*** Lost Horizon - "Awekening The World" ***


(...) If you once tasted treason from a female - leave that! 
Every warrior has a gash on his sword. 
Don't forget you are metal, not some ass-kissing whore 
Take some under your wings, but she must kiss the ring! (...)

 

"Sworn In The Metal Wind"      


Ostatnie lata nie były obfite w muzykę power-metalową. Nawet lider tego nurtu Helloween nadało swojej ostatniej płycie charakter bardziej mroczny, bardziej heavy. "Awakening The World" to debiutancka płyta szwedzkiego zespołu LOST HORIZON - jednych z najlepszych power-wymiataczy jakich kiedykolwiek słyszałem. Ciężko mi to napisać, ale takie bandy jak MANOWAR czy RUNNING WILD (należą do moich ulubionych) musiałyby się sporo napocić żeby stworzyć choć w połowie tak dobrą płytę. "ATW" można przyrównać do wczesnego RUNNING WILD i... nie wiem czemu, ale kojarzą mi się z SYMPHONY X. Czysty, melodyjny metal, który ubarwiają ciekawe efekty zjawisk atmosferycznych. Utwory są dość zróżnicowane jak na ten typ metalu, co prawda nie ma w nich takich kontrastowych przejść i ostrych aż do bólu solówek jakie słyszeliśmy na Keeperach Helloweenu (np: "March of Time" i utwór tytułowy), ale to dobrze, bo płyta utrzymana jest w trochę innym klimacie (zajebistym dokładniej mówiąc). Co do tekstów to większość jest w stylu hymnów metalowych, coś a'la MANOWAR - zresztą looknijcie obok zdjęcia (tam jest zdjęcie prawda??). Osobiście lubię słuchać o wojownikach szukających zemsty/sprawiedliwości itp. Trochę to dziecinne ale na mnie działa (w końcu wszyscy jesteśmy dużymi dziećmi). Zresztą to motywuje do działania - chciałoby się wyjść z domu z toporkiem w jednej dłoni, a łańcuchem w drugiej, dorwać jakiegoś matoła (najchętniej dresa) i nauczyć go tego co uważamy za słuszne (w przypadku dresów nauka języków odpada - zbyt tempe ;))) 


Czas napomnieć o wokalu. Daniel Heiman - nie mam pojęcia czemu facet o takim głosie zaistniał na metalowej scenie tak późno. Gość jest po prostu niesamowity - podoba mi się dużo bardziej od Dickinsona choć śpiewa podobnie jak on - wysokim, donośnym głosem często poddawanym modulacji . Najlepiej słychać to w "World Through My Fateless Eyes" i dwóch pierwszych utworach (pomijając intro). W sumie płyta ma jedynie dwie wady: 1. materiału słucha się w błyskawicznym tempie - 10 nagrań; 43 minuty (nawet się nie zorientujecie, że to już koniec :(( 2. występują tzw. wypełniacze czyli nasi muzycy nie mieli już chyba pomysłów na dobre kompozycje. Na szczęście wypełniacze są w formie krótkich utworów instrumentalnych. Ktoś powie, że to dodaje klimatu,  ja uważam że zabiera tylko miejsce na CD. Coż, ideałów nie ma. Za ciekawostkę mogę podać informację odnośnie składu zespołu: w skandynawskim bandzie gra nasz rodak - Wojtek Lisicki aka Transcendental Protagonist... bravoo!!! Fajne też są przydomki pozostałych członków LH. Warto wspomnieć, że materiał nie jest, aż taki nowy. Płyta wydana została w roku 2001, ale zespół istniał już w 1994 tyle tylko, że pod jakże wymowną nazwą HIGHLANDER. Dlatego niektóre kawałki, lub przynajmniej motywy muzyczne mają ok. 8 lat :) W sumie cała płyta prezentuje się super. Dziwne, że nie było jej w plebiscycie na przebój roku 2001w Metal Hammerze. Zamiast tego nagradzali jakieś kaszany typu Ozzy z najgorszą płytą jaką kiedykolwiek nagrał (zajęła pierwsze miejsce!) albo System of a Down który powinien się nazywać 'Shit of a Down'. Beznadzieja... To chyba wszystko. Aha! A... już nic. Pa!


*** LOST HORIZON: "Awekening The World" 2001 Music For Nation ***

01. The Quickening
02. Heart Of Storm
03. Sworn In The Metal Wind
04. The Song Of Air
05. World Trough My Fateless Eyes
06. Perfect Warrior
07. Denial Of Fate
08. Welcome Back
09. The Kingdom Of My Will
10. The Redintegration
PLUSY:

- klimat
- power
- wokal
- teksty
- fajna okładka
- nie ma słabego
utworu (yeah!)
- gitara i perkusja
chodzą bez zarzutu

MINUSY:

- wypełniacze
- za krótka
- nie zajęła żadnego
miejsca w plebiscycie 2001
w Metal Hammerze :(


OCENA:
 9/10

rec by goque (c) 2002 
goq@wp.pl