*** Metallica - "Master Of Puppets" ***


Pierwsze trzy płyty są (IMHO) najlepszymi wydawnictwami Metalliki. Tym razem James, Ulrich, Cliff i Kirk trochę zwolnili (The Thing That Should Not Be, Welcome Home (Sanitarium)), co nie oznacza, że wydali partię gorszego materiału. Wręcz przeciwnie - utwory są bardziej dojrzałe, podrasowane. Płytę można podzielić na część szybszą, nazwijmy ją Thrashową i nieco spokojniejszą, NieThrashową. Do tej pierwszej zaliczymy na pewno: Battery - utwór otwierający płytę, Master Of Puppets - długi, co w przypadku utworów Metalliki jest oczywiście zaletą, z parokrotnie zmienianym tempem, wprowadza w niesamowity nastrój, Disposable Heroes, Lepper Messiah oraz niewinnie zaczynający się Damage Inc. Na drugą część składają się The Thing That Should Not Be, Welcome Home (Sanitarium) - nagrania, które już wtedy zapowiadały poważne zmiany w Metallice oraz Orion.

Gdy pierwszy raz usłyszałem Master zachwyciły mnie wstępy i zakończenia utworów. Inni, np Slayer, grają jakby od środka i "nie kończą na końcu" (co nie znaczy, że nie lubię Slayera). Metallica potrafi za to wspaniale rozpocząć, często akustycznie (jak np. w Battery), jeszcze lepiej rozwinąć i całkiem nieźle zakończyć. Czasami odnosi się wrażenie, że w jakiejś piosence brakuje, a to jakiegoś riffu, albo wydaje się nam, że w którymś miejscu perkusja mogłaby bardziej dać czadu. W tym przypadku nie ma o czymś takim mowy. Utwory są doskonale przemyślane. Na dany temat powiedziane jest wszystko; nie ma co poprawiać.

Tytuł i okładka nawiązują do manipulacji ludźmi. Nie inaczej jest z tekstami. Czasem za sznurki pociągają narkotyki (Master Of Puppets), czasem wojsko (Disposable Heroes), innym razem zwykli ludzie (Welcome Home (Sanitarium)). Choć nie lubię się powtarzać, muszę to zrobić: Po prostu kawał zajebistej klasyki.


© Witek
Napisz do mnie: grakim@go2.pl.