Warszawski Rap :-)


Jak patrzę co się dzieje z dzisiejszym polskim Rapem to mnie szlag trafia, nie mogę patrzeć na tych wszystkich farbowanych debili, co śpiewają „jestem bogiem” czy jakieś 30 cm, ludzie przecież to nie jest muzyka, jak słyszę te wszystkie piosenki żeby tylko rym był to mnie rozwala od środka.

Może jednak zacznijmy od początku.

Rapu słucham jednak postanowiłem napisać ten artykuł żeby wytłumaczyć parę ważnych rzeczy. Po pierwsze coraz bardziej wkurzam się, gdy słyszę te pozerskie kawałki jakiś tam Fischów czy Molestów, piosenki aby tylko zarymować, to nie jest muzyka.

Rapu słucham już od paru dobrych lat, wychowywałem się na kawałkach Liroya, Wzgórza, czy kalibra niestety ten ostatni zszedł ostatnio na psy, a szkoda bo jak słyszę kawałek „plus/minus” to aż łezka się w oku kręci, potem nadszedł Slums Attack i Nagły Atak Spawacza zespoły które prawie w ogóle nie rymują tylko mówią to co myślą. Niestety później nadeszły czasy trochę powalone czyli: Karamba (pożal się boże tak głupich tekstów to nawet Warszawa nie tworzy, aż wstyd dla Krakowa bo to miasto bardzo lubię) i oczywiście Wa-wa i ich scena gdzie wszyscy Rapu słuchają już lat 12 i w ogóle jest spoko, koncerty, ćpanie, rymowanie tak to jest warszawskie życie i Katowicka Paktofonika która pobiła wszelkie rekordy środkiem piosenki „Jestem Bogiem” zespół który mógł by grać przed koncertem Karamby. Jednak dobrze że jeszcze jest scena i zespoły Poznańskie szczególnie mówię to o Slumsach i o N.A.S którzy tworzą naprawdę dobrą muzykę i nie boją się niczego kto słyszał takie utwory N.A.S jak „Jeszcze na wolności” czy „List otwarty” wiedzą, o czym mówię czy Slumsów jak „997” czy „Robić się nie chce” piosenka o warszawskiej scenie. Tak panowie z Wa-wy <Sranie po ścianie, rymowanie> ludzie w wawie jest mnóstwo kapel tylko szkoda że jedna od następnej coraz bardziej durna, niestety taka jest prawda, prawdziwy rap to Fazi wraz ze N.A.S i Peja ze Slumsami tak, a nie jakaś tam paktofonika czy Zippery, pożal się boże, rymowanie;-(

Niestety zauważam że coraz więcej ludzi podnieca się tymi super kapelami z wawy, niby że takie piękne, jakie cudowne prawdziwy rap, bullshit prawdziwy rap to N.A.S czy Slums Attack, nawet Kielce są lepsze od wawy i od Katowic. A ile się panowie z wawy na Liroya ponajeżdżają że komercyjny jest, tak tylko że te wasze zespoły z wawy będą śpiewać co im wytwórnia będzie kazała, a jak się radiu zapłaci to nawet nasza piosenka będzie na pierwszym miejscu listy przebojów. Kolejna sprawa jeśli chodzi o Polski rap to skejci których nie wiem czemu wszyscy porównują do Raperów, przecież skejci to grupa ludzi jeżdżących na rolkach czy deskach, a to że słuchają rapu to już inna sprawa. Jednak powróćmy do tematu rapu z Wa-wy która rozwala wszystkich, niestety 12-latków którzy chcą się zbuntować i pokazać rodzicom jacy to są twardzi bo słuchają rapu, co z tego że gł%$3o z tego kapują.

Teraz chciałbym powiedzieć że do Warszawy nic nie mam, bo miasto jako tako jest spoko, jednak raperów za mądrych nie mają, jednak kibiców teraz CWKSu wszyscy lubią, spalić swój stadion :-))

Caleb (system binarny, materiał łatwopalny... doznajesz szoku w 2000 roku. Jasne jak taki rap słyszę, to juz wolę moje stare dobre Lady Pank lub Perfect albo System of a down)

PS- Jedyny zespół jaki trawie z tamtych stron to Grammatik.

PS2- do Warszawy serio nic nie mam, ale wasz rap mnie dobija.

PS3- pisząć ten artykuł słuchałem „Pi!@#$ol wszystkich heretyków” i  „Kazio Wihóra” N.A.S oraz „Czujesz to” i „997” Slums Attack.

PS4- jednak żyjemy w wolnym kraju i każdy słucha to co lubi i dobrze.

Ps5- sorry jak napisałem nazwę jakiegoś zespołu źle, jednak nie słucham tego typu rapu więc.