*** Iron Maiden - "Somewhere In Time" ***
Somewhere in Time jest typowo Ironową płytą z lekką domieszką elektroniki. Jest to chyba jedyny album, przy którym wystarczy spojrzeć na okładkę i już wiemy wszystko o płycie.
Tak, tak ... nie inaczej. No bo już sama postać maskotki zespołu - Eddiego, wzgobacona jest o odrobinę elektroniki, właśnie tak jak materiał na płycie. Jest to oczywiście granie w starym stylu, bo i Eddi nie jest niczym nowym, ale jego ubiór i otoczenie to coś odmiennego.
A właśnie ... otoczenie Eddiego na okładce Somewhere in Time. Ulica ta zawiera mnóstwo nawiązań do poszczególnych tytułów z poprzednich albumów Maidenów. I tak mamy np. zegar pokazujący godzinę 23:58, czyli za dwie minuty północ ["2 Minutes to Midnight"] czy Ikara spadającego z dachu jakiegoś wysokiego budynku ["Flight of Icarus"]. Te aluzje do przeszłego czasu są bardzo na miejscu zważywszy na tytuł płyty. Szkoda tylko że autor okładki - Derek Riggs, nie przewidział przyszłych tytułów, ale on jest w końcu tylko fotografikiem/rysownikiem a nie prorokiem ... a może prawie ? Może Wy znajdziecie na tej okładce nawiązania do późniejszych tytułów Dziewicy ?
Co do samej płyty : kompozycje zostały zmonopolizowane przez duet Harris & Smith, czasami dopuszczając do głosu Murraya. Wokalista przy komponowaniu nie udzielał się w ogóle. Perkusista też. Czy to wyszło im na dobre ? Wątpie, dlatego, że Harris tworzy kompozycje bardzo dobre ale mało zróżnicowane i 4 grosze Dickinsona często dodają płytom smaku. Tym razem dostajemy do rąk czysto Ironową płytę.
Przy czym należy zaznaczyć, że Steve postanowił na nowinki techniczne i powoli wprowadza gitarowe syntezatory ... ja tam wole bardziej naturalne brzmienie, ale wkońcu to nie ja jestem szefem najlepszej heavy metalowej grupy wszechczasów :-P
Na Somewhere in Time nie brakuje chwytliwych melodii, owego "galopu" dobrze znanego fanom tego właśnie zespołu, niemal operowego głosu Dickinsona i jedyne co można jej zarzucić to wtórność. Nie różni się praktycznie od poprzedniczki, ale czy to tak duża wada ? Przecież jeśli coś jest bardzo dobre, to można zmienić na gorsze a tak przynajmniej wiemy, na czym stoimy... a później było więcej różnorodności, więcy chyba moża przymknąć oko na ten fakt.