Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2 Center
Sims Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia
Exit
|
Star Trek: Bridge Commander
Siedzę tak sobie w szkole na lekcji geografii, nauczycielka pyta z mapy Polski o rozłożeniu surowców mineralnych, a ponieważ dostałem już wcześniej z tego ocenę (4), po prostu nudziłem się {tak to bywa na lekcjach... - Maxwell}. Co by tu zrobić? Reszta klasy, 10-20 osób, uczy się, więc wpadłem na pomysł napisania recenzji gry "START TREK: BRIDGE COMMANDER" {na lekcji? Spox, też często tak robię ;)}.
Jak nie trudno się z tytułu domyśleć, gra osadzona jest w świecie START TREK. Wcielamy się w dowódcę jednego ze statków Gwiezdnej Floty i wykonujemy powierzone nam zadania. Oczywiście nie jesteśmy w naszych zmaganiach osamotnieni. Pomocą służyć będzie nam sam Picard w formie pomocy i totoriala. Jak sama gra wygląda? Otóż najbliższe otoczenie widzimy naszymi oczami, tzn. nie widzimy samego siebie, tylko ogarniające nas środowisko...
Podczas rozgrywki, jak to na kapitana statku przystało, wydajemy rozkazy odnośnie naszego dalszego działania. I tak do dyspozycji mamy 6 osób. Kolejno wymieniam (nie będą to fachowe określenia). Sternik, któremu możemy wydawać rozkazy odnośnie trajektorii lotu, otwierać kanały informacyjne, dokować, wchodzić w nadprzestrzeń i inne przydatne funkcje. Drugą osobą oddaną do naszej dyspozycji jest "działowy", któremu możemy wydawać rozkazy na temat oddawania strzałów, przechwycenia lub unieszkodliwienia wroga. Pozostałe cztery osoby na naszym mostku dowodzenia służą nam swoją radą. Możemy dowiedzieć się o aktualnych uszkodzeniach statku oraz ich ewentualnych napraw, możemy również określić (włączyć) alarm począwszy od zielonego (normalny), aż po czerwony (gotowość bojowa) i naprawdę wiele, wiele innych rzeczy znanych nam z seriali TV.
To, co bardzo mi się w niej spodobało, to niesamowita atmosfera panująca w grze. Efekty dźwiękowe oraz jej wykonanie jest wierne światu STAR TREK (o czym później). Bardzo spodobał mi się pomysł przekierowywania mocy z różnych podzespołów statku np. jeżeli jesteśmy w stanie walki, opłaca się przekierować moc na osłony i broń rezygnując, częściowo z zasobów silnika i sonarów. Co to nam w praktyce daje? Zwiększona moc osłon i siły fazerów {czyt. fejzerów :)} nawet do 125%!
Czas opisać teraz pozostałe aspekty gry, czyli muzyka, grafika oraz minusy. Jak już wspomniałem, muzyka i dźwięk zostały bardzo starannie wykonane. Najbardziej podoba mi się przechodzenie na czerwony alarm - Ach, te przyciemnienie świateł, włączenie czerwonych lamp i ten odgłos alarmu - mówię wam, jest to coś wspaniałego. Podobnie jest z grafiką. Nie jest wzorowa, ale w skali od 0-10 dałbym 8,5.
Jak wiadomo, nie ma gier bez wad, i również w tym produkcie programiści się ich nie ustrzegli. Pierwszą rzeczą jest SAVE gry, którego nie możemy wykonać w dowolnym momencie, a drugi to wykonanie widoku Wszechświata. Różne komety, planety są dobrze wykonane, ale zastrzeżenie można mieć do gwiazd! Są one bardzo jakieś takie monotonne - białe kropki na czarnym tle, a w dodatku dziwnie względem siebie położone.
Na zakończenie warto poruszyć kwestię odpraw przed misją i rozmów. Są one bardzo długie i pisane w dodatku poprawną angielszczyzną, czyli wskazana jest znajomość tego języka na nieco wyższym poziomie niż podstawowy. Poza tym w żaden sposób nie można ich pominąć. Trzeba na to patrzeć i już, co w połączeniu z brakiem możliwości zapisu w dowolnym momencie jest irytujące.
Poza tymi drobnymi usterkami gra naprawdę jest warta uwagi. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów STAR TREK.
© 7 - MAŁY - 7 <maly-7@go2.pl>
P.S. Pisząc tego PeeSa, zadzwonił dzwonek.
|