To nie pierwsze nawiązanie do
tekstu Baribala i mam nadzieję, że nie ostatnie. Temat Świadków Jehowy jest
tak rozległym tematem, że nie wystarczy parę słów, by go wyczerpać. Nie jest
moim zamiarem nawiązywanie tu do kwestii krwi i tego, czy należy godzić się na
transfuzję (zainteresowanych tym tematem odsyłam chociażby do serwisu
http://www.watchtower.org.pl/). Jednak
Baribal podniósł jeszcze jedną, dość istotną kwestię. Próbuje on przekonać
czytelników AM, że Świadkowie Jehowy nie są sektą... Posłużę się fragmentami
jego wypowiedzi, by unaocznić czytelnikom, na co należy zwracać szczególną
uwagę i żeby mieli rozeznanie, co czego się odnoszę w tym tekście....
Teksty Baribala wyróżniam kolorem
czerwonym
Baribal powołuje się na
słownikową definicję sekty:
Grupa religijna,
która oderwała się od któregoś z wielkich kościołów panujących i przyjęła
własne zasady organizacyjne. [Druga definicja]: Grupa społecznie izolująca się
od reszty społeczeństwa, mająca
własną hierarchię wartości, zespół norm zachowania się, silnie akcentująca
rolę przywódcy – Słownik Języka Polskiego pod redakcją M. Szymczaka
Później natomiast pisze...
Najczęściej kojarzy się z
grupami religijnymi o radykalnych poglądach i praktykach, które odbiegają od
ogólnie przyjętych norm postępowania. Działalność religijna takiej grupy jest
przeważnie prowadzona potajemnie. Ich członkowie są najczęściej bezwarunkowo
oddani samozwańczemu przywódcy. Często izolują się od przyjaciół i rodziny lub
od reszty społeczeństwa. Mogą też stosować oszukańcze i nieetyczne metody
pozyskiwania nowych wyznawców. To tak z grubsza. Ale chyba z tym kojarzy nam
się sekta.
Czy to pasuje do Świadków
Jehowy? (pogrubienie dodane)
Zastanówmy się... Czy to pasuje do Świadków Jehowy?
Działalność religijna
przeważnie prowadzona potajemnie...
Świadkowie Jehowy (dalej w
skrócie: SJ) chodzą od domu do domu wręczając kolorowe publikacje
przedstawiające raj na ziemi, a jedynym warunkiem, by tam się znaleźć, jest
przyłączenie się do nich (chociaż oni nazywają to „podjęciem studium
biblijnego”, opartego nie na Biblii, jak mogłaby to sugerować nazwa, lecz na
jednej z publikacji Towarzystwa Strażnica, obecnie studium prowadzi się przy
użyciu książki „Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego”). To, że widzimy
ich przed swoimi drzwiami czy spotykamy ich na ulicy nie oznacza, że ich
działalność jest jawna! Czy wiesz, drogi czytelniku, że z każdej
„przechodzonej” w taki sposób godziny się rozliczają? Czy wiesz, że na
cotygodniowych zebraniach, gdy odbywają się zajęcia tzw. „szkoły
teokratycznej”, uczy się ich, jak nawiązywać rozmowy? Pozyskanie
zainteresowanego jest prawdziwą nobilitacją wśród SJ (w roku 2001 SJ
poświęcili 14 438 033 godzin i udało im się pozyskać dokładnie 3478 nowych
członków organizacji, co daje ponad 4 tysiące godzin na jedną taką osobę!) Gdy
przyjdą do Ciebie do domu, nie dowiesz się od razu, że nie będziesz mógł
obchodzić żadnych świąt (nawet urodzin), że nie będziesz mógł mieć przyjaciół
wśród osób, które nie są SJ (powołują się tu na werset „Jestem przyjacielem
wszystkich, którzy się ciebie boją i przestrzegają ustaw twoich.” [Ps 119:63;
BW]). Nie dowiesz się, drogi czytelniku, iż starsi mają książkę, o której
szeregowi SJ nie mają pojęcia, że taka publikacja istnieje, a w której są
szczegółowo opisane metody tego, jak okazywać zainteresowanie ludziom, którzy
przychodzą na zebrania SJ i jaki cel temu przyświeca: „ Kiedy po raz pierwszy
przyjdą do Sali Królestwa, mogą się poczuć obco; chcemy, żeby było inaczej -
żeby spotkali się z serdecznym przyjęciem. Takie szczere zainteresowanie
przekona ich, że wśród ludu Jehowy panuje prawdziwa miłość [Jana 13:35].”
(Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, str. 22, 23)
Teraz można już łatwo zorientować się, dlaczego
Baribal napisał: Zebrania mają charakter
otwarty i zaprasza się na nie wszystkich chętnych. Nie zapowiedziani goście są
mile widziani.
...
członkowie są najczęściej bezwarunkowo oddani samozwańczemu przywódcy...
W tym
miejscu nie wypada nie wspomnieć o ‘niewolniku wiernym i rozumnym’, który wg
SJ rozdaje ‘pokarm na czas słuszny’, jakim są kolejne wydania Strażnicy i
Przebudźcie się!. Świadkom Jehowy nie można kwestionować tego, co tam jest
zawarte. Uważają oni, iż rozumienia poszczególnych fragmentów Biblii są dane
niewolnikowi bezpośrednio od Boga, więc tym samy musieliby oni kwestionować
to, co chce przekazać im Bóg (celowo pomijam, jak ma On na imię, gdyż sami SJ
przyznają, że forma „Jehowa” jest w użyciu wyłącznie dlatego, iż jest bardziej
rozpowszechniona). Tak więc kiedy ‘niewolnik’ zmienia swoje rozumienie tej czy
innej kwestii to i SJ muszą jak najszybciej skorygować swój pogląd na daną
sprawę (dla zainteresowanych: polecam lekturę Strażnicy z 1 listopada 1995,
gdzie zmieniono naukę o pokoleniu roku 1914, które to najpierw nie miało
przeminąć, aż nastąpi koniec świata). Co do samozwańczości tego przywódcy.
Najpierw za ‘niewolnika’ uważano tylko jedną osobę, założyciela całego ruchu,
Charlesa Taze Russella; po jego
śmierci rozgorzała dyskusja, kto teraz będzie tym ‘niewolnikiem’, o czym
donosi nam książka wydana przez Towarzystwo Strażnica pt. „Świadkowie Jehowy –
głosiciele Królestwa Bożego” na stronie 143), Aktualnie Ciało Kierownicze,
czyli ‘niewolnik’, to 13 osób. Jest więc to grupa ludzi, przywódców, którzy
mówią SJ, co i w jaki sposób powinni rozumieć.
...
izolują się od przyjaciół, rodziny....
SJ od samego
początku kontaktu z potencjalnymi, nowymi członkami organizacji próbują
namawiać, by ci opowiadali o tym wszystkim, czego się dowiadują. W książce
„Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi”, na str. 23 piszą: „Krewni mogą
nawet w dobrej wierze próbować cię zniechęcić, nie znają bowiem cudownych
prawd biblijnych”. Zdają oni sobie sprawę, iż często jest tak, że następstwem
kontaktu z SJ są nieporozumienia w domu, z najbliższymi ludźmi: rodziną lub
przyjaciółmi. Wtedy podtykają pod nos Biblię i wskazują na werset Mt 10:34-36
„Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem
przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i
córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka
domownicy jego.” (BW) W ten sposób próbują przekonać nowe osoby, że taki
sprzeciw tym bardziej potwierdza, że odnalazły one PRAWDĘ, co w efekcie
prowadzi do izolacji od najbliższych, bo tamci przecież nie znają i nie
rozumieją owych cudownych „prawd biblijnych”, jakich naucza ‘niewolnik’...
...
izolacja od reszty społeczeństwa...
Nie tworzą wspólnot
izolujących się od krewnych i innych ludzi – pisze Baribal...
Rzeczywiście, nie przyjęło się, żeby SJ
zamieszkiwali w jakiś komunach, jednak już wykazaliśmy, że kontakt
z SJ w jakimś stopniu odizolowuje poszczególne osoby od krewnych i innych
ludzi, bo przecież tamci są z Babilonu Wielkiego, jak SJ określają wszystkich,
którzy nie podzielają ich poglądów.
W razie klęsk
żywiołowych organizują akcje ratunkowe i pomoc humanitarną z której korzystają
nie tylko Ś.J.... No tak,
numer Przebudźcie się!, gdzie opisywano działalność SJ po zamachu na WTC,
skoncentrował się na przedstawianiu zasług SJ, jak bardzo byli pomocni...
Zastanawiające, że z żadnego innego źródła nie dowiedzieliśmy się, by SJ
udzielali jakiejkolwiek pomocy... Podobnie u nas, w Polsce, podczas niemal
corocznych powodzi, nie słychać, by SJ pomagali komukolwiek, by zbierali
fundusze bądź artykułu żywnościowe dla poszkodowanych... A już na pewno nie
słyszałam, by na takiej pomocy skorzystał ktoś, kto nie jest SJ! Może to
dlatego, że tak nakazał im ‘niewolnik’, a później starsi w zborach pouczają w
taki sam sposób na zebraniach... Podręcznik dla starszych (ten oficjalnie
nieistniejący ;-)) mówi wyraźnie: „W razie klęski żywiołowej trzeba się
zatroszczyć o podtrzymywanie braci na duchu i pomaganie im pod względem
fizycznym i materialnym” (Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, strona
25). I nie ma ani słowa o pomocy dla innych...
Ale miało
być o izolacji od społeczeństwa... SJ na podstawie wersetu słów Jezusa, że
Jego uczniowie nie są częścią tego świata, wysnuwają doprawdy zadziwiającą
teorię, że nie należy się za bardzo udzielać w tym, co się dzieje wokół
nich... Twierdzą, że nie można się upominać o żadne
stanowiska polityczne, nawet na szczeblu gminy, a to po to, by pozostać
nieskażonym przez świat (dzieciom nie pozwala się nawet na bycie gospodarzem
klasy – z tych samych powodów)... Jeżeli jest tak, jak twierdzą SJ, że
prawdziwi chrześcijanie nie mogą zajmować piastować takich urzędów, to
dlaczego w liście do Rzymian [Rz 16:23] czytamy o chrześcijaninie, który
pracował jako skarbnik miejski? Gdyby takie postępowanie byłoby złe, apostoł
Paweł na pewno by coś o tym wspomniał.
...oszukańcze i nieetyczne metody pozyskiwania nowych wyznawców...
No cóż... SJ
o wielu sprawach nie powiedzą Ci wprost, gdy już zaczniesz z nimi rozmawiać...
Będą Cię kusili wizją raju na ziemi, dopiero później dowiesz się, że żeby tam
się znaleźć musisz stać się jednym z nich, bo w przeciwnym razie zginiesz w
Armagedonie (którego daty co jakiś czas się zmieniają; od wpadki z pokoleniem
roku 1914 SJ nie podają konkretnych dat, ale na łamach ich publikacji
przewijają się co jakiś czas zdania mówiące, że to nastąpi już niedługo).
Jeżeli jesteś osobą samotną, poszukującą partnera życiowego, dadzą Ci nadzieję
na znalezienie go lub jej, lepiej tylko, żebyś, drogi czytelniku, był płci
męskiej, gdyż wiele niewiast, które wstępuje do Organizacji takiego partnera
sobie nie znajdzie. Dzieje się tak, ponieważ jest ich o wiele więcej niż
mężczyzn, poza tym organizacja nie pozwala zawierać związków małżeńskich z
osobami, które nie są SJ, a jeśli już się na coś takiego zdecydujesz, zostaną
ci odebrane przywileje, jakimi się cieszysz; np. można kogoś „zawiesić” w
funkcji pioniera (pionier to ten, co poświęca na głoszenie (czyt. chodzenie od
domu do domu) od 50 do 140 godzin miesięcznie, czyli o wiele więcej niż
szeregowi SJ) Świadkowie Jehowy będą Ci mówić, że znajdziesz wśród nich
prawdziwych przyjaciół, że wśród nich panuje prawdziwa miłość, ale biada Ci,
drogi czytelniku, gdy zostaniesz jednym z nich i dopiero wtedy przejrzysz na
oczy. Twoi, do niedawna, przyjaciele, nie będą z Tobą rozmawiać, nie będą się
z Tobą witać – dla nich przestaniesz istnieć. Toż to dopiero miłość, która
nigdy nie ustaje [1Kor 13:8]...
Czy Świadkowie Jehowy są sektą?
Jak na razie argumentacja
Baribala nie wydaje mi się dość przekonująca, bym mogła podzielić Jego
zdanie... Raport MSW na temat sekt z roku 2000 oprócz przytoczonej przez
Baribala definicji sekty podaje jeszcze jedną: „sekta jest więc grupą
społeczną, której najistotniejszą cechą jest izolacja w stosunku do
pozostałych grup społecznych. Nie chodzi wyłącznie o izolację przestrzenną,
lecz o izolację o charakterze światopoglądowym, ideologicznym czy
psychologicznym. Natomiast w węższym znaczeniu sektą nazywamy grupę
ludzi połączonych wspólnym przeżywaniem stanów zachwytu i uniesień
religijnych, która oddzieliła się od oficjalnego kościoła lub wyznania.”.
Sekty religijne ze względu na przyczyny powstania dzielone są na:
powstałe w wyniku schizmy w ramach macierzystego wyznania czy szerzej
religii i tworzone równolegle do istniejących wyznań jako samoistne,
autonomicznie nowe religie (jak ma to miejsce w wypadku SJ). Ze względu na
stosunek doktryn wobec istniejącego świata, sekty dzielą się na: odrzucające
świat; sekty, które dążą do zmiany świata poprzez samodoskonalenie się i
stymulowanie doskonalenia pozostałych członków danego społeczeństwa zgodnie z
określoną doktryną, systemem swoich norm moralnych wspartych przyjętymi
formami rytualnymi; sekty
wyróżniające się postawą agresywną wobec świata zewnętrznego;
sekty, które absolutnie nie cenią świata zewnętrznego i dążą wobec tego
do usunięcia się z tego świata, są to między innymi tzw. sekty apokaliptyczne,
które przepowiadając bliski kataklizm oferują swym adeptom możliwość
ucieczki fizycznej bądź duchowej (SJ głoszą, że w organizacji Świadków Jehowy
można schronić się przed nachodzącym końcem świata, jak w arce). Ze względu na
stosunek do wartości uznawanych przez społeczeństwo sekty dzielą się na:
konwertystyczne (przekonane o możliwości uczynienia świata lepszym poprzez
zmianę człowieka, misyjną działalność moralizatorską i wychowawczą);
adwentystyczne (głoszące bliski koniec świata, opozycyjnie nastawione wobec
tradycyjnych religii, zasad ustrojowych, organizacji państwowych i militarnych
– wypisz, wymaluj: SJ); pietystyczne (izolujące się od świata zewnętrznego,
skoncentrowane na wspólnych, wewnętrznych przeżyciach mistycznych); gnostyczne (ceniące wiedzę, wartości intelektualne, nie
izolujące się od społeczeństwa).
Baribal sam napisał:
Nauki Ś.J. znacznie różnią się od doktryn innych
wyznań. Głoszą o Bożej obietnicy ziemskiego
raju. Nie czczą krzyża. Nie obchodzą Bożego Narodzenia. Nie wierzą w
nieśmiertelność duszy ani w piekło. Nie spożywają krwi ani nie przyjmują jej
transfuzji. Nie angażują się w politykę i nie biorą udziału w wojnach.
Wynika to między innymi z chęci naśladowania pierwszych Chrześcijan
(podkreślenia
dodane). Sam przyznaje się do mającej miejsce izolacji o charakterze
światopoglądowym i ideologicznym. Co do tego, że SJ nie angażują się w
politykę i argumentują to chęcią naśladowania pierwszych chrześcijan, jak
zatem wytłumaczą fakt, że jeden z tych pierwszych chrześcijan zajmował się
polityką [Rz 16:23]?
Wypada jeszcze zapoznać
czytelników z jeszcze jedną definicją słowna sekta... Mam na myśli sektę
destrukcyjną.
Destrukcyjna sekta jest w
swej istocie totalitarną organizacją typu piramidalnego z osobą, lub grupą
osób na czele sprawujących w sposób dyktatorski kontrolę nad swymi członkami.
W rekrutowaniu nowych członków posługuje się zwodzeniem (np. ludzie nie mówią
wprost czym jest dana grupa, w co grupa wierzy i czego można oczekiwać po
staniu się jej członkiem). Posługuje się również technikami psychomanipulacji,
aby ludzi uzależnić i uczynić sobie posłusznymi. Sekty typu destrukcyjnego nie
respektują ludzkiej indywidualności, kreatywności i wolnej woli. Próbują za to
ludzi "sklonować", tak, aby stali się małymi wersjami lidera sekty.
Zwykła
sekta, to grupa ludzi, która posiada ekstrawagancki bądź nietypowy zbiór
wierzeń i rytuałów, które nie należą do głównego nurtu. Jednak tak długo, jak
ludzie mogą w wolny sposób wybrać w pełni ujawnioną doktrynę grupy i jej
praktyki oraz wybrać, aby w sposób równie wolny odejść, bez poczucia strachu
lub szykan, wtedy taka grupa nie podpada pod behawioralną/psychologiczną
kategorię destrukcyjnej sekty. Oczywiście, istnieją również takie grupy, które
są antyspołeczne (np. Ku Klux Klan, naziści, grupy głoszące supremację
białych) które nauczają jawnie nienawiści, które mogą również być uznawane za
destrukcyjne. (przytoczone za
http://www.watchtower.org.pl)
Chciałabym zwrócić uwagę na
pewnien schemat, opracowany przez Stevena Hassana, ukazujący jak rozpoznać
sektę destrukcyjną, jakie typy zachowań w niej występują...
Destrukcyjne sterowanie umysłem może być rozumiane w kategoriach czterech
składników, które tworzą akronim BITE (tylko po angielsku): sterowanie
zachowaniem(Behavior), informacją (Information), myśleniem (Thought), i
emocjami (Emotions).
(na
żółto zaznaczyłam punkty, które moim zdaniem, odnoszą się do SJ,
materiał źródłowy:
http://sekty.sluzew.dominikanie.pl/psych/steve-hassan.html)
Mam nadzieję, drogi czytelniku,
że to co tu znalazłeś, dało Ci trochę do myślenia, że pozwoliło zapoznać się z
inną stroną medalu niż ta, która przedstawił Ci Baribal. Niech nie zwiodą Cię
próby przekonywania na podstawie fragmentu Biblii, a dokładnie wersetu Dz. Ap.
28:22, że pierwszych chrześcijan też nazywano sektą. Dzisiejsze sekty to nie
to, co wtedy; dziś nie wystarczy odłączyć się od jakiejś większej religii, by
zyskać takie miano, dziś potrzeba o wiele więcej... I Świadkowie Jehowy to „o
wiele więcej” mają, i to z nawiązką.
Na przykład mało kto (oprócz
historyków) zna fakty o demaskowaniu przez Świadków Jehowy nazizmu
rozwijającego się w Niemczech przed drugą wojną
światową. Za to że odmówili poparcia dla władzy Hitlera trafiali do obozów
koncentracyjnych. I dla kontrastu
fragment artykułu Jana Lewandowskiego „Prześladowani Świadkowie
Jehowy” (całość dostępna pod adresem
http://republika.pl/iszbin/przeslad.htm):
Strażnica dokonując bardzo
selektywnego doboru autorów, często cytuje ignorantów w dziedzinie historii,
którzy pod wpływem jakiegoś entuzjazmu i niewiedzy mają wręcz wyidealizowane
pojęcie o historii Świadków Jehowy. Strażnica często cytuje ich, choć jak
zobaczymy za chwilę, wie, że ich obraz jest niemiarodajny. Tym samym Strażnica
daje pośredni dowód, że nie zależy jej na obiektywnym zrelacjonowaniu
historii, a jedynie na wyrobieniu sobie po prostu „dobrej opinii” u
czytających, a przede wszystkim pada tu cień podejrzenia, że Strażnica chce
wzbudzić u Świadków Jehowy fałszywe poczucie czegoś na miarę
„martyrologicznego priorytetu”, jeśli chodzi o cierpienia za wiarę podczas II
Wojny Światowej.
Jedną z największych „wpadek”
jakie Strażnica mogła popełnić, było zacytowanie opinii kompletnie
niewiarygodnego holenderskiego historyka Louisa de Jong, którego wypowiedź na
temat prześladowań holenderskich Świadków Jehowy w okresie hitlerowskiej
okupacji przytacza Strażnica z 1 kwietnia 2000, na str. 25. Czytamy
tam: „Represje ze skutkiem śmiertelnym spadły na tylko jedno
ugrupowanie religijne, na Świadków Jehowy”. Oczywiście jest to
kompletna nieprawda. Weźmy chociaż deportacje do obozów śmierci,
jakie dotknęły aż 79% katolików żydowskiego pochodzenia, którzy zostali
deportowani za wspólne protesty holenderskich protestantów i katolików z marca
1943 roku, przeciwko polityce Hitlera. Co na nich czekało w obozach zagłady
wiadomo, śmierć. Jest to nie
odosobniony fakt prześladowań w Holandii, zresztą powszechnie znany
z Historii (por. choćby
relację o tym w: Jan Balicki Maria Bogucka, "Historia Holandii", W-wa 1989,
str. 398). Ale nie ma o tym nic a
nic w powyższej Strażnicy Cóż nie pasowałoby to do obrazu jaki Strażnica
przedstawia, że represje dotknęły tylko Świadków Jehowy. (...)
Oprócz tego, że Strażnica
zdaje się wyrabiać u swych czytelników swoiste poczucie „martyrologicznego
priorytetu” Świadków Jehowy, jaki miał mieć miejsce w okresie II Wojny
Światowej, zdaje się ona także stwarzać pewne wrażenie istnienia czegoś co
można dla odmiany określić „priorytetem niezachwianej postawy”, wyjątkowego
bohaterstwa Świadków Jehowy w
obliczu prześladowań za wiarę.
I tak książka Strażnicy, pt.
„Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego”, na str. 664 cytuje opinię
Christine King. Czytamy tam o prześladowaniach ze strony hitlerowców: „Świadkowie
Jehowy rzucili wyzwanie totalitarnej koncepcji nowego społeczeństwa i właśnie
to wyzwanie, jak również nieustępliwe obstawanie przy nim, wyraźnie niepokoiło
budowniczych nowego ładu. (...) Stare, wypróbowane metody prześladowań –
tortury, więzienie, wyszydzanie - nie nawróciły ani jednego
Świadka na stronę nazistów, a w gruncie rzeczy godziły rykoszetem w
samych ciemięzców.”
Oczywiście cytat ten jest
nieobiektywny historycznie i kompletną nieprawdą jest, że represje hitlerowców
„nie nawróciły ani jednego Świadka na stronę nazistów” Byli
Świadkowie Jehowy, którzy ugięli się pod wpływem presji i poszli na kompromis,
o czym czasem „puszczały farbę” wcześniejsze, już dziś zapomniane
publikacje Świadków Jehowy. Dziwne, że Strażnica cytuje takie
nieobiektywne opinie, skoro wie o tym jak to naprawdę było. Kilka przykładów z
samych publikacji Świadków Jehowy, gdzie sami przyznają, że wcale nie było tak
jak czytaliśmy wyżej, że żaden Świadek nie nawrócił się na stronę nazistów.
I tak, zapomniana już dziś publikacja Strażnicy pt. „Działalność
Świadków Jehowy w Niemczech, w czasach nowożytnych” (por. Przebudźcie się!
z 8 września 1989, str. 14, 16 przypisy) podaje nam dużo ciekawych danych w
tym temacie. Jednym ze Świadków jaki poszedł na kompromis współpracy z
hitlerowcami, był niejaki brat Martens. Powyższa publikacja podaje na str.
49 taką oto relację na ten temat:
„Niektórzy spośród wtrąconych do obozów za bezkompromisową
postawę później dopuścili do tego, że ich pragnienie „przeżycia” stało się
silniejsze niż miłość do Jehowy i braci. (....) W obozie w Wewelsburgu znalazł
się w takiej sytuacji brat Martens. Początkowo powierzono mu nadzór
nad 250 badaczami Pisma Świętego Starał się pilnie, żeby w oczach SS
uchodzić za dobrego „starszego obozowego”. Z biegiem czasu sprowadzono do
obozu wielu więźniów politycznych i innych. Martens nie chciał stracić swego
stanowiska, starał się więc reprezentować interesy SS i stosować ich metody.
Nie trwało [to] długo, a Martens zabronił braciom wspólnego omawiania tekstu
dziennego i wspólnej modlitwy. Potem zaczął rewidować więźniów i bił wężem
gumowym tych, u których znalazł karteczkę z tekstem dziennym. Pewnego ranka,
gdy kilku braci wspólnie się modliło, skoczył między nich, przerwał im i
krzyczał: „Nie znacie przepisów obozowych? Czy z powodu was mam mieć
nieprzyjemności?” W ten sposób wielu wiernych braci doznało krzywdy od tych
bardzo nielicznych, którzy stracili z oczu cel.”
Ta sama publikacja dalej
(str. 50) podaje relacje o tych Świadkach Jehowy, którzy podpisali
oświadczenie o wyrzeczeniu się wiary:
„W obozach
koncentracyjnych najbardziej szykanowano Świadków Jehowy. Sądzono, że w ten
sposób zmusi się ich do podpisania wyrzeczenia. Wielokrotnie pytano nas, czy
to podpiszemy. Niektórzy podpisali, ale w większości wypadków musieli
czekać na zwolnienie przeszło rok. W ciągu tego czasu SS często szydziło z
nich publicznie, nazywając ich obłudnikami i tchórzami, a przed opuszczeniem
obozu często zmuszano ich do wykonania ‘rundy honorowej’ wokół swoich braci.”
„Sporą liczbę braci, którzy podpisali deklaracje, zaciągnięto do wojska
i wysłano na front, gdzie większość zginęła”.
Natomiast na stronie 51
powyższej publikacji czytamy relację wspomnieniową jednego ze Świadków Jehowy,
który oczekując na przesłuchanie usłyszał ciekawe rzeczy od jednego z
gestapowców, gdy sam był zdziwiony skąd hitlerowcy znają tyle poufnych
szczegółów na temat Świadków Jehowy. Wspomina on: „Gdy pewnego razu
czekaliśmy na korytarzu ten sam gestapowiec wspominał mi, że nie łatwo
rozpracowaliby naszą działalność, gdyby nie ‘wtyczki’ w naszych
szeregach. Niestety nie mogłem zaprzeczyć. (...)”.
Należeli do jednych z pierwszych
ofiar nazistowskich prześladowań, ale demaskowali okrucieństwa popełniane na
Żydach, Polakach i osobach niepełnosprawnych. Dzisiaj wydaje się to takie
oczywiste że istniały obozy zagłady tych grup. Ale w latach trzydziestych
niewielu zdawało sobie z tego sprawę, świat na ogół nie znał przerażających
doniesień z Niemiec i z krajów okupowanych albo im nie dowierzał. Tajne plany
obozów koncentracyjnych ukazały się w publikacjach wydawanych przez Świadków
Jehowy już w roku 1937. Potępiano w nich działania III rzeszy i
ujawniano światu zbrodnie. To prawda że odważne jednostki spośród Katolików,
Protestantów i innych religii przeciwstawiły się państwu hitlerowskiemu. Ale
nie zrobiło tego oficjalnie żadne większe wyznanie. Nie chodzi mi tu o
przechwalanie się ale o wykazanie, że Ś.J. mają swój wkład w obronę praw
człowieka, a nie jak się im często przypisuje, są szkodliwą albo groźną sektą.
Dali dowody, że nie mają zamiaru nikogo krzywdzić ani komukolwiek szkodzić.
(wytłuszczenie dodane)
Czy Świadkowie Jehowy
rzeczywiście odmówili poparcia dla władzy Hitlera? Czy potępiali działania III
Rzeszy, jak chce nam wmówić Baribal? Czy naprawdę nie mieli zamiary nikomu
zaszkodzić? Przyjrzyjmy się sprawie z bliska...
W 1933 Świadkowie Jehowy
wystosowali do Hitlera tzw.
Deklarację
Faktów
. „Dokument ten rzekomo był ostrym
protestem przeciwko mieszaniu się Hitlera i jego rządu w działalność Świadków
Jehowy:
""25
czerwca 7000 świadków uczestniczyło w specjalnie zwołanym kongresie,
jednomyślnie przyjmując rezolucję zatytułowaną 'Deklaracja Faktów'.
Była ona ostrym protestem przeciwko Hitlerowi, jego rządowi i jego
despotycznemu mieszaniu się w działalność kaznodziejską Towarzystwa.
[Strażnica, 15 sierpień 1955, s.462, wyd. ang.]
Jednakże wiele lat wcześniej Świadkowie Jehowy
w swojej publikacji "1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses" (Rocznik Świadków
Jehowy 1934 rok) zamieścili kopię tej deklaracji, co pozwoli nam poznać jej
faktyczną treść.
Prawdziwą motywacją napisania tej deklaracji
była chęć nakłonienia Hitlera, aby pozwolił Świadkom Jehowy prowadzić dalej
swobodną działalność. Poniższe fragmenty pochodzą właśnie z tego rocznika.
"W
czerwcu Prezes Towarzystwa wizytował Niemcy, aby przedsięwziąć środki w celu
odzyskania majątku Towarzystwa i kontynuowania działalności. Wiedząc, że
wróg fałszywie przedstawił fakty rządowi, 'Deklaracja Faktów' została
przygotowana i 25.06.1933 r. ponad 7000 Świadków Jehowy zgromadzonych w
Berlinie jednomyślnie przyjęło rezolucję, której miliony
egzemplarzy zostało wydrukowanych po całych Niemczech."
[1934
Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.130]
W tej samej publikacji, kilka stron dalej
został zacytowany pełny tekst "Deklaracji Faktów", której ważniejsze fragmenty
przytaczam poniżej:
"Największym i najbardziej gnębicielskim imperium jest imperium
anglo-amerykańskie. Przez to należy rozumieć Imperium Brytyjskie, którego
Stany Zjednoczone Ameryki stanowią część. To kupieccy Żydzi
brytyjsko-amerykańskiego imperium są tymi, którzy zbudowali i nadal rozwijają
'wielki kapitał'
(wytłuszczenie dodane) jako środek wyzysku
i ciemiężenia wielu narodów. Dotyczy to zwłaszcza Londynu i Nowego Jorku,
bastionów 'wielkiego kapitału'. Fakt ten jest oczywisty w Ameryce, że istnieje
przysłowie dotyczące Nowego Jorku: 'Żydzi go posiadają, katoliccy Irlandczycy
rządzą nim a Amerykanie płacą rachunki.'" [1934 Yearbook of Jehovah's
Witnesses, s.134] (czy oskarżając “kupieckich
Żydów, brytyjsko-amerykańskie imperium naprawdę nie chcieli nikomu szkodzić? W
„Deklaracji Faktów przedstawili dokładnie takie samo nastawienie umysłu jak
Adolf Hitler i jego poplecznicy.
"Obecny
rząd Niemiec wypowiedział się zdecydowanie przeciwko ciemiężcom
reprezentującym 'wielki kapitał' i jest przeciwny szkodliwemu wpływowi
religii w polityce narodu. Takie jest dokładnie nasze stanowisko
i w naszej literaturze przedstawiamy przyczyny istnienia gnębicielskiego
'wielkiego kapitału' i szkodliwego wpływu religii."
[1934
Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.135]
"Znać
Boga Jehowę i jego łaskawość wobec ludzkości jest rzeczą bardzo ważną dla
wszystkich ponieważ Bóg ogłosił w Swoim Słowie, że gdzie nie ma widzenia,
naród się psuje. (Prz.29:18).
Poświęciliśmy nasze życie i majątek na rzecz działalności, która umożliwia
ludziom uzyskać widzenie i zrozumienie Słowa Bożego, i dlatego jest
niemożliwe, aby nasza literatura i nasza działalność były zagrożeniem dla
pokoju i bezpieczeństwa narodu. Zamiast być przeciwko tym zasadom,
których orędownikiem jest Rząd Niemiec, jesteśmy otwarcie za takimi zasadami,
i stwierdzamy, że Bóg Jehowa przez Jezusa Chrystusa doprowadzi do pełnej
realizacji tych zasad i da ludziom pokój i wielkie pragnienie
uczciwego serca."
[1934
Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.136]
Już
pobieżny przegląd fragmentów tej deklaracji daje nam jasny obraz ducha, w
jakim została ona napisana. Autorzy tego dokumentu wili się jak piskorze, aby
uderzyć we właściwą nutę i unaocznić Hitlerowi, że Świadkowie Jehowy podobnie
jak on są przeciwne Żydom, że cele Rządu Niemiec (wiemy z historii, jakie one
były) odpowiadają celom Bożym. Wszystko to zmierzało do zjednania sobie
przychylności Hitlera, aby ten pozwolił dalej prowadzić swobodną działalność w
Niemczech. Oczywiście nie ma w tej deklaracji absolutnie żadnej mowy o jakimś
"ostrym proteście". Wręcz przeciwnie - było to raczej ostre przypochlebianie
się Hitlerowi.” (z książki
autorstwa Cezarego Podolskiego: „Największe oszustwa Świadków
Jehowy”; książka jest dostępna online pod adresem
http://www.watchtower.org.pl/podolski.phtml).
„A ilu Świadków Jehowy
zginęło w Holocauście?
Trudno to jednoznacznie
określić, bowiem Strażnica niejednoznacznie się w tej kwestii wypowiada i
istnieje możliwość pomyłki. Ale pewne przybliżone dane można uzyskać.
Ogółem przyjmuje się, że prześladowania dotknęły ok. 30 000 Świadków
Jehowy (Przebudźcie się! 8 maja 1993, str. 31). „Prześladowania” to
dość ogólnikowe sformułowanie. Jedna z ich publikacji podaje bardziej
szczegółowe dane. Znajdujemy tam takie oto słowa o ofiarach śmiertelnych z powodu reżimu Hitlera wśród Świadków Jehowy: „Jak
wyglądała ich sytuacja pod koniec II wojny Światowej? Jakieś 2000 Świadków
zmarło w więzieniach, z czego przeszło 250 stracono” (Strażnica, 15 marca 2001, str. 9). Książka
Wspaniały finał....., również
podaje liczbę ofiar większą od tysiąca, i zawyża ją do liczby 2
tysięcy, pisząc, że „w hitlerowskich
Niemczech” „Mniej
więcej połowę Świadków Jehowy (przeważnie mężczyzn) wysłano do obozów
koncentracyjnych, z czego tysiąc stracono, a tysiąc innych zmarło w latach
1933 - 1945” (str. 39, tabela,
por. Strażnica, 1 V 1998 r str. 11, par. 18).
Strażnica
z 1 lipca 1979 roku, na str. 7
podawała nieco inaczej na temat tych prześladowań w hitlerowskich Niemczech w
latach 1933 - 45 pisząc, że 2 tysiące świadków zamknięto w obozach
koncentracyjnych, a jeśli chodzi o ofiary, to
„Ogółem 635 świadków zginęło w zakładach
karnych, przy czym na 203 wykonano wyroki śmierci” (por.
Strażnica, rok CI, nr 16, str. 2,
Działalność Świadków Jehowy w Niemczech
w czasach nowożytnych, str. 52). Z tego wynika, że pod panowaniem Hitlera
męczeńską i nagłą śmiercią zginęło 838 Świadków Jehowy, czyli mniej niż
tysiąc ! Reszta jak się wydaje zmarła w więzieniach, przy czym nie musiała
to być śmierć męczeńska, mogły te osoby umrzeć z innych przyczyn. Przy
najostrożniejszych szacunkach wychodzi więc, że liczba męczenników za wiarę
wśród Świadków Jehowy, nie przekracza nawet tysiąca, lub tysiąc jest to liczba
jaką możemy przyjąć w przybliżeniu. Przy szacunkach nawet skrajnie zawyżonych
na korzyść Świadków Jehowy możemy mówić najwyżej o 2000 –2500 ofiar.”
(również z artykułu Jana Lewandowskiego „Prześladowani
Świadkowie Jehowy”)
Tymczasem historycy szacują
liczbę Żydów, jaki zginęli na skutek prześladowań przez Niemców, na ok 4 do 6
MILIONÓW!
Świadkowie Jehowy często
próbują przedstawić samych siebie w sposób, który będzie budził współczucie
społeczeństwa. Pamiętajmy jednak, że należy się zawsze zapoznać z „obiema
stronami medalu”, by wyrobić własne zdanie na ten czy inny temat. Mam
nadzieję, że dałam Ci, drogi czytelniku, taką szansę, że przeanalizujesz
wszystko, czego się dowiedziałeś z wypowiedzi Baribala i z mojej (a może sam
masz również jakieś spostrzeżenia) i sam wyciągniesz wnioski.
Jeżeli potrzebujesz dalszych
informacji na temat Świadków Jehowy, zawsze możesz zajrzeć na następujące
serwisy:
http://www.republika.pl/iszbin.htm
Możesz również napisać do mnie
(adres podany poniżej).
UWAGA!
Jeżeli jesteś Świadkiem Jehowy,
to pragnę Cię zapewnić, że nie jestem ani nigdy nie byłam członkiem
organizacji, więc po przeczytaniu tego materiału nie musisz się obawiać
żadnych przykrych konsekwencji w zborze (dla niewtajemniczonych: Świadkom
Jehowy nie wolno zapoznawać się z punktem widzenia, jaki przedstawiają tzw.
odstępcy, czyli osoby, które kiedyś były same Świadkami Jehowy)
Pozdrowienia dla wszystkich
czytelników AM i dla osób go tworzących