*** Sentenced - "Amok" ***
Amok to trzecia w historii grupy Sentenced płyta długogrająca [jeśli nie liczyć mini albumu The Trooper]. Znowu muzyka uległa złagodzeniu. Ale wciąż utrzymuje niesamowity klimat. Aż się zimno robi ;-)
Jednak wobec nowych dokonań grupy, tych po odejściu Jarvy, jest wciąż ostry i ciężki. Według mnie gitary są tutaj o wiele lepsze od tychz np. Crimson. Bardziej je słychać, są zdecydowanie na bliższym planie. Więcej jest też solówek i ogólnie poziom riffów jest wyższy. Pozartm pełno tu zmian tempa a ja, który wychowałem się na muzyce Harrisa i Iron Maiden, takie zabiegi bardzo do gustu przypadają.
Za to wokal nie jest jeszcze taki wspaniały. Heh, słyszałem różne opinie, ale w większości ludzie dziwili się, że wolę Laihiala od śpiewającego jeszcze na tym albumie Jarvy. Ale tak już jest. Moim zdaniem Laihiala posiada o wiele głębsze i bardziej przejmujące brzmienie, chociaż na tym albumie głos i sposób śpiewania dość dobrze komponują się z resztę, tworząc znakomitą całość.
Gościnnie możemy też usłyszeć wokal kobiecy. Brzmi całkiem nieźle w moim ulubionym kawałku : Phenix ale przy np. New Age Messiah też dodaje klimatu. Natomiast wstęp do Funeral spring wywołał na mnie kolosalne wrażenie i nie mogę się oprzeć wrażeniu że to zaczyna się piosenka nie Sentenced a ... Black Sabbath ! Tak, tak ... te dzwony, ta gitara ... czy nie brzmi jakoś znajomo ?
Ech, rozmarzyłem się. A tu stoi przede mną zadanie podsumowania całego albumu. No więc [tak, wiem że nie powinno zaczynać się zdania od 'no więc' ;-) ], Amok jest albumem, który powinien odsłuchać każdy. Myśle że połowie osób słuchających ciężkiej muzy, Amok się spodoba, bo powinien trafić w gust zarówno fanów deathmetalu jak i bardziej melodyjnego grania, łączy bowiem te dwa elementy ze sobą w sposób niemal idealny.