*** Cacaphony - "Speed Metal Symphony" ***
Nigdy nie przypuszczałem, że speed metal może być tak urozmaicony, wzbogacony o tak świetne solówki i, co najbardziej mnie zaskoczyło - tak melodyjny ! Do momentu w którym usłyszałem Speed Metal Symphony byłem przekonany że ten gatunek metalu nie ma zbyt wiele do zaoferowania, ponieważ opiera się w głównej mierze na szybkości niejednokrotnie kosztem melodyjności i ogólnego ładu kompozycji, które często przeradzają się w nieuporządkowany chaos. Niestety tak jest nadal w niektórych speed metalowych kapelach, jednak Marty Friedman, Jason Becker i ich Cacophony, udowodnili że wcale tak być nie musi ...
Wszystkie piosenki są na podobnym, wysokim, poziomie. Niemniej moim faworytem jest ciągle Savage. Właśnie od tego pojedynczego utworu rozpoczęła się moja przygoda z Cacophony. Ale tak naprawde to chyba jedynie ta kwestia sentymentalna zakorzeniła w moim umyśle wyjątkową sympatię do tej akurat kompozycji, bo technicznie nie odbiega ona poziomem zbytnio od np. The Ninja. A jeśli już wspomniałem o tym numerze : nie wydaje Wam się odrobine dziwne, pisanie piosenki o ninja ? Usprawiedliwia to jedynie fakt fascynacji Friedmana kulturą dalekiego wschodu [nawet jego żona jest azjatką !], ja jednak [i nie tylko ja] nadal uważam to za co najmniej dziwne ...
Jest też kilka utworów instrumentalnych, ale w sumie nie ma to tutaj dużego znaczenia, bo tak na prawde na wokal [który koniec końców jest równie przyzwoity] raczej uwagi się mimowolnie nie zwraca. Słuchając tej płyty cały świat ogranicza się do gitar :-)
Moje wrażenie, note bene bardzo pozytywne, potęguje fakt, że podczas nagrywania płyty. Jason Becker miał zaledwie ... 16 lat !!! co niezmienia faktu że potrafi napierdzielać jak każdy o 10 lat starszy od niego, a może i lepiej ... !