To nie pierwsze nawiązanie do tekstu Baribala i mam nadzieję, że nie ostatnie. Temat Świadków Jehowy jest tak rozległym tematem, że nie wystarczy parę słów, by go wyczerpać. Nie jest moim zamiarem nawiązywanie tu do kwestii krwi i tego, czy należy godzić się na transfuzję (zainteresowanych tym tematem odsyłam chociażby do serwisu http://www.watchtower.org.pl/). Jednak Baribal podniósł jeszcze jedną, dość istotną kwestię. Próbuje on przekonać czytelników AM, że Świadkowie Jehowy nie są sektą... Posłużę się fragmentami jego wypowiedzi, by unaocznić czytelnikom, na co należy zwracać szczególną uwagę i żeby mieli rozeznanie, co czego się odnoszę w tym tekście....

 

Teksty Baribala wyróżniam kolorem czerwonym

 

 

 

Baribal powołuje się na słownikową definicję sekty:

 

Grupa religijna, która oderwała się od któregoś z wielkich kościołów panujących i przyjęła własne zasady organizacyjne. [Druga definicja]: Grupa społecznie izolująca się od reszty  społeczeństwa, mająca własną hierarchię wartości, zespół norm zachowania się, silnie akcentująca rolę przywódcy – Słownik Języka Polskiego pod redakcją M. Szymczaka

 

Później natomiast pisze...

 

Najczęściej kojarzy się z grupami religijnymi o radykalnych poglądach i praktykach, które odbiegają od ogólnie przyjętych norm postępowania. Działalność religijna takiej grupy jest przeważnie prowadzona potajemnie. Ich członkowie są najczęściej bezwarunkowo oddani samozwańczemu przywódcy. Często izolują się od przyjaciół i rodziny lub od reszty społeczeństwa. Mogą też stosować oszukańcze i nieetyczne metody pozyskiwania nowych wyznawców. To tak z grubsza. Ale chyba z tym kojarzy nam się sekta.

Czy to pasuje do Świadków Jehowy? (pogrubienie dodane)

 

 

Zastanówmy się... Czy to pasuje do Świadków Jehowy?

 

 

Działalność religijna przeważnie prowadzona potajemnie...

Świadkowie Jehowy (dalej w skrócie: SJ) chodzą od domu do domu wręczając kolorowe publikacje przedstawiające raj na ziemi, a jedynym warunkiem, by tam się znaleźć, jest przyłączenie się do nich (chociaż oni nazywają to „podjęciem studium biblijnego”, opartego nie na Biblii, jak mogłaby to sugerować nazwa, lecz na jednej z publikacji Towarzystwa Strażnica, obecnie studium prowadzi się przy użyciu książki „Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego”). To, że widzimy ich przed swoimi drzwiami czy spotykamy ich na ulicy nie oznacza, że ich działalność jest jawna! Czy wiesz, drogi czytelniku, że z każdej „przechodzonej” w taki sposób godziny się rozliczają? Czy wiesz, że na cotygodniowych zebraniach, gdy odbywają się zajęcia tzw. „szkoły teokratycznej”, uczy się ich, jak nawiązywać rozmowy? Pozyskanie zainteresowanego jest prawdziwą nobilitacją wśród SJ (w roku 2001 SJ poświęcili 14 438 033 godzin i udało im się pozyskać dokładnie 3478 nowych członków organizacji, co daje ponad 4 tysiące godzin na jedną taką osobę!) Gdy przyjdą do Ciebie do domu, nie dowiesz się od razu, że nie będziesz mógł obchodzić żadnych świąt (nawet urodzin), że nie będziesz mógł mieć przyjaciół wśród osób, które nie są SJ (powołują się tu na werset „Jestem przyjacielem wszystkich, którzy się ciebie boją i przestrzegają ustaw twoich.” [Ps 119:63; BW]). Nie dowiesz się, drogi czytelniku, iż starsi mają książkę, o której szeregowi SJ nie mają pojęcia, że taka publikacja istnieje, a w której są szczegółowo opisane metody tego, jak okazywać zainteresowanie ludziom, którzy przychodzą na zebrania SJ i jaki cel temu przyświeca: „ Kiedy po raz pierwszy przyjdą do Sali Królestwa, mogą się poczuć obco; chcemy, żeby było inaczej - żeby spotkali się z serdecznym przyjęciem. Takie szczere zainteresowanie przekona ich, że wśród ludu Jehowy panuje prawdziwa miłość [Jana 13:35].” (Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, str. 22, 23) Teraz można już łatwo zorientować się, dlaczego Baribal napisał: Zebrania mają charakter otwarty i zaprasza się na nie wszystkich chętnych. Nie zapowiedziani goście są mile widziani.

 

... członkowie są najczęściej bezwarunkowo oddani samozwańczemu przywódcy...

W tym miejscu nie wypada nie wspomnieć o ‘niewolniku wiernym i rozumnym’, który wg SJ rozdaje ‘pokarm na czas słuszny’, jakim są kolejne wydania Strażnicy i Przebudźcie się!. Świadkom Jehowy nie można kwestionować tego, co tam jest zawarte. Uważają oni, iż rozumienia poszczególnych fragmentów Biblii są dane niewolnikowi bezpośrednio od Boga, więc tym samy musieliby oni kwestionować to, co chce przekazać im Bóg (celowo pomijam, jak ma On na imię, gdyż sami SJ przyznają, że forma „Jehowa” jest w użyciu wyłącznie dlatego, iż jest bardziej rozpowszechniona). Tak więc kiedy ‘niewolnik’ zmienia swoje rozumienie tej czy innej kwestii to i SJ muszą jak najszybciej skorygować swój pogląd na daną sprawę (dla zainteresowanych: polecam lekturę Strażnicy z 1 listopada 1995, gdzie zmieniono naukę o pokoleniu roku 1914, które to najpierw nie miało przeminąć, aż nastąpi koniec świata). Co do samozwańczości tego przywódcy. Najpierw za ‘niewolnika’ uważano tylko jedną osobę, założyciela całego ruchu, Charlesa  Taze Russella; po jego śmierci rozgorzała dyskusja, kto teraz będzie tym ‘niewolnikiem’, o czym donosi nam książka wydana przez Towarzystwo Strażnica pt. „Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego” na stronie 143), Aktualnie Ciało Kierownicze, czyli ‘niewolnik’, to 13 osób. Jest więc to grupa ludzi, przywódców, którzy mówią SJ, co i w jaki sposób powinni rozumieć.

 

... izolują się od przyjaciół, rodziny....

SJ od samego początku kontaktu z potencjalnymi, nowymi członkami organizacji próbują namawiać, by ci opowiadali o tym wszystkim, czego się dowiadują. W książce „Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi”, na str. 23 piszą: „Krewni mogą nawet w dobrej wierze próbować cię zniechęcić, nie znają bowiem cudownych prawd biblijnych”. Zdają oni sobie sprawę, iż często jest tak, że następstwem kontaktu z SJ są nieporozumienia w domu, z najbliższymi ludźmi: rodziną lub przyjaciółmi. Wtedy podtykają pod nos Biblię i wskazują na werset Mt 10:34-36 „Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.” (BW) W ten sposób próbują przekonać nowe osoby, że taki sprzeciw tym bardziej potwierdza, że odnalazły one PRAWDĘ, co w efekcie prowadzi do izolacji od najbliższych, bo tamci przecież nie znają i nie rozumieją owych cudownych „prawd biblijnych”, jakich naucza ‘niewolnik’...

 

... izolacja od reszty społeczeństwa...

Nie tworzą wspólnot izolujących się od krewnych i innych ludzi – pisze Baribal... Rzeczywiście, nie przyjęło się, żeby SJ zamieszkiwali w jakiś komunach, jednak już wykazaliśmy, że kontakt z SJ w jakimś stopniu odizolowuje poszczególne osoby od krewnych i innych ludzi, bo przecież tamci są z Babilonu Wielkiego, jak SJ określają wszystkich, którzy nie podzielają ich poglądów.

W razie klęsk żywiołowych organizują akcje ratunkowe i pomoc humanitarną z której korzystają nie tylko Ś.J.... No tak, numer Przebudźcie się!, gdzie opisywano działalność SJ po zamachu na WTC, skoncentrował się na przedstawianiu zasług SJ, jak bardzo byli pomocni... Zastanawiające, że z żadnego innego źródła nie dowiedzieliśmy się, by SJ udzielali jakiejkolwiek pomocy... Podobnie u nas, w Polsce, podczas niemal corocznych powodzi, nie słychać, by SJ pomagali komukolwiek, by zbierali fundusze bądź artykułu żywnościowe dla poszkodowanych... A już na pewno nie słyszałam, by na takiej pomocy skorzystał ktoś, kto nie jest SJ! Może to dlatego, że tak nakazał im ‘niewolnik’, a później starsi w zborach pouczają w taki sam sposób na zebraniach... Podręcznik dla starszych (ten oficjalnie nieistniejący ;-)) mówi wyraźnie: „W razie klęski żywiołowej trzeba się zatroszczyć o podtrzymywanie braci na duchu i pomaganie im pod względem fizycznym i materialnym” (Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę, strona 25). I nie ma ani słowa o pomocy dla innych...

Ale miało być o izolacji od społeczeństwa... SJ na podstawie wersetu słów Jezusa, że Jego uczniowie nie są częścią tego świata, wysnuwają doprawdy zadziwiającą teorię, że nie należy się za bardzo udzielać w tym, co się dzieje wokół nich... Twierdzą, że nie można się upominać o żadne stanowiska polityczne, nawet na szczeblu gminy, a to po to, by pozostać nieskażonym przez świat (dzieciom nie pozwala się nawet na bycie gospodarzem klasy – z tych samych powodów)... Jeżeli jest tak, jak twierdzą SJ, że prawdziwi chrześcijanie nie mogą zajmować piastować takich urzędów, to dlaczego w liście do Rzymian [Rz 16:23] czytamy o chrześcijaninie, który pracował jako skarbnik miejski? Gdyby takie postępowanie byłoby złe, apostoł Paweł na pewno by coś o tym wspomniał.

 

...oszukańcze i nieetyczne metody pozyskiwania nowych wyznawców...

No cóż... SJ o wielu sprawach nie powiedzą Ci wprost, gdy już zaczniesz z nimi rozmawiać... Będą Cię kusili wizją raju na ziemi, dopiero później dowiesz się, że żeby tam się znaleźć musisz stać się jednym z nich, bo w przeciwnym razie zginiesz w Armagedonie (którego daty co jakiś czas się zmieniają; od wpadki z pokoleniem roku 1914 SJ nie podają konkretnych dat, ale na łamach ich publikacji przewijają się co jakiś czas zdania mówiące, że to nastąpi już niedługo). Jeżeli jesteś osobą samotną, poszukującą partnera życiowego, dadzą Ci nadzieję na znalezienie go lub jej, lepiej tylko, żebyś, drogi czytelniku, był płci męskiej, gdyż wiele niewiast, które wstępuje do Organizacji takiego partnera sobie nie znajdzie. Dzieje się tak, ponieważ jest ich o wiele więcej niż mężczyzn, poza tym organizacja nie pozwala zawierać związków małżeńskich z osobami, które nie są SJ, a jeśli już się na coś takiego zdecydujesz, zostaną ci odebrane przywileje, jakimi się cieszysz; np. można kogoś „zawiesić” w funkcji pioniera (pionier to ten, co poświęca na głoszenie (czyt. chodzenie od domu do domu) od 50 do 140 godzin miesięcznie, czyli o wiele więcej niż szeregowi SJ) Świadkowie Jehowy będą Ci mówić, że znajdziesz wśród nich prawdziwych przyjaciół, że wśród nich panuje prawdziwa miłość, ale biada Ci, drogi czytelniku, gdy zostaniesz jednym z nich i dopiero wtedy przejrzysz na oczy. Twoi, do niedawna, przyjaciele, nie będą z Tobą rozmawiać, nie będą się z Tobą witać – dla nich przestaniesz istnieć. Toż to dopiero miłość, która nigdy nie ustaje [1Kor 13:8]...

 

 

Czy Świadkowie Jehowy są sektą?

Jak na razie argumentacja Baribala nie wydaje mi się dość przekonująca, bym mogła podzielić Jego zdanie... Raport MSW na temat sekt z roku 2000 oprócz przytoczonej przez Baribala definicji sekty podaje jeszcze jedną: „sekta jest więc grupą społeczną, której najistotniejszą cechą jest izolacja w stosunku do pozostałych grup społecznych. Nie chodzi wyłącznie o izolację przestrzenną, lecz o izolację o charakterze światopoglądowym, ideologicznym czy psychologicznym. Natomiast w węższym znaczeniu sektą nazywamy grupę ludzi połączonych wspólnym przeżywaniem stanów zachwytu i uniesień religijnych, która oddzieliła się od oficjalnego kościoła lub wyznania.”. Sekty religijne ze względu na przyczyny powstania dzielone są na:  powstałe w wyniku schizmy w ramach macierzystego wyznania czy szerzej religii i tworzone równolegle do istniejących wyznań jako samoistne, autonomicznie nowe religie (jak ma to miejsce w wypadku SJ). Ze względu na stosunek doktryn wobec istniejącego świata, sekty dzielą się na: odrzucające świat; sekty, które dążą do zmiany świata poprzez samodoskonalenie się i stymulowanie doskonalenia pozostałych członków danego społeczeństwa zgodnie z określoną doktryną, systemem swoich norm moralnych wspartych przyjętymi formami rytualnymi;  sekty wyróżniające się postawą agresywną wobec świata zewnętrznego;  sekty, które absolutnie nie cenią świata zewnętrznego i dążą wobec tego do usunięcia się z tego świata, są to między innymi tzw. sekty apokaliptyczne, które przepowiadając bliski kataklizm oferują swym adeptom możliwość ucieczki fizycznej bądź duchowej (SJ głoszą, że w organizacji Świadków Jehowy można schronić się przed nachodzącym końcem świata, jak w arce). Ze względu na stosunek do wartości uznawanych przez społeczeństwo sekty dzielą się na: konwertystyczne (przekonane o możliwości uczynienia świata lepszym poprzez zmianę człowieka, misyjną działalność moralizatorską i wychowawczą); adwentystyczne (głoszące bliski koniec świata, opozycyjnie nastawione wobec tradycyjnych religii, zasad ustrojowych, organizacji państwowych i militarnych – wypisz, wymaluj: SJ); pietystyczne (izolujące się od świata zewnętrznego, skoncentrowane na wspólnych, wewnętrznych przeżyciach mistycznych);  gnostyczne (ceniące wiedzę, wartości intelektualne, nie izolujące się od społeczeństwa).

 

Baribal sam napisał: Nauki Ś.J. znacznie różnią się od doktryn innych wyznań. Głoszą o Bożej obietnicy ziemskiego raju. Nie czczą krzyża. Nie obchodzą Bożego Narodzenia. Nie wierzą w nieśmiertelność duszy ani w piekło. Nie spożywają krwi ani nie przyjmują jej transfuzji. Nie angażują się w politykę i nie biorą udziału w wojnach. Wynika to między innymi z chęci naśladowania pierwszych Chrześcijan (podkreślenia dodane). Sam przyznaje się do mającej miejsce izolacji o charakterze światopoglądowym i ideologicznym. Co do tego, że SJ nie angażują się w politykę i argumentują to chęcią naśladowania pierwszych chrześcijan, jak zatem wytłumaczą fakt, że jeden z tych pierwszych chrześcijan zajmował się polityką [Rz 16:23]?

 

Wypada jeszcze zapoznać czytelników z jeszcze jedną definicją słowna sekta... Mam na myśli sektę destrukcyjną.

 

Destrukcyjna sekta jest w swej istocie totalitarną organizacją typu piramidalnego z osobą, lub grupą osób na czele sprawujących w sposób dyktatorski kontrolę nad swymi członkami. W rekrutowaniu nowych członków posługuje się zwodzeniem (np. ludzie nie mówią wprost czym jest dana grupa, w co grupa wierzy i czego można oczekiwać po staniu się jej członkiem). Posługuje się również technikami psychomanipulacji, aby ludzi uzależnić i uczynić sobie posłusznymi. Sekty typu destrukcyjnego nie respektują ludzkiej indywidualności, kreatywności i wolnej woli. Próbują za to ludzi "sklonować", tak, aby stali się małymi wersjami lidera sekty.

 

Zwykła sekta, to grupa ludzi, która posiada ekstrawagancki bądź nietypowy zbiór wierzeń i rytuałów, które nie należą do głównego nurtu. Jednak tak długo, jak ludzie mogą w wolny sposób wybrać w pełni ujawnioną doktrynę grupy i jej praktyki oraz wybrać, aby w sposób równie wolny odejść, bez poczucia strachu lub szykan, wtedy taka grupa nie podpada pod behawioralną/psychologiczną kategorię destrukcyjnej sekty. Oczywiście, istnieją również takie grupy, które są antyspołeczne (np. Ku Klux Klan, naziści, grupy głoszące supremację białych) które nauczają jawnie nienawiści, które mogą również być uznawane za destrukcyjne. (przytoczone za http://www.watchtower.org.pl)

 

Chciałabym zwrócić uwagę na pewnien schemat, opracowany przez Stevena Hassana, ukazujący jak rozpoznać sektę destrukcyjną, jakie typy zachowań w niej występują...

 

 

Model Hassana

 

Destrukcyjne sterowanie umysłem może być rozumiane w kategoriach czterech składników, które tworzą akronim BITE (tylko po angielsku): sterowanie zachowaniem(Behavior), informacją (Information), myśleniem (Thought), i emocjami (Emotions).

 

  (na żółto zaznaczyłam punkty, które moim zdaniem, odnoszą się do SJ, materiał źródłowy: http://sekty.sluzew.dominikanie.pl/psych/steve-hassan.html)

 

Sterowanie zachowaniem

    1. ustawianie fizycznej rzeczywistości danej osoby
      1. gdzie, jak, i z kim mieszka i jest związany
      2. jakie ubiory, kolory, uczesanie
      3. jak długo może spać
      4. zależność finansowa
      5. mało lub brak czasu wolnego, na rozrywki, czy wakacje
    2. wymagana zgoda na poświęcenie znacznej ilości czasu na udział w sesjach indoktrynujących lub grupowe rytuały (SJ biorą udział w 5 zebraniach tygodniowo)
    3. trzeba prosić o pozwolenie na poważniejsze decyzje (na przykład ślub z kimś, kto nie jest SJ nie jest wkazany)
    4. trzeba relacjonować myśli, uczucia i aktywność przełożonym (SJ wypełniają tzw. „owoc”, gdzie wpisują, ile godzin poświęcili na głoszenie; ponadto gdy u SJ pojawiają się wątpliwości co do tej czy innej nauki głoszonej przez ‘niewolnika wiernego i rozumnego’ wskazane jest podzielenie się nimi ze starszymi w zborze, by ci mogli takiej osobie przywrócić „zdrowie duchowe” czyli właściwe rozumienie poszczególnych nauk)
    5. nagrody i kary (za właściwe lub niewłaściwe zachowanie)
    6. indywidualizm jest tępiony; masz myśleć jak grupa
    7. sztywne zasady i regulacje
    8. potrzeba posłuszeństwa i zależności

Sterowanie informacją

    1. użycie oszustwa
      1. rozmyślne zatrzymywanie informacji
      2. zniekształcanie informacji by była do przyjęcia
      3. bezpośrednie kłamstwo (zwłaszcza wtedy, gdy zmienia się jakaś nauka, SJ zwykli mówić, że nigdy tego nie głosili)
    2. dostęp do źródeł informacji spoza grupy minimalizowany, lub zniechęcanie do niego - dotyczy zwłaszcza:
      1. książek, artykułów, gazet, czasopism, radia, telewizji
      2. informacji krytycznych
      3. byłych członków grupy
      4. utrzymuje się taki poziom zajęć, by nie było kiedy myśleć
    3. rozdzielanie informacji: z zewnątrz czy od grupy
      1. nie ma swobodnego dostępu do informacji
      2. informacja zależy od "poziomu" w strukturze grupy, i od misji, jaką się w niej wypełnia (przykład: podręcznik „Zważajcie na samych siebie i na całą trzodę” jest dostępny tylko starszym z zborze. Każdy zamianowany starszy otrzymuje egzemplarz tego podręcznika i może go mieć u siebie, dopóki usługuje jako starszy w jednym ze zborów. Jeśli przestanie być starszym, musi oddać swój egzemplarz zborowemu komitetowi służby. Nie wolno robić kopii żadnych fragmentów tego podręcznika)
      3. kierownictwo decyduje, kto co potrzebuje wiedzieć
    4. zachęta do szpiegowania innych członków grupy
      1. dobieranie w pary do wzajemnego obserwowania się
      2. relacje o dziwnych myślach, uczuciach i działaniach do kierownictwa
    5. rozległe użycie informacji pochodzącej od grupy i propaganda
      1. publikacje (mogą być wewnętrzne - np. kaseta video)
      2. cytowania z przekręceniem, lub z wyrywaniem z kontekstu ze źródeł spoza grupy
    6. nieetyczne użycie spowiedzi
      1. informacja o "grzechach" użyta by znosić granice identyfikacji
      2. dawne "grzechy" używane do manipulacji i sterowania; brak przebaczenia, lub rozgrzeszenia

Sterowanie myśleniem

    1. trzeba wewnętrznie przyjąć doktrynę grupy jako "Prawdę"
      1. opis = rzeczywistość
      2. myślenie czarne-białe
      3. dobre kontra złe
      4. my i oni (w grupie i poza nią)
    2. przyjąć sztuczny język (charakteryzujący się banałami blokującymi myślenie); słowa są narzędziami używanymi do myślenia; te specjalne słowa ograniczają raczej niż poszerzają rozumienie; one działają by złożoność doświadczenia zredukować do oklepanych, płaskich, dźwięcznych słówek
    3. zachęca się tylko do "dobrych" i "właściwych" myśli
    4. technika zatrzymywania myślenia (by wyłączyć "sprawdzanie rzeczywistości" przez zatrzymanie "negatywnych" myśli, i pozwalanie tylko na "dobre"); odrzucenie racjonalnej analizy, krytycznego myślenia, konstruktywnego krytycyzmu
      1. zaprzeczanie, racjonalizacja, usprawiedliwianie, "pobożne życzenia"
      2. intonowanie śpiewu
      3. medytacje
      4. modlitwy
      5. mówienie "językami"
      6. śpiewanie lub nucenie
    5. żadne krytyczne pytania co do lidera, doktryny, czy taktyki nie są widziane jako uprawnione
    6. żaden alternatywny system wierzeń nie jest rozpatrywany jako uprawniony, dobry, lub użyteczny
Sterowanie emocjami
    1. manipulacja i zwężanie zakresu uczuć osoby
    2. doprowadzanie do tego, by osoba czuła, że jeśli są jakiekolwiek problemy jest to zawsze jej wina, nigdy lidera lub grupy (winę za głoszony koniec świata w roku 1975 zrzucono na głosicieli, ‘niewolnik’ był oczywiście niewinny)
    3. nadmierne używanie poczucia winy
      1. uznawanie za winę odrębności swojej osoby
        1. kim jesteś (nie żyjąc tak wspaniale jak jesteś w stanie)
        2. twoja rodzina
        3. twoja przeszłość
        4. twoje pokrewieństwa
        5. twoje myśli, uczucia, działania
      2. społeczna wina
      3. historyczna wina
    4. nadmierne użycie lęku
      1. lęk przed niezależnym myśleniem
      2. lęk przed zewnętrznym światem
      3. lęk przed wrogami
      4. lęk przed utratą zbawienia
      5. lęk przed opuszczeniem grupy, lub wyrzuceniem z grupy
      6. lęk przed dezaprobatą
    5. skrajne stany emocjonalne (huśtawka emocjonalna)
    6. rytualne i częste publiczne wyznanie "grzechów"
    7. indoktrynacja fobii: programowanie irracjonalnych lęków przed opuszczeniem grupy lub choćby kwestionowaniem autorytetu lidera; osoba pod taką kontrolą nie jest w stanie mieć pozytywnej, będącej jej spełnieniem wizji przyszłości bez bycia w tej grupie
      1. nie ma szczęścia lub spełnienia poza tą grupą
      2. straszne konsekwencje wydarzą się, jeśli ją opuścisz: piekło, opanowanie przez demona, nieuleczalna choroba, wypadki, samobójstwo, zwariujesz, 10000 reinkarnacji, itp
      3. unikanie tych, którzy na jakiś czas zwalniają się z grupy (np. by kogoś odwiedzić); lęk odrzucenia przez przyjaciół, rodzinę
      4. nigdy nie ma uprawnionego powodu by się zwolnić; z perspektywy grupy, kto się zwalnia, jest: "słaby", "niezdyscyplinowany", "nieduchowy", "światowy", "ma wyprany mózg przez rodzinę, lub przez psychiatrę", jest uwiedziony przez pieniądze, seks, itp.

 

Mam nadzieję, drogi czytelniku, że to co tu znalazłeś, dało Ci trochę do myślenia, że pozwoliło zapoznać się z inną stroną medalu niż ta, która przedstawił Ci Baribal. Niech nie zwiodą Cię próby przekonywania na podstawie fragmentu Biblii, a dokładnie wersetu Dz. Ap. 28:22, że pierwszych chrześcijan też nazywano sektą. Dzisiejsze sekty to nie to, co wtedy; dziś nie wystarczy odłączyć się od jakiejś większej religii, by zyskać takie miano, dziś potrzeba o wiele więcej... I Świadkowie Jehowy to „o wiele więcej” mają, i to z nawiązką.

 

 

Świadkowie Jehowy a II wojna światowa

 

 

Na przykład mało kto (oprócz historyków) zna fakty o demaskowaniu przez Świadków Jehowy nazizmu rozwijającego się w Niemczech przed drugą wojną światową. Za to że odmówili poparcia dla władzy Hitlera trafiali do obozów koncentracyjnych. I dla kontrastu fragment artykułu Jana Lewandowskiego „Prześladowani Świadkowie Jehowy” (całość dostępna pod adresem http://republika.pl/iszbin/przeslad.htm):

 

Strażnica dokonując bardzo selektywnego doboru autorów, często cytuje ignorantów w dziedzinie historii, którzy pod wpływem jakiegoś entuzjazmu i niewiedzy mają wręcz wyidealizowane pojęcie o historii Świadków Jehowy. Strażnica często cytuje ich, choć jak zobaczymy za chwilę, wie, że ich obraz jest niemiarodajny. Tym samym Strażnica daje pośredni dowód, że nie zależy jej na obiektywnym zrelacjonowaniu  historii, a jedynie na wyrobieniu sobie po prostu „dobrej opinii” u czytających, a przede wszystkim pada tu cień podejrzenia, że Strażnica chce wzbudzić u Świadków Jehowy fałszywe poczucie czegoś na miarę „martyrologicznego priorytetu”, jeśli chodzi o cierpienia za wiarę podczas II Wojny Światowej.

Jedną z największych „wpadek” jakie Strażnica mogła popełnić, było zacytowanie opinii kompletnie niewiarygodnego holenderskiego historyka Louisa de Jong, którego wypowiedź na temat prześladowań holenderskich Świadków Jehowy w okresie hitlerowskiej okupacji przytacza Strażnica z 1 kwietnia 2000, na str. 25. Czytamy tam: „Represje ze skutkiem śmiertelnym spadły na tylko jedno ugrupowanie religijne, na Świadków Jehowy”. Oczywiście jest to kompletna nieprawda. Weźmy chociaż deportacje do obozów śmierci,  jakie dotknęły aż 79% katolików żydowskiego pochodzenia, którzy zostali deportowani za wspólne protesty holenderskich protestantów i katolików z marca 1943 roku, przeciwko polityce Hitlera. Co na nich czekało w obozach zagłady wiadomo, śmierć.  Jest to nie odosobniony fakt prześladowań w Holandii, zresztą powszechnie znany z Historii (por. choćby relację o tym w: Jan Balicki Maria Bogucka, "Historia Holandii", W-wa 1989, str. 398). Ale nie ma o tym nic a  nic w powyższej Strażnicy Cóż nie pasowałoby to do obrazu jaki Strażnica przedstawia, że represje dotknęły tylko Świadków Jehowy. (...)

 

 

Oprócz tego, że Strażnica zdaje się wyrabiać u swych czytelników swoiste poczucie „martyrologicznego priorytetu” Świadków Jehowy, jaki miał mieć miejsce w okresie II Wojny Światowej, zdaje się ona także stwarzać pewne wrażenie istnienia czegoś co można dla odmiany określić „priorytetem niezachwianej postawy”, wyjątkowego bohaterstwa  Świadków Jehowy w obliczu prześladowań za wiarę.  

I tak książka Strażnicy, pt. „Świadkowie Jehowy głosiciele Królestwa Bożego”, na str. 664 cytuje opinię Christine King. Czytamy tam o prześladowaniach ze strony hitlerowców: „Świadkowie Jehowy rzucili wyzwanie totalitarnej koncepcji nowego społeczeństwa i właśnie to wyzwanie, jak również nieustępliwe obstawanie przy nim, wyraźnie niepokoiło budowniczych nowego ładu. (...) Stare, wypróbowane metody prześladowań – tortury, więzienie, wyszydzanie - nie nawróciły ani jednego Świadka na stronę nazistów, a w gruncie rzeczy godziły rykoszetem w samych ciemięzców.”      

Oczywiście cytat ten jest nieobiektywny historycznie i kompletną nieprawdą jest, że represje hitlerowców „nie nawróciły ani jednego Świadka na stronę nazistówByli Świadkowie Jehowy, którzy ugięli się pod wpływem presji i poszli na kompromis,  o czym czasem „puszczały farbę” wcześniejsze, już dziś zapomniane publikacje Świadków Jehowy. Dziwne, że Strażnica cytuje takie nieobiektywne opinie, skoro wie o tym jak to naprawdę było. Kilka przykładów z samych publikacji Świadków Jehowy, gdzie sami przyznają, że wcale nie było tak jak czytaliśmy wyżej, że żaden Świadek nie nawrócił się na stronę nazistów.  I tak, zapomniana już dziś publikacja Strażnicy pt. „Działalność Świadków Jehowy w Niemczech, w czasach nowożytnych” (por. Przebudźcie się! z 8 września 1989, str. 14, 16 przypisy) podaje nam dużo ciekawych danych w tym temacie. Jednym ze Świadków jaki poszedł na kompromis współpracy z hitlerowcami, był niejaki brat Martens. Powyższa publikacja podaje na str. 49 taką oto relację na ten temat:

 Niektórzy spośród wtrąconych do obozów za bezkompromisową postawę później dopuścili do tego, że ich pragnienie „przeżycia” stało się silniejsze niż miłość do Jehowy i braci. (....) W obozie w Wewelsburgu znalazł się w takiej sytuacji brat Martens. Początkowo powierzono mu nadzór  nad 250 badaczami Pisma Świętego Starał się pilnie, żeby w oczach SS uchodzić za dobrego „starszego obozowego”. Z biegiem czasu sprowadzono do obozu wielu więźniów politycznych i innych. Martens nie chciał stracić swego stanowiska, starał się więc reprezentować interesy SS i stosować ich metody. Nie trwało [to] długo, a Martens zabronił braciom wspólnego omawiania tekstu dziennego i wspólnej modlitwy. Potem zaczął rewidować więźniów i bił wężem gumowym tych, u których znalazł karteczkę z tekstem dziennym. Pewnego ranka, gdy kilku braci wspólnie się modliło, skoczył między nich, przerwał im i krzyczał: „Nie znacie przepisów obozowych? Czy z powodu was mam mieć nieprzyjemności?” W ten sposób wielu wiernych braci doznało krzywdy od tych bardzo nielicznych, którzy stracili z oczu cel. 

 

Ta sama publikacja dalej (str. 50) podaje relacje o tych Świadkach Jehowy, którzy podpisali oświadczenie o wyrzeczeniu się wiary:

 „W obozach koncentracyjnych najbardziej szykanowano Świadków Jehowy. Sądzono, że w ten sposób zmusi się ich do podpisania wyrzeczenia. Wielokrotnie pytano nas, czy to podpiszemy. Niektórzy podpisali, ale w większości wypadków musieli czekać na zwolnienie przeszło rok. W ciągu tego czasu SS często szydziło z nich publicznie, nazywając ich obłudnikami i tchórzami, a przed opuszczeniem obozu często zmuszano ich do wykonania ‘rundy honorowej’ wokół swoich braci.” „Sporą liczbę braci, którzy podpisali deklaracje, zaciągnięto do wojska i wysłano na front, gdzie większość zginęła”.

Natomiast na stronie 51 powyższej publikacji czytamy relację wspomnieniową jednego ze Świadków Jehowy, który oczekując na przesłuchanie usłyszał ciekawe rzeczy od jednego z gestapowców, gdy sam był zdziwiony skąd hitlerowcy znają tyle poufnych szczegółów na temat Świadków Jehowy. Wspomina on: „Gdy pewnego razu czekaliśmy na korytarzu ten sam gestapowiec wspominał mi, że nie łatwo rozpracowaliby naszą działalność, gdyby nie ‘wtyczki’ w naszych szeregach. Niestety nie mogłem zaprzeczyć. (...)”.

 

 

 

Należeli do jednych z pierwszych ofiar nazistowskich prześladowań, ale demaskowali okrucieństwa popełniane na Żydach, Polakach i osobach niepełnosprawnych. Dzisiaj wydaje się to takie oczywiste że istniały obozy zagłady tych grup. Ale w latach trzydziestych niewielu zdawało sobie z tego sprawę, świat na ogół nie znał przerażających doniesień z Niemiec i z krajów okupowanych albo im nie dowierzał. Tajne plany obozów koncentracyjnych ukazały się w publikacjach wydawanych przez Świadków Jehowy już w roku 1937. Potępiano w nich działania III rzeszy i ujawniano światu zbrodnie. To prawda że odważne jednostki spośród Katolików, Protestantów i innych religii przeciwstawiły się państwu hitlerowskiemu. Ale nie zrobiło tego oficjalnie żadne większe wyznanie. Nie chodzi mi tu o przechwalanie się ale o wykazanie, że Ś.J. mają swój wkład w obronę praw człowieka, a nie jak się im często przypisuje, są szkodliwą albo groźną sektą. Dali dowody, że nie mają zamiaru nikogo krzywdzić ani komukolwiek szkodzić. (wytłuszczenie dodane)

 

Czy Świadkowie Jehowy rzeczywiście odmówili poparcia dla władzy Hitlera? Czy potępiali działania III Rzeszy, jak chce nam wmówić Baribal? Czy naprawdę nie mieli zamiary nikomu zaszkodzić? Przyjrzyjmy się sprawie z bliska...

 

W 1933 Świadkowie Jehowy wystosowali do Hitlera tzw. Deklarację Faktów . „Dokument ten rzekomo był ostrym protestem przeciwko mieszaniu się Hitlera i jego rządu w działalność Świadków Jehowy:

""25 czerwca 7000 świadków uczestniczyło w specjalnie zwołanym kongresie, jednomyślnie przyjmując rezolucję zatytułowaną 'Deklaracja Faktów'. Była ona ostrym protestem przeciwko Hitlerowi, jego rządowi i jego despotycznemu mieszaniu się w działalność kaznodziejską Towarzystwa. [Strażnica, 15 sierpień 1955, s.462, wyd. ang.]

Jednakże wiele lat wcześniej Świadkowie Jehowy w swojej publikacji "1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses" (Rocznik Świadków Jehowy 1934 rok) zamieścili kopię tej deklaracji, co pozwoli nam poznać jej faktyczną treść.

Prawdziwą motywacją napisania tej deklaracji była chęć nakłonienia Hitlera, aby pozwolił Świadkom Jehowy prowadzić dalej swobodną działalność. Poniższe fragmenty pochodzą właśnie z tego rocznika.

"W czerwcu Prezes Towarzystwa wizytował Niemcy, aby przedsięwziąć środki w celu odzyskania majątku Towarzystwa i kontynuowania działalności. Wiedząc, że wróg fałszywie przedstawił fakty rządowi, 'Deklaracja Faktów' została przygotowana i 25.06.1933 r. ponad 7000 Świadków Jehowy zgromadzonych w Berlinie jednomyślnie przyjęło rezolucję, której miliony egzemplarzy zostało wydrukowanych po całych Niemczech." [1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.130]

W tej samej publikacji, kilka stron dalej został zacytowany pełny tekst "Deklaracji Faktów", której ważniejsze fragmenty przytaczam poniżej:

"Największym i najbardziej gnębicielskim imperium jest imperium anglo-amerykańskie. Przez to należy rozumieć Imperium Brytyjskie, którego Stany Zjednoczone Ameryki stanowią część. To kupieccy Żydzi brytyjsko-amerykańskiego imperium są tymi, którzy zbudowali i nadal rozwijają 'wielki kapitał' (wytłuszczenie dodane) jako środek wyzysku i ciemiężenia wielu narodów. Dotyczy to zwłaszcza Londynu i Nowego Jorku, bastionów 'wielkiego kapitału'. Fakt ten jest oczywisty w Ameryce, że istnieje przysłowie dotyczące Nowego Jorku: 'Żydzi go posiadają, katoliccy Irlandczycy rządzą nim a Amerykanie płacą rachunki.'" [1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.134] (czy oskarżając “kupieckich Żydów, brytyjsko-amerykańskie imperium naprawdę nie chcieli nikomu szkodzić? W „Deklaracji Faktów przedstawili dokładnie takie samo nastawienie umysłu jak Adolf Hitler i jego poplecznicy.

"Obecny rząd Niemiec wypowiedział się zdecydowanie przeciwko ciemiężcom reprezentującym 'wielki kapitał' i jest przeciwny szkodliwemu wpływowi religii w polityce narodu. Takie jest dokładnie nasze stanowisko i w naszej literaturze przedstawiamy przyczyny istnienia gnębicielskiego 'wielkiego kapitału' i szkodliwego wpływu religii." [1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.135]

"Znać Boga Jehowę i jego łaskawość wobec ludzkości jest rzeczą bardzo ważną dla wszystkich ponieważ Bóg ogłosił w Swoim Słowie, że gdzie nie ma widzenia, naród się psuje. (Prz.29:18).
Poświęciliśmy nasze życie i majątek na rzecz działalności, która umożliwia ludziom uzyskać widzenie i zrozumienie Słowa Bożego, i dlatego jest niemożliwe, aby nasza literatura i nasza działalność były zagrożeniem dla pokoju i bezpieczeństwa narodu. Zamiast być przeciwko tym zasadom, których orędownikiem jest Rząd Niemiec, jesteśmy otwarcie za takimi zasadami, i stwierdzamy, że Bóg Jehowa przez Jezusa Chrystusa doprowadzi do pełnej realizacji tych zasad i da ludziom pokój i wielkie pragnienie uczciwego serca."
[1934 Yearbook of Jehovah's Witnesses, s.136]

Już pobieżny przegląd fragmentów tej deklaracji daje nam jasny obraz ducha, w jakim została ona napisana. Autorzy tego dokumentu wili się jak piskorze, aby uderzyć we właściwą nutę i unaocznić Hitlerowi, że Świadkowie Jehowy podobnie jak on są przeciwne Żydom, że cele Rządu Niemiec (wiemy z historii, jakie one były) odpowiadają celom Bożym. Wszystko to zmierzało do zjednania sobie przychylności Hitlera, aby ten pozwolił dalej prowadzić swobodną działalność w Niemczech. Oczywiście nie ma w tej deklaracji absolutnie żadnej mowy o jakimś "ostrym proteście". Wręcz przeciwnie - było to raczej ostre przypochlebianie się Hitlerowi.” (z książki autorstwa Cezarego Podolskiego: „Największe oszustwa Świadków Jehowy”; książka jest dostępna online pod adresem http://www.watchtower.org.pl/podolski.phtml).

 

 

„A ilu Świadków Jehowy zginęło w Holocauście?

Trudno to jednoznacznie określić, bowiem Strażnica niejednoznacznie się w tej kwestii wypowiada i istnieje możliwość pomyłki. Ale pewne przybliżone dane można uzyskać.  Ogółem przyjmuje się, że prześladowania dotknęły ok. 30 000 Świadków Jehowy (Przebudźcie się! 8 maja 1993, str. 31). „Prześladowania” to dość ogólnikowe sformułowanie. Jedna z ich publikacji podaje bardziej szczegółowe dane. Znajdujemy tam  takie oto słowa o ofiarach śmiertelnych  z powodu reżimu Hitlera wśród Świadków Jehowy: „Jak wyglądała ich sytuacja pod koniec II wojny Światowej? Jakieś 2000 Świadków zmarło w więzieniach, z czego przeszło 250 stracono  (Strażnica, 15 marca 2001, str. 9). Książka Wspaniały finał....., również  podaje liczbę ofiar większą od tysiąca, i zawyża ją do liczby 2 tysięcy, pisząc, że „w hitlerowskich Niemczech”  Mniej więcej połowę Świadków Jehowy (przeważnie mężczyzn) wysłano do obozów koncentracyjnych, z czego tysiąc stracono, a tysiąc innych zmarło w latach 1933 - 1945”  (str. 39, tabela, por. Strażnica, 1 V 1998 r str. 11, par. 18). Strażnica  z 1 lipca 1979 roku, na str. 7 podawała nieco inaczej na temat tych prześladowań w hitlerowskich Niemczech w latach 1933 - 45 pisząc, że 2 tysiące świadków zamknięto w obozach koncentracyjnych, a jeśli chodzi o ofiary, to „Ogółem 635 świadków zginęło w zakładach karnych, przy czym na 203 wykonano wyroki śmierci” (por. Strażnica, rok CI, nr 16, str. 2, Działalność Świadków Jehowy w Niemczech w czasach nowożytnych, str. 52). Z tego wynika, że pod panowaniem Hitlera męczeńską i nagłą śmiercią zginęło 838 Świadków Jehowy, czyli mniej niż tysiąc ! Reszta jak się wydaje zmarła w więzieniach, przy czym nie musiała to być śmierć męczeńska, mogły te osoby umrzeć z innych przyczyn. Przy najostrożniejszych szacunkach wychodzi więc, że liczba męczenników za wiarę wśród Świadków Jehowy, nie przekracza nawet tysiąca, lub tysiąc jest to liczba jaką możemy przyjąć w przybliżeniu. Przy szacunkach nawet skrajnie zawyżonych na korzyść Świadków Jehowy możemy mówić najwyżej o 2000 –2500 ofiar.” (również z artykułu Jana Lewandowskiego „Prześladowani Świadkowie Jehowy”)

 

 

Tymczasem historycy szacują liczbę Żydów, jaki zginęli na skutek prześladowań przez Niemców, na ok 4 do 6 MILIONÓW!

 

 

 

Świadkowie Jehowy często próbują przedstawić samych siebie w sposób, który będzie budził współczucie społeczeństwa. Pamiętajmy jednak, że należy się zawsze zapoznać z „obiema stronami medalu”, by wyrobić własne zdanie na ten czy inny temat. Mam nadzieję, że dałam Ci, drogi czytelniku, taką szansę, że przeanalizujesz wszystko, czego się dowiedziałeś z wypowiedzi Baribala i z mojej (a może sam masz również jakieś spostrzeżenia) i sam wyciągniesz wnioski.

 

 

 

Jeżeli potrzebujesz dalszych informacji na temat Świadków Jehowy, zawsze możesz zajrzeć na następujące serwisy:

http://www.watchtower.org.pl

http://www.republika.pl/iszbin.htm

Możesz również napisać do mnie (adres podany poniżej).

 

UWAGA!

Jeżeli jesteś Świadkiem Jehowy, to pragnę Cię zapewnić, że nie jestem ani nigdy nie byłam członkiem organizacji, więc po przeczytaniu tego materiału nie musisz się obawiać żadnych przykrych konsekwencji w zborze (dla niewtajemniczonych: Świadkom Jehowy nie wolno zapoznawać się z punktem widzenia, jaki przedstawiają tzw. odstępcy, czyli osoby, które kiedyś były same Świadkami Jehowy)

 

Pozdrowienia dla wszystkich czytelników AM i dla osób go tworzących

aoosteen