Witam!!!
Zaczynam wątpić czy słowo Muzyka to dobra nazwa dla tego maga. Po przeczytaniu nr.17 uważam, że nazwa ta powina brzmieć Anty-Muzyka!!!
Od kilku wydań, toczy się walka pomiędzy różnymi subkulturami. I właśnie w nr.17 zaskoczyła mnie postawa +iomiego+, Last Childa, którzy
zmieszali z błotem wypowiedzi innych autorów. Nadmierna liczba wulgaryzmów jest tego przykładem(szczególnie u +iomiego+)-tylko się nie tłumacz,
że próbowałeś się zniżyć do poziomu piszącego. Naprawdę kiedyś uważałem Ciebie, za kogoś kto się zna na muzyce, pisze ciekawe arty (vide Chuckografia).
Ale sam przecież wiesz, że autor "Riposty" chciał, abyś odpisał na jego art, a nie jak uzyniłeś-dopisując sie pod jego wypowiedzią. Taki zabieg, moim zdaniem,
ma tylko z zadanie zmieszaniwe z błotem piszącego i zdobycie potencjalnych czytelników. Chociaż nie wiem, czy przez to ich nie ubędzie. Naprawdę, równie dobrze
mogłeś odpisać mu na skrzynkę-wiele zachodu by to nie wymagało. Zniosłem dopiski Elda, zniosłem Hexa (bo były przynajmniej zabawne i na miejscu), ale Twoje
to już przesada. Ostanio to w miarę przyzwoity poziom wykazuje tylko Książe Palownik. Choć blacku (tego "prawdziwego") nie słucham i nie mam nic przeciwko
niemu, naprwdę podziwiam odwagę wszystkich blackowców (za podpalanie kościołow-lecz tego nie popieram, bo do kościoła nic nie mam przynajmniej jako
religii chrześcijańskiej, tylko że kościół jako instytucja poprostu mnie wkurza). Zdecydowanie wolałbym przeczytać coś, o którymkolwiek zespole metalowym,
niż czytać te wasze (czytaj +iomiego+) nietolerancyjne bluzgi. A w ogóle to po jaką cholerę zamieszczacie takie arty? Ciągle narzekacie na brak miejsca, a
tylko patrzeć jak zapychacie je bezsensownymi, godnymi pożałowania tekstami. Po co mam pisać do Qnika? ?Po kolejne 100kb na shit-arty ?(sam to wymyśliłem:-)
Przemyślcie to, pomyślcie jaka była idea załozycielska tego maga!!! Jak nic wam do głowy nie przychodzi to zapytajcie Elda. Gdzieś wyczytałem, że najlepszą karą
nie jest bluzganie na coś, lecz całkowite pominięcie danego tematu (np.zespołów, subkultur itp.), i tym właśnie powinniście się kierować. Piszecie głownie o metalu i rocku
więc mie wypowiadajcie się o innych gatunkach muzyki w samych "superlatywach". A dlaczego ? Bo się po prostu na niej nie znacie. Piszcie o tym co Was interesuje,
co powinno zainteresować innych, jak nie to ogłoście się tylko jako mag o metalu i będzie spokój (chociaż zaraz zaczęłyby się kłutnie pomiedzy różnymi
odłamami metalu i wrócilibyśmy do początku, albo nie do początku, tylko do teraźniejszości, bo na początku było ekstra-masa recenzji, dobrych artów, a przede
wszystkim newsów, których brakuje teraz).
Czekam na listy...
kaRel <karel@go2.pl>
List kierowany jest glownie do Eld'a:
Ja slucham heavy, power, black metalu, hard rocka, czasami [zadko] rocka. Lubie sobie posluchac Rhapsody, od czasu do czasu. Jednak gdy mam dola to od razu odpalam Cradle of Filth [szkoda ze moi starzy tego nie toleruja [sic!]. Poza tym slucham SlipKnota, KoRna. Slyszalem Disturbed, Drowning Pool, Madwaya [cholerne ich literki, nie wiem jak to sie pisze :>], Behemot czy inne. To wszystko zawdzieczam mojemu qmplowi [hi Rafi ;]. Chcialbym jednak sie dowiedziec czemu power metal uwazasz za shit? Rozumiem ze prawdziwa muza to black/death metal [w 100% popieram], ale od czasu do czasu np. gdy przeslucham wszystkie mp3 Staind, System of A Down czy stary Limp Bizkit [1 plytka], to mam ochote wrzucic sobie Rhapsody. Od pewnego momentu jednak power schodzi na 2 plan, a na pierwszym goruja zakrwawieni Cradle of Filth ;). Dobra czas na prawde. Nie ukrywam ze to wszystko bylo pisane po to zeby zajac miejsce, chodzi mi glownie o to, zebys mi podal jakies dobre nazwy zespolow black/death metalowych. Big please!
PS: Wedlug ciebie dlugie wlosy sux czy rlz? Czy ci to zwisa?
Estel
Eld: ja też mam wielką prośbę. Przestańcie pisać o przeróżnych głupotach i
zadawać idiotyczne pytania. Jak wam się nudzi, to przeglądnijcie swoją
kolekcję pokemonów, napiszcie list do św. Mikołaja z prośbą o nową
deskorolkę lub poczytajcie w Bravo wywiad z Shakirą. Wiem, że każdy ma mylne
pojęcie na temat pracy w CDA, ale my naprawdę nie mamy czasu na życie
prywatne, a co dopiero mowić o odpowiadaniu na skrajnie idiotyczne
pytania... Jeśli kogoś uraziłem, to sorry, ale życie to nie bajka i kiedy
człowiek żyje w ciągłym biegu i stresie, to nie ma ochoty odpowiadać na
infantylne pytanka...
Chce skomentowac txt Nomada o technie. No nie wiem czego jego braciszek słucha, ale wyglada to na cos w stylu Scootera, ATB i takich podobnych komercyjnych bleble. Techno to nie jest muzyka stworzona przez komputery, one tylko wspieraja dj-ow. Zreszta nie chodzi mi o to. Techno wcale nie jest jakims kolejnym, głupim, komercyjnym pomysłem. Wystarczy posłuchac ojca elektronicznych brzmien Jean Michel Jarre. Ja inne style muzyczne szanuje, kazdy slucha to co lubi. Ale nie lubie, jak ktos ocenia muze a wcale jej nie zna, oceniac na podstawie kilku komercyjnych tworcow( co do Amsterdam Polish Techno Mafia- smiac mi sie z nich chce). Astral Projection, Marusha, Dj Rush, Monika Kruse, ekipa Mayday'a - to mozna nazwac technem (choc i tak wielu pewnie powie, ze to tez komercha:) Co do zmieniania sie muzy wraz z gustem - Paul van Dyke od samego poczatku gral trance, gdy tego nikt nie sluchal i gra go do dzis. On zreszta wykazuje wielkie, godne uznania poswiecenie dla muzyki. Co do narkotykow - ja tego nie popieram. Prawdziwie dobra impra to impra bez drug-ow, na ktorej jest klimacik jednosci, gra dobra muza-no po prostu nie do opisania:) Poza tym, jak na razie to ja znam najwiecej fanow hh(ktorych pozdrawiam-ich muza tez jest wporzo). No tak tyle mialem pomyslow zeby napisac ten tekst a watek zgubilem i jak na to patrze-to nie wiem czy ktos to skuma:) No dobra 3majcie sie Metale i Niemetale. Ide słuchac Marushy na Mayday w 95 roku ehmm.
PULSAR
Yo!
Nie wiem, czy piszę pod dobry adres (jeśli nie, to proszę o przesłanie tego tam, gdzie trzeba), ale w ostatnim (18) numerze Kącika Muzycznego zamieściliście recenzje (m.in.) albumów Manson'a i S.O.A.D. O ile za to należy się Wam chwała, o tyle za szczegóły tych recek -bluzgi (light'owe za MM i ostre za S.O.A.D.). W przypadku MM - autor przyczepił się do kawałków "Lamb Of God" i "In The Shadow Of The Valley Of Death". Moim zdaniem (i wielu osób, z którymi o tym rozmawiałem) są to świetne kawałki, "korbiaste" i klimatyczne. Jest to dobra, chwilowa odskocznia od motywu przewodniego pozostałych utworów. Wydaje mi się, że jest to dobre zróżnicowanie (niewielkie, ale to już zawsze coś) klimatu i ich obecność na albumie jest dużą zaletą. Natomiast w sprawie S.O.A.D., ich album został mocno pokrzywdzony! "Toxicity" to kawał ostrej, naprawdę porządnej muzy, idealnej do puszczania "na max" z wieży w celu wkurzenia sąsiadów i jednoczesnej, dobrej zabawy. Słucham tego albumu od kilku (a może kilkunastu ?) tygodni i jeszcze mi się nie znudził. Nie zgadzam się też z opinią, że jest to w większości (cytuję) "rąbanka". Z taką można się spotkać np. w "Sweet Dreams/Hell Outro" (końcówka song'u, tytułowe "Hell Outro") z "Last Tour On Earth" MM. Ogólnie rzecz biorąc, jest to jeden z trzech najlepszych i najbardziej wyrównanych (pod względem jakości) albumów, jakie w życiu słyszałem (pozostałe dwa, to "Issues" Korn'a i "THE BEST FROM THE BESTS", ww. "Last Tour..." MM). Ale to oczywiście tylko i wyłącznie moje zdanie.
See 'ya!
Dr_Greenthumb <darek@rubikon.pl>
HEX2000: Recenzje w KMie są tylko subiektywnymi odczuciami autorów związanymi z krążkami, które opisują. Dlatego nie widzę w tym nic dziwnego, że jednym się dana płyta podoba, a innym nie. W Action Magu każdy może wyrazić swoje zdanie i mieć własną opinię na dany temat.