*** MetallicA - "Garage Inc." ***
Przyznam się, że dla mnie ta płyta była miłym zaskoczeniem. Po niezbyt najlepszych Load i ReLoad
MetallicA wydała naprawdę świetny album, wprawdzie to tylko covery (lepszy rydz{yk} niż nic) , ale nikt nie zaprzeczy, że włożyli w to sporo pracy. To tyle na początek.
Album ten składa się z dwóch płyt - na pierwszej mamy nowe (1998) covery, a na drugiej covery
wcześniejsze. Po otwarciu pudełka uwagę zwraca monstrualna, 32-stronicowa (sic!) książeczka
zawierająca naprawdę mnóstwo informacji i fajnych zdjęć. Jeszcze słówko o samym albumie - MetallicA pokazała tutaj, że potrafi grać tak, jak dawniej, czyli szybko, ciężko i z polotem. Na chwilę wróciła mi nadzieja na to, iż następny album studyjny będzie powrotem do korzeni. Dobra dosyć sentymentów, opiszę teraz każdy z utworów. Zaczynajmy więć!
-==Płyta nr 1.==-
{nowe covery [98]}
1. "Free speech for the dumb". - Taki na rozgrzewkę - szybki i nieskomplikowany, cover Discharge - Trzy wersy powtarzane w kółko.
2. "It's electric" - Cover Diamond Head - też szybki - fascynacja Larsa NWOBHM trwa
3. "Sabbra Cadabra" - Cover Black Sabbath - wow! Oto jedna z piosenek, dla których warto mieć ten album - klimatyczna, dobrze wykonana (na szczęście Hetfield nawet nie próbuje udawać mistrza Ozziego. Najbardziej mi się w tym utworze podoba ta zmiana tempa w połowie utworu (od słów I am the world...) przywodząca na myśl Creeping Death.
4. "Turn the Page" - Cover Boba Segera - ot i ballada, całkiem fajna, melodyjna, podobna do tych z (Re)Load.
5. "Die, Die My Darling" - Cover Danzig - zayebiste - Z A Y E B I S T E. Ale krótkie :-(((( Co tu dużo mówić - 2.5 min totalnego czadu, przy którym po prostu nie da się siedzieć w miejscu - jeden z najlepszych coverów Metalliki.
6. "Loverman" - i znowu ballada, ale tym razem jeszcze lepsza, cover Nicka Cave'a - ciężki, demoniczny, z potężnym refrenem i długi (7,50). Kolejna ponadprzeciętna piosenka.
7. "Mercyful Fate" - najlepszy kawałek z tej płyty - 5 piosenek Mercyful Fate zagranych jako jedna. Po prostu pełnia szczęścia - czadowe i różnorodne riffy, mordercza perkusja, świetne solówki. Ostatnio często tego słucham (i moi sąsiedzi też :-))))))))) Po prostu 11,11 min Metalliki takiej jak dawniej.
8. "Astronomy" (Blue Oyster Cult) - powrót do klimatów z Lovermana. Patrz nr. 6
9. "Whiskey in the Jar" - ta piosenka nieodzownie kojarzy się z Irlandią i szantami - kawałek nagrany w orginalnym klimacie w "metallikowym" stylu. Muszę przyznać, że wyszedł zarąbiście - nawet mojej mamie się podoba, a to coś musi znaczyć :-)))))
10. "Tuesday's Gone" - a to taka mała wpadka - nagrane w klimacie country - strasznie długie i nudne jak cholera. Błe!!! nie podoba mi się.
11. "The more I see" - powrót do klimatów z kawałka nr 1 - ponownie kawałek Discharge.
-==Płyta nr 2.==-
{stare covery podzielone tematycznie}
Garage Days Revisited '87
Materiał z albumu "The 5.98 EP..." Tutaj wszystkie piosenki są świetne, a wybijają się ponad przeciętność "Helpless" - szybki i czadowy i "Small Hours" - cholernie ciężki i ze świetnym wstępem.
Ale i The Wait, Crash Course in Brain Surgery i Last Caress/Green Hell nie są dużo gorsze.
Garage Days Revisited '84
Strona B singla "Creeping Death" - moim zdaniem to są dwie najlepsze piosenki z całego albumu -
"Am I Evil" i "Blitzkrieg" - najlepsze covery Metalliki nagrywane w okresie świetnośći, jeszcze za życia Cliffa Burtona - i słychać go w tych piosenkach. Innymi słowy - polecam wszystkim.
B - sides and one-offs - singles '87 - '92
Tu mamy strony B singli z AJFA i Black Album - właściwie, to wszystkie są dobre, wybija się "So What" i "Breadfan"
Motorheadache '95
W 1995 na urodziny Lemmiego z Motorhead (pięćdziesiąte) została zaproszona Metallika - covery są moim zdaniem dobre i prezentują równy poziom.
-==Podsumowanie==-
Moim zdaniem płyta jest naprawdę dobra i mogę ją polecić każdemu - w pełni zasłużone 8+.