MENU

 Wstępniak
 Recenzje
 Stare, ale jare
 Małe Gierki
 THPS2 Center
 Sims Corner
 TNT
 Stuff
 Gadanie
 Listy
 Redakcja
 Historia

 Exit


Porady dla...

Oto kolejny odcinek porad dla...
Tym razem podpowiem wam, jak zostać największym lame... hm, znaczy się największym graczem w historii. Więc zaczynajmy.
Pamiętaj: aby zawsze mieć więcej gier niż twój kolega, nieważne, czy to będą gry stare czy z giełdy, czy nawet z jakiegoś czasopisma, nieważne - byle było jak najwięcej tych gier - najlepiej, jakbyś grał tylko w jeden rodzaj gier, a jeśli by ktoś inny lubił inny typ gier, wyzywaj go od największych lamerów. Jeśli jesteśmy przy lamerach, to tęp ich jak możesz, sraj na wszystkich, którzy potrafią grać gorzej niż ty w jakąś grę, w którą ty już notabene grasz od 5 lat. Pamiętaj, że jeśli ktoś ma mniej gier od ciebie, to jest lamer. Gry można znaleźć pod dywanem lub pod mentem, który śpi pod delikatesami, a jak już jesteśmy przy dywanach, warto przypomnieć, że dywan można zamienić u ruskich za 3 lub 4 gry - zależy to już wyłącznie od dywanu, bo jeśli jest z lekka zarzygany po ostatniej popijawie, to dostaniesz 2 gry i baterię R20; jeśli jest na nim twój mocz, lub gorzej, mocz twego psa, to ruskom to nie przeszkadza, nawet takie bardziej wolą, więc może nawet dostaniesz 4 gry i kielicha ruskiego spiru - oczywiście bez przepitki, bo, jak wiadomo, prawdziwy gracz pije spirytus tylko bez przepitki. Przebitki wzrokiem się nie przejmuje, bo i tak nie ma najlepszej jakości. Jako gracz nie możesz mieć kumpli, chyba że przez Internet, jednak niezbyt bliskich, bo wtedy Wania z giełdy zrobi się zazdrosny i po twoim kumplu, bo, jak wiadomo, Rosjanie mają najlepszych hackerów na świecie i dojdą z kim gadałeś na chacie, a co tam, na czacie, dorwą tego frajera, nawet jeśli będziesz z nim gadał przez telefon, więc uważaj, jako że Wania jest hakerem, więc i ty musisz być hakerem, lecz nie takim, która działa po cichu i nikomu się nie chwali swoimi włamami, i takim, który nic nie psuje, ale takim, o którym muszą wiedzieć wszyscy, bo co to jest być hackerem, o którym nikt nic nie wie? Przecież takie włamy są bez sensu! Jak się włamię i nikt mnie nie pochwali, to po co się mam włamywać i coś psuć, bo jak już się włamuję, to coś muszę zepsuć, bo to by też było bez sensu - najlepiej coś wartościowego, najlepiej jakąś pracę magisterską lub coś w tym stylu. Skoro jestem hackerem, muszę komuś rzucić wirusa. Wania mówi, że najlepsze wormsy można w Internecie znaleźć. Po co się męczyć pisaniem własnych? Wystarczy, że zmienisz nazwę i swoją xywę, ale do dzisiaj nie wiem, czemu Wania na wirusy mówi wormsy? Chyba za długo grał w tą śmieszną grę z glistami o fajnych hasełkach. Tylko szkoda, że gadki tych tasiemców były mówione z rosyjskim akcentem. Wania mówił, że jest spoko, a jak Wania coś powie, to lepiej się mu nie sprzeciwiać, bo wezwie swoich kumpli z "Dołowej" (dla niewtajemniczonych to taka giełda w Rzeszowie), a oni potrafią zrobić kuku. Jak by ci kiedyś kasy brakowało na gry, to zawsze można u Wani nerkę wymienić za grę, jednak istnieje możliwość, że cię całego pokroją, a twymi kośćmi nakarmią tego rodwajlera, co Iwan go trzyma w ciężarówce. Ciężarówce z twoim mózgiem... lepiej już skończmy, bo czym się ty przejmować masz.
Pamiętaj, że jak ktoś powie na ciebie lamer, to zwołaj paru kumpli z fan-klubu Małysza i Disco-Polo w dresach i powiedz tylko kto to i po sprawie. Tylko pamiętaj, by przed śmiercią wyciąć nerkę, bo czym zapłacisz dresom? Chyba nie dobrą radą na temat komputera? Przecież dresy na temat kompa wiedzą wszystko i jeszcze by cię od lam wyzwali, a wtedy byś musiał im nakopać w sranie, bo przecież wszyscy na podwórku wiedzą, jaki jesteś twardy i nikt ci nie podskoczy, a ty przecież kumpli nie chcesz bić, bo i po co? I tak za mądrze nie wyglądają. Można by było powiedzieć mało politycznie, lecz po co, jak tak fajnie z nimi można na temat kompów pogadać?
Więc niestety muszę już iść nakarmić moją schizofrenię, bo głodna się czuje, jednak musicie wiedzieć, że jeszcze tu wrócę. :-)

© Caleb - jak zwykle bardzo niestrudzony, a poza tym lamer do potęgi entej, warty nie więcej niż czypiendziesiąt

P.S. Wszystkie imiona zostały przez autora wymyślone. No Stef... znaczy się Wania, odłóż te skarpetki od mojego nosa.

Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.