Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2 Center
Sims Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia
Exit
|
Gry na podstawie filmów
Wiele było gier na podstawie filmów, jednak naprawdę udanych produkcji można by było policzyć na palcach jednej ręki.
Nie wiedząc czemu, producenci zawsze mieli problemy z grami na podstawie filmów - wystarczy wspomnieć wszystkie części Batmanów na PSX czy grę na podstawie "Men in Black". Jednak pół biedy, jeśli ze słabego filmu robi się słabą grę, jednak gdy z dobrego filmu powstaje słaba gra, jak na przykład "Blade", gdzie dobra firma, jak HamerHead, która stworzyła całkiem niezłego konsolowego Quake 2, stworzyła taką słabą grę, jaką jest niewątpliwie Blade. A szkoda, bo pomysł przecież był niezły, tylko wykonanie trochę nie wyszło. Szkoda, bo mogło być tak pięknie. Jak to powiedział jeden słynny rosyjski polityk - "chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze". Kolejnym nienajlepszym tytułem na konsole jest gra na podstawie całkiem niezłego, moim zdaniem, filmu o tytule "Mumia". Niestety tym razem pomysł był dobry, jednak w środku prac coś nawaliło, ponieważ gra ani grafiką, a tym bardziej grywalnością, nie zabijała. Ba, powiem więcej - grywalności nie było ani kropli, a grafika była w 1997 r. A szkoda, bo gra podstawie tak dobrego filmu jak "Mumia" mogła być naprawdę ciekawa. Jeśli jesteśmy przy "Mumii", to wypada wspomnieć o kolejnym ciekawym tytule, jakim niebywale było Star Wars: PM. Jako że fanem żadnych Star Warsów ani Star Treków nie jestem, więc za dużo nie mogę powiedzieć. Jednak gra najlepszych ocen nie dostała. Żaden z moich kumpli nie powiedział o niej nic dobrego. Ciekawe dlaczego, bo mi "Mroczne Widmo" się podobało {?! - OldEnt}. Jednak najbardziej szkoda mi wszystkich części przygód królika Bugsa, którego czcigodna osoba została zbezczeszczona przez panów ze stajni Infogrames. Firma ta zrobiła tylko dwie dobre gry na podstawie zwariowanych melodii, a mianowicie Bugs&Taz, opowiadająca o przygodach dwóch panów wymienionych w tytule, czyli szalonego Bugsa oraz trochę zakręconego Taza, i Sheep Dog 'n' Wolf, opowiadająca o wilku o imieniu Willy, który sobie przygarnął ciekawą xywę - "Super geniusz". Tym razem swój wygłodzony żołądek chce nakarmić nie strusiem, lecz owcami, których niestety pilnuje pies pasterski o imieniu Sam. Reszta tytułów o szalonych przyjaciołach z wytwórni Warner Bros raczej nie zabijały, a szkoda. Skoro już jesteśmy przy bajkach {kreskówkach}, to nie wybaczę Acclaim zmarnowania gier na podstawie nieco kontrowersyjnej bajki {j/w} pt. "South Park". Jak można było zmarnować potencjał, jaki kryje się w tej bajce {:|}, jak można było?! Taka piękna bajka {:)}, taki humor, taki potencjał, a panowie z Acclaim wydali trzy gry, które nie dość że wyglądały jak Hexen, to jeszcze grywalnością nawet nie sięgały do pięt serii "Rugrats". Co z tego, że humor jako taki pozostał, skoro w strzelaninie FPP grafika wyglądała obrzydliwe, nudziła się po 3-4 godzinach; w wyścigach kartów grafika była jeszcze gorsza niż w strzelaninie, a same karty prowadziły się jak na lodzie, tory i power-upy były tak słabo wymyślone, że twórcy tych dwóch rzeczy, jakby nie było najważniejszych w ścigałkach, chyba mieli spięcie w inkubatorze, bo tak słabych torów to nawet w Lego Racers nie było, a o powerach nawet szkoda wspominać.
Dam sobie już spokój z najeżdżaniem na gry i twórców, bo były też ciekawe gry na podstawie filmów. Wystarczy wspomnieć grę Spiderman, która była naprawdę udana. Nie obyło się bez paru wad, jednak gra była całkiem spoko, a co najważniejsze - grywalność - przytrzymywało przed telewizorem na całkiem spory okres czasu. Grafa była niczego sobie, spoko - tylko ciekaw jestem, do czego nasz heros przyczepiał tą pajęczynę? Drugą ciekawą grą, która mi się podobała - Alien Ressurection. Wcielaliśmy się w pewnego marine'a, który pracował na statku, który został opanowany przez masę alienów. Gra może nie posiadała super świetnej grafy, lecz nadrabiała to klimatem, który można w niektórych momentach porównać do Silent Hilla. Kolejną dobrą grą była Mission Impossible, która była nawet dobra, gdyby poprawić sterowanie i trochę grafikę, to nawet by się dobrze grało.
Jednak co było, tego nie można zmienić, a jedyne co możemy zrobić, to modlić się, aby twórcy nie zniszczyli takich projektów jak Matrix czy Władca Pierścieni {o przepraszam! Ta Książka ma się tak do filmu, jak schabowy do g**** - ale porównanie strzeliłem :)}, bo tego już bym nie wybaczył. Gra na podstawie Matrix nie powinna zawieść, bo jest robiona przez chłopaków z Shiny ent., którzy potrafią robić dobre gry. Bardziej boję się o Władcę Pierścieni, za którego wzięło się EA, które potrafi zrobić dobrą grę jak chce. A jak będzie tym razem, zobaczymy. {Równolegle do prac w EA inna firma też produkuje grę na motywach Władcy Pierścieni, ale na licencji Książki, nie filmu - tak więc jest jeszcze szansa, chociaż i tak najwierniejszym obrazem świata przedstawionego przez Tolkiena jest nasza własna Wyobraźnia.}
© Caleb (bliski znajomy Tuków i przyjaciel dwóch zmarłych krasnoludów o xywach Kili i Fili)
|