*** Muzyka relaksacyjna - "Jacek Tyrała is the best ;-))" ***
Witam wszystkich. Chciałbym Państwu zaprezentować moją nową płytę CD pod tytułem "Jacek Tyrała is the best ;-))" Jest to kompilacja z wcześniej skomponowanych cykli z tym, że teraz zostały one ułożone z zamierzeniem lekkiego odbioru przez mniej wyrobionego słuchacza. Z założenia miała to być płyta po którą słuchacz ma sięgnąć dla relaksu i odprężenia. Nawet moim nieukrywanym pragnieniem było słuchanie jej przez ludzi w tle ich codziennych spraw. Dlatego unikałem zamieszczania tu utworów zbyt intensywnych i dynamicznych. Moi koledzy i przyjaciele potwierdzają taki odbiór i nawet określili tę płytę jako "muzyka relaksacyjna". Jakie inspiracje słychać w jej treści ? Wszyscy zgodnie potwierdzają, że pobrzmiewają w niej echa muzyki takich mistrzów jak Mike Oldfield, Vangelis, Jean Michael Jarre, Klaus Shultze, Kitaro, Isao Tomita, Andreas Vollenveider, Tangerine Dream, Pink Floyd itp. Ja się pod ta opinią podpisuję, gdyż równanie mnie z takimi mistrzami na pewno mnie dowartościowuje, ale mam nadzieję, że mój własny indywidualny styl przebija się i stanowi o całości. Moja muzyka jest instrumentalna i ja osobiście nazywam ją muzyką elektroniczną.
Jestem muzykiem z Krakowa, gdzie ukończyłem Szkołę Muzyczną II Stopnia w klasie instrumentalnej. Instrument główny kontrabas. Pierwsze moje zarejestrowane na taśmach kompozycje (nie liczę utworów zapisanych na papierze nutowym i tam też pozostających) są tworzone pod wpływem fascynacji eksperymentalną muzyką elektroakustyczną. Jeśli nie wiecie co to takiego to odwiedźcie festiwal AUDIO ART odbywający się rokrocznie jesienią w Krakowie. Wszystkich zainteresowanych muzyczną awangardą zachęcam do wybrania się na choć jeden z koncertów odbywających się w ramach AUDIO ART-u . Da wam to nowe spojrzenie na możliwości wciąż tkwiące w eksperymentalnej muzyce elektroakustycznej. Ja z czasem zacząłem upraszczać formę muzyczną oraz styl i obecnie prezentowane utwory mogą już trafić do mniej wyrobionego słuchacza.
Aktualnie komponuję na komputerze ATARI ST pod programem Cubase 3. Wykorzystuję klawiaturę Roland A-30 , a jako źródeł dźwięku syntezatory: Roland, Ensoniq, Yamaha, Alesis. Potem zgrywam materiał na komputerze PC pod programem Cubase Audio VST i dogrywam instrumenty audio (tzn. gitary, flet, wokal itp.) lub dodaję .wav'y. Taka metoda pracy nad materiałem muzycznym daje duże możliwości i swobodę w komponowaniu , kreowaniu i dopracowywaniu utworów. Niektóre barwy są mojego autorstwa, gdyż dysponując programami pozwalającymi zaingerować w strukturę sprzętu tzn. generatory, przebiegi ADSR, modulatory, filtry, korektory itd. mogę dowolnie wykreować sobie brzmienie i nadać mu rys mojej indywidualności. Przy czym nie jest to metoda żmudna, gdyż programy opracowują dzwięk w czasie rzeczywistym i szybko można skorygować brzmienie oraz dojść do pożądanej barwy. Kanały MIDI dla programu Cubase 3 na ATARI ST mam poszerzone przez specjalnie dokupioną przystawkę M-ROS która daje mi dostęp do 64 niezależnych kanałów. Jest to już środowisko pozwalające na szczegółowe rozpisanie partytury orkiestrowej. Często ingeruję w możliwości edycyjne jakie daje Listing programu Cubase 3, zwłaszcza ogromne możliwości kreowania planu stereofonicznego, a w nim możliwość umiesczenia dowolnego dzwięku w określonym miejscu przestrzeni. Słuchacz niejednokrotnie nie zdaje sobie sprawy jak można precyzyjnie kreować przestrzeń sceny na której pojawiają się dzwięki i jak to wpływa na jego odbiór muzyki. Nie muszę dodawać, że możliwości edycji materiału muzycznego w programie Cubase pozwalają na skorygowanie ewentualnych błędów rytmiki, czy pozwalają usunąć nieprawidłowe dzwięki takie jak trącenia, czy kiksy. Ja często używam takiej edycji w celach wprost odwrotnych tzn. do dodania takich właśnie "błędów". Po co to robię ? Otóż słuchając nagrań "żywych" słyszę masę błedów i niedoróbek. Realizacja utworów na komputerach powoduje że utwory wychodzą sztucznie krystaliczno nieznośnie perfekcyjne. Żywy człowiek nigdy nie jest w stanie zagrać równo i bezbłędnie. To tylko stopień perfekcji i profesjonalizmu pozwala mu na w miarę poprawne wykonawstwo. Chcąc uniknąć tej nieznośności dodaję celowo różne "kiksy" i "nierówności", które niesłychanie wprost barwią utwór i powodują, że słuchacz daje się oszukać i ulega wrażeniu obcowania z "żywym" wykonawcą. Są fragmenty, czy partie moich utwotrów pisane myszką na ekranie komputera, które po dopracowaniu edycyjnym sprawiają wrażenie rzeczywistych i granych. Nikt ze słuchaczy nie może potem uwierzyć, że nie zostało to nigdy zagrane reką na klawiaturze, czy na strunach gitary.
Tyle muzycznej kuchni. Życzę wszystkim miłego odbioru.
HEX2000: Dwa utwory z tej płyty można znaleźć w dziale pliki strony KMu.