*** Nocturne - "Welcome To Paradise" ***
Data premiery (USA): 19.06.2001
Lista utworów: 1. Happy; 2. My Bitch; 3. Head Trip; 4. Vortex; 5. Dissolute; 6. Waiting for Anything; 7. Sad (Selfish Adolescent Denial); 8. It Burns; 9. The Final Hour; 10. If I Could Leave, I Would; 11. Empty Inside; 12. Flirt (part 1); 13. Flirt (part 2)
Skład zespołu: Lacey Conner - wokal; Chris Telkes - gitara; Ivan McRoy - bas, perkusja
Nocturne odkryłem przypadkiem, jest to stosunkowo młody zespół ze Stanów. Tam zdobywał już różne nagrody, występował jako support przed takimi grupami jak Ministry czy Godhead. Utwory Nocturne znalazłem na mp3.com - już sam ten fakt o tym, że sukcesu na skalę światową to oni jeszcze raczej nie odnieśli. Jednak to o niczym nie świadczy... Po prostu muzyka przez nich grana utrafiła w moje gusta jak mało co. Szczególnie podoba mi się wokal. Przeważnie nie słucham grup, które powierzają tę funkcję kobietom, ale tutaj bardzo mile się zaskoczyłem. Słyszeliście Kittie (tam to z kolei same panienki)? No właśnie - w Nocturne jest zupełnie odwrotnie. Żadnego nieumiejętnego darcia się na siłę (jak ma to czasami miejsce właśnie w Kittie), nie uświadczymy też na szczęście niczego w rodzaju chórków kościelnych - po prostu doskonały, głośny, ale nie wymuszony kobiecy wokal. Nie dziwne że "grobowa jędza" (jak magazyn "Pulse" nazwał Lacey) została najlepszą wokalistką w jednym z amerykańskich konkursów. No właśnie, jaką więc muzykę grają panowie, a śpiewa pani? W sumie nie jest to nic odkrywczego, ale jednoznacznie nazwać tego nie umiem. Jak to zwykle bywa z zespołami tego typu - coś pomiędzy rockiem a metalem, w necie znalazłem też, że ich muzyka to industrial, ale sam tak bym nie powiedział. Jedno wiem - słucha się tego doskonale, ja jak na razie od tygodnia nie wyjmuję z odtwarzacza "WtP" i wcale mi się nie znudziło. Podczas wielokrotnego słuchania albumu znalazłem właściwie tylko jedną wadę, rzucającą się w oczy (uszy?)już po pobieżnym zapoznaniu się z "Welcome to Paradise". Na płycie znajduje się 13 utworów, z czego trzy to... utwory instrumentalne, zajmujące w sumie ponad 10 minut! Nic innego jak zapchanie miejsca na siłę, gdyż są strasznie monotonne i szkoda czasu na wielokrotne ich słuchanie. Jednak, jak to się mówi, darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, a jako że można legalnie ściągnąć sobie ich twórczość z sieci to nie powinno się wybrzydzać. Oczywiście zespół ma też swoją filozofię. I ponownie nie jest to nic odkrywczego, po raz nie wiem który dowiadujemy się, że ludzie są głupi, wyrzynają się nawzajem, oglądają TV i myślą tylko o pieniądzach. Ale spośród tekstów setek innych grup liryki Nocturne wyróżniają się jednak. Nie potrafię tego sprecyzować, lecz w jakiś sposób od razu przypadły mi do gustu, być może chodzi o to, że tu na pierwszy rzut oka widzimy, iż mamy do czynienia z PIOSENKĄ, a nie jakimś wierszem, tym bardziej białym. Łatwo zauważalne rymy, rytm, dobrze dopasowany do muzyki wokal... to wszystko czyni utwory Nocturne czymś naprawdę bardzo dobrym. Oto mała próbka textów (BTW: liryki w Nocturne pisane są przez dwie osoby - Lacey i Chrisa, jednak podobny styl pisania raczej nie pozwala odróżnić który text spod czyjej ręki wyszedł): "We’re all part of this big machine A monster called society If you think that you are immune You’ll be the next one it will consume" "The weight of the world is too much to carry on my own (won’t you carry it with me?) The weight of the world is too much to carry on my own (won’t you carry it for me?)" "Harris and Klebold and me Harris and Klebold and me Harris and Klebold and me Setting all your dead souls free" (Harris i Klebold to nazwiska nastolatków, którzy kilka lat temu wywołali słynną aferę w Columbine - przyszli do szkoły z bronią, zabili kilkanaście osób, a następnie popełnili samobójstwo) Jak więc widać - nic nowego. Jednak nie wszystkie piosenki traktują o tym samym, niektóre zawierają naprawdę ciekawe pomysły, np. w utworze "My Bitch" Lacey zwraca się do jakiegoś kolesia: "Jeżeli chcesz użyć swego fiuta jako broni, może ja wezmę swój pistolet i użyję go jako fiuta? Wsadzę lufę w twoje usta - mechaniczna erekcja..." itd. Aha, i jeszcze ciekawostka: ostatnio do grupy dołączył perkusista (do tej pory funkcję tę pełnił basista Ivan). A jest nim nikt inny tylko Sara Lee Lucas - dawny bębniarz Marilyn Manson, ten, który odszedł z MM po tym, jak został podpalony przez lidera na jednym z koncertów. Ciekawy jestem jak wpłynie to na muzykę Nocturne - znając umiejętności Sary z pewnością nie będzie gorzej. "Welcome to Paradise" to drugi album Nocturne, pierwszego - "Twilight" - jeszcze nie słyszałem, ale już nie mogę się tego doczekać. Oprócz albumów zespół nagrywał też covery Marilyn Manson. Inspiracje MM widać także w niektórych utworach (najbardziej w "Head Trip", gdzie słowa "And you can’t rid yourself of this Rid yourself of this" i "You can’t save yourself You can’t save yourself" są śpiewane przez Lacey w sposób identyczny, w jaki czyni to Manson w "Little Horn"). Jednak jak dla mnie jest to kolejny plus, a jako że w sumie nic złego nie mogę o Nocturne napisać, to stawiam im w pełni zasłużoną dziewiątkę. I mogę się założyć, że jeszcze osiągną sukces na skalę światową, bo na "swoim" terenie już zostali docenieni, widać w nich prawdziwe zaangażowanie wsparte, co najważniejsze, naprawdę bardzo dużymi umiejętnościami.
Moja ocena: 9/10