*** Laski i/a metal ***
Na początku napiszę żebyście nie brali tego tekstu całkiem na serio (zwłaszcza dziewczyny) - po prostu lubię sobie czasem pożartować z płci odmiennej ;) No to
sabbra cadabra - lecimy:
Mamy po 17, 19 (tak średnio ;) lat i oprócz metalu w naszym życiu liczą się przede wszystkim dupeczki. Jak ma się do płci piknej nasza muzyka? Oj kiepściutko, kiepściutko - z moich obliczeń wynika, że na osiem badanych (bez skojarzeń proszę) pacjentek osiem pań nie słucha metalu i nie ma pojęcia o tej muzyce (nie liczę tej padliny zwanej wiecie zresztą jak). Ankietę przeprowadzałem w środowisku szkolnym, ale jakby na to nie patrzeć 100% to dosyć dużo. Większość dziewuch daje się nabierać na te żałosne transowe melodyjki, hiop-shop (c) oraz wspomniany wyżej (bez)nu(dziejny) metal. W ogóle to proponuję nie nazywać tego syfiastego gówna metalem. Niech się nazywa nu-shit i gitara. Wracając do tematu - nie martwi was to że np: wasza dziewczyna słucha "muzyki" przy której wy dostajecie spazmów? Co zrobić aby to zmienić? Ja mam swój patent i jeżeli jesteście dość zdeterminowani to możecie go wypróbować. Jak każdy wie dziewczyna w wieku od urodzenia od ok. 25 lat to stworzenie bardzo głupiutkie o małym rozumku, wiadome więc jest że mądrość i przesłanie jakie niesie ze sobą metal jest przez przeciętną dziewczynę niepojęte. Dlatego trzeba zmienić się na jakiś czas w cwaną bestyję i podpuścić naszą bogini...
- zroop to sam -
Puszczamy jej jakieś smętne kawałki typu Nothing Else Matters albo Mistreated (Accept) i zachwalamy jaka to wspaniała ballada itp. Na 95% się jej spodoba, a wtedy możemy przystąpić do ataku - zapuszczamy coś zdeka ostrzejszego (The Unforgiven 1 or 2 będzie najlepsze) i zostawiamy to jej żeby się w tym zakochała. I tu jeden warunek to musi ją naprawdę ruszyć bo jak nie to dupa. Ja podaję przykładowe utwory Metallici bo akurat te arcydzieła mnie nie zawiodły. Jeżeli łyknie Unforgiven (tam już pojawia się charakterystyczny riff, który w połączeniu z wokalem daje piorunujący efekt) to gra muzyka. Jeżeli się nie uda możemy jeszcze coś spróbować zrobić ale szanse na zwerbowanie nowego fana metalu są znacznie mniejsze - poza tym droga ku temu długa i kręta. Pamiętajcie, że im coś prostsze tym lepsze dla dziewczyny. Jeżeli ta próba się powiodła czas na ONE - tutaj po raz pierwszy natkniemy się na ostrą jazdę.
If zaakceptuje końcówkę utworu to jesteśmy w domu. Możemy jej teraz puszczać cokolwiek zechcemy (byle nie trash i pochodne) wmawiając jej jaka to wspaniała muzyka. Nie zapominajmy o ciągłym kontrolowaniu tego czego słucha. Wszelkiego rodzaju sery z radia mogą mieć na nią zgubny wpływ i zniszczyć naszą ciężką pracę. Od czasu do czasu można też zrobić małą przerwę, aby narobić jej apetytu, ale ten zabieg stosujcie w późniejszych etapach kuracji. Pomimo, że metoda ta jest prostacka i prymitywna warto ją stosować ze względu na skuteczność. Poza tym jest szansa, że dziewczynie NAPRAWDĘ to się spodoba i zrozumie istotę metalu. Do
przeprowadzania kuracji polecam Metallice, chociaż ostatnio niebywały sukces odniosła płyta "Horror Show" Iced Earth - notabene najlepsza płyta tego zespołu (chłopaki wreszcie załapali, że klimatu się nie kupuje w wytwórni tylko tworzy w studio). Jeżeli udało wam się nakłonić waszą koleżankę, dziewczynę, znajomą, sąsiadkę (ha ha) do pochłaniania tej WWM (wyjebanej wcosmos muzyki) to gratulacje - piszcie do mnie i podzielcie się czym
chcecie (najlepiej mamoną albo płytami). Jedyną słuszną drogą jest metal!
ps: art powstawał o godz 1am więc może być ciut niezrozumiały (dla mnie jest)
- aloha, witamy na pokładzie.
(c) goque