega? Troche trudno to wyjasnic bez pokazywania i brzmi to troche skomplikowanie, ale zapewniam, ze metoda jest banalna. Zaleta tej metody jest prostota i to, ze taka sciaga jest dosyc trudna do obczajenia przez belfra- gdy stoi za toba, zaslaniasz sciage cialem, gdy jest przed toba zaslania ja (sciage ofcoz) blat lawki i gosciu(wa), ktory(a) siedzi przed toba. Gdy nauczyciel stoi z boku- hmm... chowamy sciage do kieszeni? :) Dzieki temu, ze sciage caly czas trzymamy w reku mozna ja blyskawicznie schowac do kieszeni (polecam bojowki :)). A wady? Hmm... Jest mozliwe, ze sciaga zeslizgnie sie z dloni. Pisze mozliwe, bo nigdy mi sie to nie zdarzylo.
Jest to moja ulubiona metoda. Raz nawet rozmawialem z nauczycielem majac sciage w reku :)



pozdrawiam: Gurney