Nauczyciele infy v. 2

Hej wszystkim :)

W tym krótkim arcie, chciałbym poruszyć już znany temat w AM – nauczyciele od infy.

Zapewne większość z Was orientuje się o wiedzy naszych nauczycieli. Co więcej, wielu z nas potrafi dużo lepiej obsługiwać komputer. Dlaczego tak się dzieje?

Wiadomo, dobry informatyk = dobra praca. Jeżeli ktoś z Was dobrze zna się na komputerze – i chce zostać informatykiem – nie bardzo ma ochotę uczyć podstawówkę obsługi Painta [chodzę do 6. klasy podstawówki; Painta uczymy się już drugi rok, a i tak ten kto nie ma w chacie kompa nic nie potrafi :( ].

 

Oprócz tego w tym całym zamieszaniu dzieją się inne rzeczy; np. u nas, nauczyciele którzy uczyli kiedyś techniki (a legenda głosi, że jakieś 30 lat temu to nawet stolarstwa...) zostali w szkole i szybko nauczyli się “krok po kroku z Łindołsem 3.11”. Przecież siły wyższe (czyt. dyrekcja) ich nie wyleją... Oni pracują już tam kupę lat.

 

Nasza klasa jest podzielona na dwie grupy; jedna siedzi w jednej pracowni, druga w drugiej. Pierwsza ma Windowsy 3.11, natomiast my 98. Tak samo jest dwóch nauczycieli. Pierwszy za skopiowanie Ctrl + C wstawia 6 (!), drugi natomiast jeżeli chcemy mu pokazać napis we Flash’u nie ma czasu sprawdzić :(((.

 

A teraz na deser plan naszej lekcji:

0-5 = grzecznie [ ;) ] czekamy pod salą na nauczyciela

5-10 = przywitanie się, zajęcie kompów itp.

10-40 = uczymy się obsługi Painta

40-45 = wyłączamy Painta itp., żegnamy się.

I teraz jako ciekawostka; NIGDY NIE UCZYLIŚMY SIĘ CHOCIAŻBY WYŁĄCZANIA I WŁĄCZANIA KOMPUTERA! NIC POZA PAINTEM!!!

 

Fuku-san (gogetassj4@poczta.onet.pl)

PS: Chciałem pozdrowić wg mnie dwóch najlepszych ludzi piszących do AM; Misia Eryka, a także Archwilimło... i jakoś tam dalej.... ;) Aha, bardzo spodobał mi się art. Luqada - CZYPIEŃDZIESIĄT v.2.00. Też pozdrawiam :)