Świadkowie..raz jeszcze i
ostatecznie!
No nie! Już tego nie wytrzymam! Ile można? W kółko to samo...krew,
Biblia, zasady...przepraszam, a komu to przeszkadza??? Podobno żyjemy w wolnym
kraju...więc o co chodzi? Tak się składa, że kilka dni temu
skrobnęłam arta, co prawda o czymś innym, ale dotyczący poniekąd tematu.
Zainteresowanych odsyłam do „Być sobą....”
Do rzeczy. Właśnie odkurzyłam text nijakiego Baribala pt: „Obrona
Świadków Jehowy”, który zresztą został textem miesiąca (jakim prawem? Chodzi o
długość, bo już myślałam, że liczy się jakość;). Ww. człowiek zrobił nam tam
szeroki i obszerny wywód na temat dwóch, najbardziej kontrowersyjnych kwestii
dotyczących Świadków. Otwórzcie oczy! Przecież to klasyczne pranie mózgu! To jest to co Oni umieją robić
najlepiej – uzasadniać swoje tezy. Mają w małym palcu odpowiedź na każde
pytanie. Nie da się ich zagiąć i to jest ich bronią. Czy naprawdę myślicie, że
te wszystkie fragmenty artykułów w gazetach, czy też wypowiedzi uczonych są
zupełnie przypadkowe? Starannie wypreparowane (uwaga:nie – spreparowane) z
potoku, jakim zalewają nas media. Dają nam to, co sami chcą abyśmy usłyszeli.
Nie twierdzę, że to co mówią jest nieprawdziwe – bo nie jest, jest tylko
sprytnie posklejene ( to się nazywa budowanie kłamstwa, czy tez przekłamania z
samych prawd). Patrzcie na to (fragment tamtego arta): „... Jeśli kiedyś
przyjdą do was Świadkowie Jehowy możecie ich spytać o poruszoną kwestię krwi.
Chętnie to wyjaśnią i nie zawładną waszymi umysłami - to nie magiczni
bohaterowie gier...” Litości! Chętnie to wyjaśnią – to prawda, nawet
bardzo chętnie, bo przecież tylko rozmową mogą coś zdziałać. Znam jedną świeżo
upieczoną Świadkinię. Laska naprawdę fajna. Co mnie jednak najbardziej boli, to
fakt, że ona nie
ma własnego zdania
na żaden z tych „oklepanych” tematów (sex, narkotyki, Bóg). Ciągle mówi
wyuczone formułki. Myślę sobie – spróbuje pogadać z nią tak od serca. Pytam się:
Aneta, powiedz mi ale tak naprawdę o tym, jak byś zareagowała, gdyby twoje
(przyszłe;) dziecko potrzebowało do przeżycia transfuzji? A ona z kamienną
twarzą wyrecytowała kolejną formułkę. Wiedziałam, że ona mówi swoimi słowami, i
wierzy w to, ale to po prostu nie jest jej zdanie, tylko narzucone. Mogłaby
powiedzieć przecież: Słuchaj, tak naprawdę to uważam, że tak nie powinno
być, ale ponieważ to moja wiara i bardzo cenię sobie Tych ludzi, dlatego musze
się zgodzić z pewnymi założeniami, jakie niosą za sobą. Takie proste, a ona
tak nie powiedziała.
Nie wierzę, że można być takim bezwzględnym i wypranym w uczuć współczucia w
wieku 18 lat (szczególnie, że sama jest wzorem cnót)! I niech mi ktoś powie, ze
to nie jest pranie mózgu! Halo!
Mam nadzieję, że nie zostanę źle zrozumiana. Nie chce na nikogo
naskakiwać, tylko przedstawię sprawę trzeźwo na nią patrząc. A teraz najlepsze!
Naprawdę nie jestem przeciwniczkę tego odłamu wiary. Są,
jacy są! Nikomu nie robią krzywdy, a jeżeli to tylko sobie. Tylko
sobie. Jeśli ktoś chce czcić krzak jałowca i twierdzi, że właśnie on
daje mu moc, ale zabrania jedzenie zupy grzybowej, to ludzie, pozwólmy mu na
to! To chyba właśnie na tym polega wiara, a może się mylę? Pomyślcie – jest ich
tylko 125 tyś w całym kraju (dane z 1999 roku), to mniej, niż liczna młodych
ludzi opuszczających nasz kraj corocznie w celach zarobkowych (na stałe - 200
tyś). Czy to dużo – nie sądzę. Nie czczą czegoś, co nakazywałoby im przemoc,
czy inny złe rzeczy. Można im zarzucić wiele nieścisłości, ale przecież nikt
nie jest doskonały... Tak, więc słuchajcie: Jeśli ktoś jest taki ograniczony,
to niech sobie jedzie do jakiegoś państwa arabskiego i tam walczy z
innowiercami. U nas jest WOLNOŚĆ WYZNANIOWA. A
poza tym ,to Oni naprawdę propagują pozytywne wartości. Jeśli jeszcze was nie
przekonałam (oczywiście nie do Wiary, ale do akceptacji), to pomyślcie sobie
tak: Zawsze to lepiej, że wyznają taką wiarę, niż jakby mieli kraść. Tak, wiem,
że to bardzo proste myślenie, ale do niektórych tylko takie dociera;)
Pozdrowienia
dla wszystkich „Jehowych”!
PS.
Nie boje się podać swego maila, jak to uczynił pan Baribala (może dlatego, że u
Ruskich kupiłam maskę gazową i wąglik mi nie straszny;)