Jest popołudnie, siedzę sobie w domu i słucham muzyki, strasznie się nudzę. W takich momentach nachodzą mnie różne myśli.
Tym razem nasunęło mi się pytanie po co ja żyję. Czym ma sens życie takiego zwykłego szarego człowieka, czy coś w życiu osiągnę, czy zostanę tylko zwykła jednostką która z czasem przeminie? Chyba nikt nie chciał, by umrzeć jako nic nie znaczący dla nikogo osobnik. Czy w tym dzisiejszym bezdusznym świecie ktoś zatrzyma się nad leżącym słabym człowiekiem? Dzisiaj wszyscy są zapatrzeni w czubek swojego nosa, nie zwracają uwagi na nieszczęście innych tylko brną na oślep przed siebie. W dzisiejszych czasach ludzie są niczym roboty, pędzą przed siebie wypełniając zadania zlecone im przez tych wielkich, którzy rządzą tym światem. Kim są ci co rządzą światem? Czy są to ludzie którzy trzymają w ręce władzę i pieniądze czy istnieje jeszcze wyższa forma sprawująca władzę nad nami? Czy Bóg istnieje? Jak istnieje to dlaczego pozwala ludziom cierpieć, czemu nie pomoże ludziom, którzy nie są w stanie udźwignąć na swych barkach ciężaru życia? Światem rządzą brutalne prawa, szanse na przetrwanie maja tylko silne osobniki. Nawet wśród tak inteligentnej formy życia jaką jest człowiek słabsze osobniki wyniszczane są przez silniejsze. Czy mój trud życia zostanie nagrodzony, czy spełznie na niczym? Czas przemija, a z nim przemijają ludzie. Kiedy ja skończę swój żywot? Czy zdążę czegoś w życiu dokonać, czegoś żebym nie został kolejnym nic nie znaczącym pionkiem w grze zwanej życiem? Co by było jakbym umarł już dziś, czy by to coś zmieniło? Czy jest coś po śmierci? Jak po śmierci jest piękny świat to dlaczego ludzie boja się umierać? Po co ludzie męczą się w tym świecie, przecież obojętnie co zrobią w życiu zmierza to tylko do jednego celu, śmierci? Przez życie jest wiele dróg, ale wszystkie prowadzą do śmierci.
Dlaczego ja rozmyślam nad takimi sprawami, czy nie lepiej było by gdybym był jednym z tych zapędzonych i nieświadomych niczego robotów. Niewiedza jest błogosławieństwem.
Nad swoim i innych losem rozważał: