[darkgirl||novelettes::=sharp=::]
Wróć do strony głównej Opowiadania
Krotka Historia

W myślach często gdybałam sobie o tym, co by było... nie znałam nic innego więc moje gdybanie nie było niczym szczególnym i rewelacyjnym. Marzenia o większej świecy, jeżeli takie istnieją... bo może to ciepło gdyby było większe ogrzałoby mnie całą a nie tylko ...
Zamknęłam oczy i osunęłam się pod ściane... chciałam mieć sen o czymś co by dało mi radość z takiego życia, jakie mam. Chyba zasnęłam, bo obudził mnie dziwny dźwięk. Najpierw jakoś nie docierało do mnie to, co słyszę, nie wyobrażałam sobie, by mogło to być coś w tych czterech ścianach... ale gdy skojarzyłam, że dźwięk ów dziwny dobiega z ciemnego przeciwnego rogu pokoju, otworzyłam szeroko oczy. Wystraszyłam się, opanowało mnie dziwne uczucie... rozglądałam się nerwowo, ale niczego nie widziałam i nawet nie wiedziałam co bym mogła zobaczyć. Powoli podniosłam się z podłogi... przywarłam do ściany. Pochyliłam głowę by lepiej dostrzec, patrzyłam spod oka na coś... czy na kogoś... bałam się strasznie. Miałam takie dziwne przeczucie, że z tej drugiej strony jest podobne uczucie strachu. Wciągnęłam nosem dziwny zapach... znajomy? Przez chwile wydawało mi się, że gdzieś kiedyś coś podobnego czułam... słodki, delikatny. Nie mogłam do niczego go porównać. Rosła we mnie ciekawość, chyba większa niż strach. Powoli zaczęłam posuwać się w stronę tego czegoś... głowę miałam cały czas spuszczoną i spod oka patrzyłam na to coś, co wydawało mi się, że właśnie tam się znajduje. Gdy zrobiłam dwa pełne kroki a troszkę czasu mi to zajęło, nie miałam wątpliwości, że to coś się bardziej boi ode mnie... nie wiem czemu ale wyczuwałam to tak, jak wyczuwam ciepło zapalonej świecy...szkoda, że płomień jest tak słaby i nie jest w stanie oświetlić drugiego końca tej sali. Przełknęłam ślinę, która zaczęła mi napływać do ust i przeszkadzać w koncentracji. Poczułam się głodna... to chyba za sprawa tego słodkiego zapachu. Coraz to bardziej byłam ciekawa, co to takiego. Zrobiłam jeszcze jeden krok i jedyne co wyraźnie zobaczyłam to oczy... mimo, że widziałam tylko niewyraźny zarys, powoli zaczęłam uspokajać swoja ciekawość. Zatrzymałam się... wpatrzona w te oczy, które co jakiś czas mrugały wystraszone... i mokre - kto słyszał by oczy były mokre? Zrobiłam jeszcze jeden duży, spokojny krok.
Pod ścianą stało coś podobne chyba do mnie... trochę niższe, miało włosy tylko na głowie wydawałoby się, że szorstkie... i to coś na sobie dziwnego, jakby przyszło już z własnym kocem. Trzęsło się i przywarło do ściany. Dziwnie się czułam, moje uczucie strachu zmalało. Przekrzywiłam głowę i chciałam coś powiedzieć lecz to było szybsze ode mnie i pierwsze się odezwało... odskoczyłam. Dźwięk jaki docierał do mnie był tak przeraźliwy i denerwujący, że ledwo mogłam wytrzymać. Chciałam jakoś temu zapobiec, ale gdy tylko się odezwałam głos tego czegoś nasilił się bardziej. Chwile poczekałam w bezruchu z nadzieją, że przestanie... szumiało mi strasznie w uszach. Kiedyś już słyszałam podobny dźwięk...ale w tej chwili nie byłam w stanie przypomnieć sobie gdzie. Przykucnęłam... opuściłam głowę, lecz nie odrywałam wzroku. Cały czas obserwując poderwałam się do skoku. Nie było zbyt ciężkie... osunęło się razem ze mną na podłogę.... i już się nie odzywało. Nareszcie cisza. Serce biło mi jak opętane. Łapałam oddech ze zdenerwowania. To coś było miękkie i ciepłe... i ten zapach. Zrobiłam się głodna, delikatnie dotknęłam... sama słodycz.. Wydawało mi się, że nagle zrobiło się jakoś mokro. Światło nie dochodziło tutaj więc nie byłam pewna. Zapach też był bardziej intensywny. Wstałam i podeszłam do świecy, obejrzałam się - to coś się nie ruszało. Popatrzyłam na siebie, byłam czymś upaprana. Owinęłam się w koc i siedziałam tak... już się nie bałam, raczej byłam zmęczona tą nową sytuacją. Spojrzałam w stronę tego czegoś co leżało w bezruchu daleko pod ścianą. Wciągałam rozkoszną woń... byłam głodna, przyzwyczajona do tego co podają przez drzwi czekałam. Coraz to bardziej zniecierpliwiona. Denerwowałam się... było tak cicho. I jeszcze to coś, co leżało... Wstałam i powolutku podeszłam by obejrzeć to raz jeszcze. Pochyliłam głowę niżej i powąchałam... miłe w dotyku i uginało się pod językiem. Przełknęłam ślinę. Zacisnęłam zęby i oderwałam kawałek tego miękkiego. Z rozkoszy przymrużyłam oczy... i usiadłam. Skubnęłam raz jeszcze... tak, to było coś co kiedyś jadłam, ale nie pamiętam konkretów. Dosyć długo tym się delektowałam...lecz nie dokończyłam posiłku. Porcja była zbyt duża bym zjadła wszystko na raz. Padłam z wyczerpania. Obudził mnie hałas otwieranych drzwi. Jakieś dziwne światło prosto w oczy... i znowu te denerwujące krzyki. Co się dzieje... intuicja podpowiadała mi bym się nie ruszała. Głowę położyłam na podłodze i powoli otworzyłam oczy... raziło mnie jakieś dziwne światło, bynajmniej nie moja świeczka. Cały czas ten dziwny dźwięk. Zaczęłam się denerwować... leżałam w bezruchu ale coraz głośniej oddychałam. Dużo nie mogłam zobaczyć bo dziwne światło oślepiało mnie kompletnie. Nie czułam się bezpiecznie... bo nigdy nic takiego tutaj się nie działo. Skuliłam się, ale gdy tylko oderwałam głowę od podłogi wrzaski się nasiliły. Nie wytrzymałam tego hałasu... chyba byłam zbyt zdenerwowana. Oderwałam się od ziemi i skoczyłam w kierunku światła. Wbiłam się w coś miękkiego o podobnej słodkiej woni, jaką ostatnio czułam w pomieszczeniu. Oddychałam coraz to gwałtowniej... nie byłam w stanie się opanować. Gdy poczułam, że to coś osunęło się pod moim ciężarem odwróciłam się i zrobiłam dwa skoki w kierunku krzyku, jaki dobiegał z drugiego końca sali. Ciężarem swym powaliłam to coś na ziemię. Znowu byłam mokra, ale krzyki umilkły. Szybko poszło... otrzepałam się... świeczka, która stała na środku zgasła a mimo to nie było ciemno. Rozejrzałam się po pomieszczeniu... drzwi, które zawsze były zamknięte tym razem wpuszczały pasemko światła. Podeszłam i wyśliznęłam się przez nie... czysta ciekawość. Serce biło mi mocno, ale cos pchało mnie dalej. Nie chciałam się odwracać. Stałam w mniejszym, węższym pomieszczeniu zdecydowanie jaśniejszym od tego, w którym przebywałam. Przez okno po drugiej stronie tej ciasnej sali zobaczyłam coś podobnego do tego, co skonsumowałam ostatnio. Była jedna różnica: to nie wydawało owych dziwnych dźwięków. Zauważyłam, że po drugiej stronie ściany są otwarte drzwi, podobne do moich... przykucnęłam i podczołgałam się. Na zewnątrz powiało dziwnym chłodem i jakimś zapachem, całkiem znajomym, ale jakże innym od słodkiej woni w pomieszczeniu. Nie zastanawiałam się długo... pokonałam kolejne drzwi i stanęłam na czymś miękkim i wilgotnym. Świeże powietrze... coś na co chyba czekałam, choć nie mogłam wiedzieć czy to na pewno było to. Pobiegłam przed siebie...

Gazeta lokalna dnia 24. 12. 2156r.
"[...] z laboratorium EriKN uciekł klonowany z roku 1847 okaz wymarłych człekowilków. Trzech lekarzy zostało śmiertelnie zaatakowanych [...]"

=IstotaTheEndAbith=

[darkgirl||novelettes::=sharp=::]

(C) 2001 DarkGirl||darkgirl@net.e.pl