MENU

 Wstępniak
 Recenzje
 Stare, ale jare
 Małe Gierki
 THPS2 Center
 Sims Corner
 TNT
 Stuff
 Gadanie
 Listy
 Redakcja
 Historia

 Exit


Gry = Wcielenie szatana?

Do napisania tego arta zainspirował mnie obejrzany przed chwilą program na Discovery dot. przemocy w grach i telewizji. Cały program wyglądał mniej więcej tak samo: Otóż my - dzieci (nie młodzież albo chociaż młodzi ludzie - dzieci) jesteśmy pod wielkim wpływem mediów (głównie komputera). Powodują one mordowanie przez nas naszych rówieśników. Wielkie autorytety w dziedzinie psychologii zarówno dziecięcej jak i kryminalnej stwierdziły, że najlepszym rozwiązaniem jest zupełny zakaz produkowania gier oraz emitowania programów brutalnych. Mogłem się nawet dowiedzieć, że we wszystkich takich grach jedynym zadaniem jest bezmyślne strzelanie do wszystkiego, co się rusza, aż wyczerpie nam się amunicja. A ja głupi myślałem, że w Deus Ex trzeba myśleć (w inne FPP'y nie grałem, bo nie lubię). Ponadto producenci gier (po chwili telewizja odeszła już w niepamięć, ale chyba sami rozumiecie - Discovery nie może pokazać, że kształtuje morderców) są winni wszystkich zbrodni dokonanych na społeczeństwie, które przecież nic nie zrobiło. Ja, wbrew wszystkiemu co logiczne, mam kilka innych teorii.
Po pierwsze: Rodzice muszą jakoś wytłumaczyć to, że nie potrafili wychować odpowiednio swoich pociech. Po popełnieniu przez nie jakiegoś przestępstwa trzeba się jakoś usprawiedliwić. << Pomyślmy: CD-Action było miesiąc temu, telewizor tydzień temu. Mam! Wystarczy ta dziwna skrzynka, co stoi nam na biurku. Dodamy jeszcze trochę, że w nocy krzyczał coś o zabijaniu, a w dzień cały czas siedział przed monitorem. Nooo... A tak w ogóle to ciekawe, czy ta gra, co mu ją kupiliśmy miała jakiś wpływ na niego.>> W rzeczywistości nie wierzę aby rodzic nie mógł przy odrobinie chęci sprawdzić zawartości twardziela i CD-ków. Poza tym same gry nie mogą w całości przebudować czyjejś psychiki. Najczęściej do przemocy doprowadza ciężka sytuacja w rodzinie lub szkole.
Po drugie: Sam wolę od czasu do czasu usiąść przy kompie i wyobrazić sobie, że dana postać z gry to nauczycielka z mojej szkoły niż iść do niej z tasakiem, nożem lub pękniętą butelką. W ten sposób mój ojciec często odreagowuje emocje zamiast iść zapalić. Był to właśnie jeden z głównych argumentów w/w psychologów. Podobno po zakończeniu gry nie będę potrafił odróżnić rzeczywistości od gry. Bullshit! Trzeba być naprawdę psychicznym, żeby nie być do tego zdolnym. Ciekawe, ile razy taki specjalista przeklinał, oglądał brutalne sceny (o pornolach nawet nie wspominając), palił papierosy itp. To przecież też ma jakiś wpływ na młodzież.
Po trzecie: Każdy dziennikarz musi szukać sensacji. Jeśli tego nie robi, to jest złym dziennikarzem. Przepis na sensację: zbulwersować, uniknąć wszelkiej odpowiedzialności, zaniepokoić (w dowolnej kolejności, ale wszystko razem). Co nadaje się do tego lepiej od PC-ta? Do tego dochodzi jeszcze jego nieznajomość. Po 11. września próbowano nawet udowodnić, że piloci kamikaze uczyli się pilotażu na grach. Było to oczywiście wielką bzdurą. Przeciętny obywatel wie, że gdzie jak gdzie, ale w telewizji nie można usłyszeć niczego rzetelnego. Więc co ten blaszak robi jeszcze w naszym mieszkaniu? I gdzie ja miałem telefon do egzorcysty?
Więc co nam pozostaje? Chyba jedynie czekać na wyklęcie ze wszelkich możliwych (i niemożliwych) społeczności. Zresztą, jak ktoś ma kompa, to nie powinien tracić czasu na czytanie tego arta (ostrzeżenie trochę zbyt późne?) ;-D.

© Dolphin <dolphin666@wp.pl>

Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.