***



     Tak sobie właśnie słucham Cradle of Filth i mnie w sumie żadne specjalne myśli nie naszły, jak chociażby naszły Eryka podczas słuchania Queenu, ale mimo tego postanowiłem coś nazmyślać, żebyście mogli stracić przy lekturze tego tekstu trochę cennego czasu ze swego, jakże krótkiego, życia.
Zajmę się mianowicie sprawą tolerancji i waśni pomiędzy ludźmi słuchającymi 'innej' muzyki. Nie. Nie będzie to kolejny tekst obracający się w klimatach metal vs hip hop, bądź też na odwrót, jakbyś się miał pytać drogi czytelniku (pozdrawiam gorąco wszystkie czytelniczki, bo one są zapewne mniejszością, ale za to jaką! ^_^). Chodzi mi mianowicie o spory pomiędzy metalami słuchającymi różnych odmian tego nurtu muzycznego.
Przypuszczam, że nikomu kto czuje się metalem nie jest obca sprawa wzajemnego piętnowania się miłośników różnych gatunków metalu. Dla mnie istnieją cztery główne odmiany, które przyjmuję w swoim podziale; heavy, thrash, death i black metal. Co prawda można by tu dodać jeszcze o wiele więcej, ale w większości są to podgatunki wymienionych powyżej odmian, dlatego dalsze podziały sobie i wam daruję. Przechodząc jednak do sedna sprawy; bardzo często zdarza się, że osoba miłująca swoją duszą i ciałem, któryś z określonych powyżej gatunków wyśmiewa się z tych, którzy słuchają 'innego' metalu. Przykładem jest tu chociażby to, że (jak pisał kilka numerów wcześniej Książe Palownik) black metalowcy zrzeszeni w Black Circle oprócz palenia kościołów i takich tam rzeczy niszczyli również domy death metalowców lub ich samych także dręczyli. Tyle przynajmniej dało się dowiedzieć z tekstu wyżej wymienionego autora. I to mnie właśnie najbardziej dziwi i trapi zarazem. Wydaje mi się, (jeśli ktoś się teraz niezgodzi z moim zdaniem, to może próbować mnie przekonać do swojego - adres jest na samym dole) że wszyscy metalowcy, niezależnie od słuchanego gatunku metalu powinni tworzyć pewnego rodzaju wspólnotę i wzajemnie sobie pomagać, a jeśli ktoś jest do innej osoby już naprawdę negatywnie nastawiony, to przynajmniej nie zachowywać się w stosunku do niego w sposób negatywny. Może to trochę głupio zabrzmiało, ale chyba rozumiecie o co mi ogólnie chodziło. Dlatego wkurza mnie gdy dwaj kolesie kłócą się na forum, która odmiana metalu jest lepsza - thrash czy death/black (przykład autentyczny). Thrashowiec mówi, że najlepszy jest tylko thrash, bo tam są świetne solówki i muzycy grają w ogóle z leszpą techniką, a pozostałe dwa gatunki są do dupy bo brzmią inaczej i jeszcze wokaliści zamiast śpiewać to ryczą niezrozumiale. "- Znasz Cradle of Filth? - Tam jest taki knypek ze śmiesznym wokalem?" Czy to nie jest głupie? Albo coś w tym stylu: "Power metal jest do dupy, bo wokaliści to tam pieją jakby ich wykastrowano. Nie ma to jak porządny growl." W ogóle to takie zachowanie mnie nieźle wkurza. Rozumiem, nie lubisz jakiegoś gatunku metalu, to nie słuchaj, ale nie rozpowiadaj na boki, że wszystko co nie jest blackiem (tylko taki przykład - jeśli jakiś black się obraził, to przepraszam) jest syf i w ogóle nie da się tego słuchać. Przyznam się, że ja też spośród wymienionych powyżej gatunków najbardziej lubię heavy i thrash, bo deathu i blacku jakoś nie trawię, ale nie przeszkadza mi to w tym, żeby od czasu do czasu kupić sobie płytkę z tych nurtów, bo po prostu mi się podoba. Podziały się dla mnie nie liczą, powstały tylko dlatego, żeby można było jakoś określić dany styl metalu. Liczy się to, czy podoba mi się muzyka danego zespołu, a nie to 'co' grają. Dzięki takiej postawie nie żywię złych uczuć do żadnego metala, tylko dlatego, że nie słucha tego co ja. Trochę tolerancji panowie i panie by się przydało. Przecież to, że koleś słucha deathu wcale nie musi znaczyć, że nie spodoba mu się jakiś zespół heavy, bądź thrash (przykład wypróbowany z pomyślnym skutkiem i wzajemnie).
Pomyślcie trochę nad tym...

Będący za brakiem podziałów wśród metali

MetFan



© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl