*** Obrona techno ***
Ludzie ludziska..., czy wy w ogóle zastanawialiście się nad czym co piszecie I po przeczytaniu ponownie gotowej pracy przed wysłaniem, zadaliście sobie bardzo ważne pytanie, mianowicie: "czy aby na pewno się nie mylę, czy jest to dobrze napisane, czy rzeczywiście mam racje?".
Cóż, z tego co wyczytałem w waszych artykułach dotyczących muzyki i kultury TECHNO..., nie wydaje mi się. Może was nie rozumiem, a może to ja się mylę? Na tak sobie postawione pytanie sam sobie nie mogę odpowiedzieć, chociaż chciałbym.
Po pierwsze nigdy nie wypowiadam się na temat o którym nie mam pojęcia, lub wiem za mało. Dlaczego? Bo mogę kogoś obrazić lub zrobić z siebie niezłego debila, a najczęściej są to obie rzeczy. Tutaj odnoszę się do kolegi który słucha muzyki rock i potrafi się wypowiadać na temat muzyki której nie znosi, czyli techno (wyszedł pan panie kolego na totalnego..........., no właśnie. Znasz się na techno tak jak ja na rock-u). Czytając następny list do AM "w obronie techno", chciałem, ale nie znalazłem dobrych argumentów na prawidłowość tej muzyki. Ponieważ twierdząc, że bardzo dobrze znane i lubiane przez "dzieci" Safrii Duo robi i gra muzykę plemienną, to trzeba być na poziomie albo początkującego słuchacza techno albo się po prostu nie znać. W niniejszym artykule mam zamiar sprostować niektóre wypowiedzi kolegów i uświadomić ludzi, że ów rodzaj nie jest taki zły jak się wydaje.
Techno słucham od 8 lat (około) i jeszcze nigdy nie spotkałem się z określeniem podzielenia tej muzyki na komercyjną i klubową. Jest w tym trochę prawdy, ale za mało, ponieważ muzykę komercyjną też słucha się w klubach. Techno prawie od samego początku swojej egzystencji na planecie Ziemia dzieli się na komercje i po prostu nie komercje, albo komercja i real techno lub jak ktoś woli to Dance i techno. Nie rozróżnianie tych dwóch dzielników jest trochę dziwne, przynajmniej pierwszego od drugiego, bo słuchając jednocześnie Halllucinogena i Duna czy Scootera to to samo, co słuchanie Hansa Zimmera i Jochana Straussa, podobne instrumenty, ale zupełnie nie to samo. Dlatego musimy się zdecydować czy słuchamy techno czy dancu (z elementami techno). Sam mogę się przyznać, że kiedyś słuchałem komercji, ale gdy usłyszałem prawdziwe techno to zrozumiałem, że się pomyliłem i słuchałem dancu, a to było przykre. Z drugiej strony nie dziwie się sobie, bo skąd mogłem wiedzieć, kiedy tej muzyki nie da się w sumie zdobyć nawet w dużych sklepach muzycznych i gdyby nie Internet to pewnie słuchałbym teraz muzyki plemiennej. Jeżeli nie wierzycie to pochodźcie po sklepach i popytajcie o muzykę Detroit albo Minimal albo Psychodelic. Zobaczycie tylko wielkie oczy sprzedawcy i pytanie wydobywające się z jego ust A CO TO? Oczywiście nie zawsze, znajda się też wtajemniczeni, ale wątpię, że na sklepie to będzie.
A czym to się różni? Otóż na pierwszy rzut oka to biorąc płytę (składankę) Dream Dance i powiedzmy Israel Psytrance lub Made on Earth to na pewno ilością utworów. Komercja jest robiona pod masę, czyli to co ludzie lubią, a nie to co się podoba muzykowi (i nie mówcie mi "wcale, że nie") i po prostu są tego tony. Natomiast techno jest robione nie na ilość tylko na jakość, co słychać. Czym jeszcze? Na pro gamach telewizyjnych muzycznych takich jak VIVA czy MTV można rozróżnić 3 może 4 odmiany tej muzyki, a na świecie jest ich około osiemdziesięciu! Tak aż tyle (ja się doliczam jakichś dwudziestu), można by powiedzieć, że jest to w dzisiejszych czasach najbardziej rozwijająca się muzyka. Słuchając niektórych zespołów sam nie potrafię określić rodzaju, mogę jedynie mieszać jeden z drugim. I nie ma muzyki plemiennej tylko jest AMBIENT i jego odmiana, której też nie znam.
Może spróbuje niektóre z nich omówić ( to będzie moje zdanie i niektórych moich znajomych oraz informacji nabytych z Internetu).
Zaczniemy od samego techno, które jest odmianą tak jakby... samą w sobie. Techno charakteryzuje się stałym brzmieniem tzn., podczas utworu mało się zmienia, a pyzatym to jest więcej bitu niż muzyki, czyli stale dochodzące lub odchodzące różnorakie uderzenia.
Trance to nic innego (oczywiście tłumacząc to na chłopski rozum) jak komercja czyli Safrii Duo, Alice DJ, Dj tomcraft czy Kai Tracid. Totalnie prosta, liniowa muzyka już trochę zmieniająca się w czasie, bardzo często puszczana na dyskotekach, co najlepsze jak się tego słucha dłuższy czas to można przewidzieć co będzie zaraz, utwory podobne do siebie chociaż są innych wykonawców, a utwory pełne tzw. full version są okropnie nudne ( 8min jednostajnej wciąż powtarzającej się melodii). House. O tym rodzaju nie mam co pisać bo bardzo mało o nim wiem. Tzn. potrafię go rozróżnić, ale nie potrafię brzmienia przerzucić na papier. I w końcu Psychodelic. Jest to najbardziej chyba rozwinięty rodzaj, bo dzieli się na gdzieś na 10 lub nawet więcej odłamów (a tak na marginesie to Psychodelic jest odłamem trancu, a trance jest odłamem techno) i to jest dopiero techno, zresztą, co wam będę mówił sami posłuchajcie, a usłyszycie różnice. Najlepiej jest wejść na pierwszą lepszą psychodeliczną stronę w Internecie i znajdziecie wszystko. Zwróćcie uwagę na odmianę psychodelicu AMBIENT to chyba nie uwierzycie, że to techno (przydaje się do spania lub testowania wysokiej klasy sprzętu HI-FI). I to co najważniejsze prawdziwego techno nie jest najwięcej w Niemczech tylko w uwaga...........w Izraelu i w Japonii.
To w sumie tyle, mam nadzieje, że nie przyjmiecie tego z byt kontrowersyjnie.
Odpowiedzi, skargi, zażalenia, lub inne tego typu rzeczy możecie odsyłać na adres niżej podany.
Ps. Chętnie nawiąże kontakt z ludźmi słuchającymi właśnie techno nie komercyjnego lub w ogóle muzyki elektronicznej, takiej jak Vangelis lub Mike Oldfield. W celu wymienienia się swoimi wiadomościami.