*** Bessat - "Hail Lucifer" ***


Jest to trzecie (lub drugie, zależy jak liczyć) wydawnictwo Bessat. Nagrane w składzie: Creon, Beldaroch, Fulmineus.

Co można napisać o tej płycie? Hmm Wszystkie utwory (a jest ich 9, 7 właściwych, intro i outro) na tej płycie są doskonałe.

Zaczyna się od ładnego, mrocznego intra, które przypomina mi trochę jakąś msze żałobną... Trwa około minutki robi się mroczno i nagle hrrr chłopaki zaczynają grać, a według mnie idzie im to całkiem nieźle... Kompozycje na tej płycie są urozmaicone, częste zmiany tępa.

Bardzo ciekawym kawałkiem jest szósty, a mianowicie "War". Brak wokalu został zastąpiony odgłosami z pola bitwy ciekawy pomysł. W każdym bądź razie mnie się podoba.

Jako siódmy idzie tytułowy "Hail Lucifer". Utwór szybki, mroczny i zły. Stawkę zamyka "Mad Minds" i końcowe outro. Ogólnie wszystkie kawałki są bardzo dobre.
Ale... No właśnie, ale nie ma róży bez kolców. Brzmienie tej płyty jest delikatnie mówiąc złe...

Płyta ta brzmi, jakby nagrywali ją pod kocem, a mikrofon stał w drugim pokoju. Ale da się jakoś słuchać. Płytę polecam piekielnie.

Moja skromna ocena: 9


© Redigast <arkemis@wp.pl>