*** Kind Diamond - "Abigail part II - The Revenge" ***


Tak, w końcu wyszła - kontynuacja jednej z najlepszych płyt Kinga. Wydana po House of God - jego najlepszym solowym albumie (chociaż daleko mu do jakiejkolwiek płyty Maidenów - za wysokie progi...). Czekało na nią wielu fanów. Miała ukazać się na Halloween 2001, wyszła w Lutym 2002. W zapowiedziach można było przeczytać, że na koncertach bądzie grana cała Abigail, a zaraz po niej Abigail Part II. No ale to były spekulacje, pomówmy o faktach. Sam album jest... denny. A jestem fanem Kinga, znam dobrze jego wszystkie płyt i stwierdzam - DNO, najgorszy album w historii Kinga. No cóż, udowodnił, że dla kasy zrobi wszystko (on sam przyznał, że cały jego image to komercha - smutne, naprawde). Zszedł na psy. No bo taki Harris w życiu (a nawet po śmierci) takiego syfu nie wyda. Największą wadą jest to, że utwór na początku zaczyna się podobać, ale dalsza jego część poprzez rozmaite zwolnienia jest spieprzona na maxa. Na przykład Mansion in sorrow - początek boski, ale ciąg dalszy - g**no. I nie jest to tylko moja opinia, ale wielu osób które Diamonda bardzo cenią . Ogólnie - jeśli chcesz posłuchać kiczowatego heavy w dennej pseudo satanistycznej oprawce, albo chcesz posłuchać jak można się zeszmacić w ciągu 1,5 roku, to kup ten album.
Ocena: 0,5 (to pół za kawałek mansion in the sorrow)


© cradleoffear