Dwa Kółka
  »teksty
  »testy
  »download
  »linki
  »Powrót do AM

Szpanerskość

"Każdy jeździć może - jeden lepiej, drugi gorzej". Tak mnie więcej można sparafrazć maksymę pewnego znanego polskiego aktora, jakim z pewnością jest Jerzy Stuhr. Ale nie o parafrazowaniu będzie teraz mowa, tylko o jeździe w rzeczy samej. Ludzie coraz większą wagą przywiązują do zakupu roweru - starają się dopasować go do własnych preferencji jeździeckich. Popularnością zaczynają cieszyć się rowery trekkingowe, a także specjalistyczne biki przeznaczone do bardzo konkretnych celów, np. w mojej okolicy znajdzie się grupka zapaleńców, dla których jazda nie stanowi już przyjemności w rzeczy samej - ich interesuje tylko samo skakanie. Takich ludzi rozumiem i zawsze popieram - wiedzą, czego chcą i w pełni potrafią wykorzystać swój sprzęt. Jednak na arenie pojawia się coraz to częstsza grupa rowerzystów - szpanerów, którzy charakteryzują się tym, iż zazwyczaj są bardzo "dziani" i nie mając co robić z kasą kupują najnowsze osiągnięcia techniki tylko po to by mieć 'najlepszy rower w okolicy i móc się nim chwalić'. Co charakteryzuje takich ludzi? Ano przede wszystkim... oryginalność. Oryginalność sama w sobie nie jest rzeczą złą, ale widząc jednego i tego samego osobnika na zjazdówce, który codziennie kręci się po tym samym parku, wydaje się to rzeczą nad wyraz dziwną. Czy czeka on na swoich kumpli by sobie z nimi gdzieś wyskoczyć na górę Dorotkę? Nie, on czeka na swoich kumpli tylko po to, by pokazać jakim on to sprzętem nie dysponuje i ile to w niego włożył serca (akurat takiemu wierze...) i pieniędzy. Gdyby jeszcze mógł to najchętniej przypiął by swoje zawrotne ceny do poszczególnych komponentów i krzyczał: "Ta najnowsza rama rama Sintesi kosztowała mnie blisko 8000zł!". Inna grupa rowerowych szpanerów charakteryzuje się tym, iż za wszelką cenę próbuje odchudzić swój rower do maksymalnej granicy 10kg. Osobnik taki nigdy nie startował w zawodach, ani takowych chęci nie przejawia, jednak chociażby miał wypruć z siebie ostatnie wnętrzności, zastawić dom, samochód, sprzedać swoją rodzinę - on musi mieć najlżejszy rower! Na gwałt wymienia swoją ramę, ponieważ przed chwilą przeczytał o produkcie konkurencji, który jest lżejszy od jego obecnej o 20g, zastawia się w banku tylko po to by zakupić najcudowniejszy (bo najlżejszy oczywiście) mostek świata. Jest jeszcze trzeci typ szpanera: szpaner profi. Taki osobnik próbuje zachowywać się jak sam Cedric Gracia - opowiada czego to on nie przeżył, jaki to on jest kozak na ekstremalnych zjazdach i jak to udało mu się podjechać 20° nachylenie na twardym blacie. A jak przychodzi co do czego to zaczyna wymigiwać się kontuzją kolana, której to (rzekomo) nabawił się podczas niesamowitego kontaktu z nieoczekiwanie wystającą gałęzią drzewa, albo też próbuje tłumaczyć się brakiem czasu, że "musi wrócić do domu, bo ma ważną pracę do napisania". No i w końcu czarty, ostatni szpaner: tuning to dla niego rzecz pierwszoplanowa. Do swojego krzyżaka zakłada opony 2.3' i jeździ na takich po mieście, próbując zwrócić na siebie uwagę ludzi nieobeznanych w temacie oraz pokazać swoją freeridową duszę. Nie wiem czy moje obserwacje sprawdzą się w innych miejscowościach Polski ale na pewno każdy trzeźwo patrzący na siat użytkownik roweru nie zapragnie zostać szpanerem, bo - oględnie mówiąc - zostanie przez resztę swoich towarzyszy wyśmiany. I dobrze, być może da mu to coś do myślenia... ?

©Yaro