Na samym początku chciałbym powiedzieć, że piszę ten art ponieważ od czasu kiedy ostatnio wypowiadałem się (znaczy pisałem) na temat korepetycji czuję pewien niedosyt. (to zdanie jest oczywiście skonstruowane zgodnie z zasadami poprawnej polszczyzny :) Kiedy ostatnio poruszałem ten problem zapomniałem powiedzieć o kilku dość istotnych rzeczach. Nadrabiam to dzisiaj....


MAŁY PORADNIK KOREPETYTORA czyli gdzie, jak i za ile iść na korki :)

1. Chwila namysłu.
Najpierw pomyślmy czy korepetycje są nam naprawdę potrzebne. Czy nasi nauczyciele naprawdę tak wiele wymagają a może wprost przeciwnie - nic nie uczą a my jakoś tą maturkę musimy napisać, no nie? Zastanówmy się nad wszystkimi aspektami takiej decyzji - w podjęciu wyboru pomogą nam poniższe punkty.

2. Kasa czyli ,,za friko to u nas daleko nie pociągniesz"
Wiem, miałem nie mówić o kasie ale w tym wypadku muszą złamać dane Wam słowo. Co tu dużo mówić - korki są drogie! Ba! Z korepetycji można nawet się nieźle utrzymywać (mówię o nauczycielach). Ilość gotówki, którą przelejemy na konto naszego belfra zależy od jego stawek i opinii, którą posiada (wiele zależy też od miejsca w którym mieszkamy). Najdrożsi biorą (z tego co słyszałem) do 150 zł za godzinę ale trafiają się też wyższe kwoty. Najtaniej na korki możemy się udać mając dychę w kieszeni. Widać, że cenowo jest różnie. Różnie też można trafić - np. korepetytor za 100zł może gorzej uczyć od tego, który bierze 20 zł - tu właśnie kierujemy się opinią o danym osobniku, który będzie nam olej wlewał do głowy. Wniosek: rodzice dużo bulą, obcinają nam i tak już skromne kieszonkowe :) a facio od korków kupuje sobie nowego merca.

3. Gdzie iść czyli ,,w bramie w łeb dostaniesz a na salonach oskubią cię do gołej nitki"
Po wiedzę kierujemy się (tak jak to mówiłem w punkcie2) do znanych i cenionych ludzi. Można popytać wśród rodziny, znajomych czy kumpli z klasy. Odradzam chodzenie na korepetycje z większą ilością osób. Zwykle firmy, które urządzają takie cyrki głośno się reklamują, biorą dużo kasy a efekty są raczej mizerne. Jeżeli nauczyciel, który nas uczy też daje korki to nie powinniśmy udawać się do niego. Niech chociaż jedna osoba będzie z czystym sumieniem.

4. Jak się na korkach zachowywać czyli ,,w brudnych butach i ze smarem na rękach to mi się tu nie pokazuj"
No cóż, expertem w tych sprawach nie jestem ale mogę podsunąć kilka dobrych rad:
- bądźmy skoncentrowani na tym co kolo nam tłumaczy
- nawiążmy od czasu do czasu rozmowę na jakiś temat nie związany z tym co akurat przerabiamy - to bardzo poprawia atmosferę podczas lekcji i daje tzw. odskocznię
- bądźmy uśmiechnięci i pogodni (ten tips można stosować także na co dzień :)
- starajmy się robić dużo notatek i prowadzić osobny zeszyt z korepetycji w którym rozwiązywać będziemy zadania
- starajmy się przychodzić na lekcje punktualnie i wychodźmy z lekcji zawsze z góry ustalonej godzinie

5. Jeszcze jedna chwila namysłu czyli ,,.........(myślę)..."
Jeżeli już tu dobrnęliście (ktoś chyba dla jaj suwak po lewej stronie na sam dół przesunął :) to radzę jeszcze raz zastanowić się na wyborem uczestnictwa w jakże pięknych tfu! znaczy się korkach.:)


Na koniec kilka prawd, które sobie wymyśliłem (lub ktoś mi prędzej powiedział lub gdzieś je usłyszałem)

Pamiętajmy, że raz zainwestowane pieniądze mogą dać duże plony.
Pamiętaj! Nie wszystko złoto co się świeci!
Pamiętaj chemiku młody - wlewaj zawsze kwas do wody!

Z tymi zasadami (sentencjami) życiowymi nikt nie zginie :)


Arcik dziergał : Kamil


Ps. Na korki i tak nie pójdę ale wy róbta co chceta (ale najpierw pomyślta).