Quo vadis uczniu?
Wstajesz rano, myjesz się,
ubierasz (niektórzy robią to w kolejności odwrotnej), zjadasz ewentualne śniadanie,
mówisz „pa, pa” rodzicom, wychodzisz i udajesz się w kierunku szarego popękanego
(no niestety, takie realia...) budynku, dalej zwanego szkołą lub też udajesz
się w bliżej nieokreślone miejsce, w którym masz zamiar spędzić resztę
dnia. Wchodzisz do szatni, przebierasz się (hm... załóżmy...) i czekasz na
dzwonek. Idziesz na lekcje. Tracisz (aczkolwiek nie zawsze, serio!) kilka godzin
swojego życia. Po tych (przyjmijmy...) sześciu godzinach znów udajesz się do
szatni, przebierasz się i udajesz do tego szarego, czasem także popękanego
budynku, dalej zwanego domem. Mówisz „cześć” rodzicom, zjadasz ewentualny
obiad, udajesz się do swojego pokoju (ale nie zawsze i z różnych przyczyn) i
zaczynasz odrabiać zadanie/a domowe. Kończysz, zależnie od dnia, po kilku
godzinach. Słuchasz muzyki, oglądasz telewizję lub wychodzisz z przyjaciółmi
(lub kolegami, ale to już zupełnie inny temat...). Wieczorem myjesz się,
przebierasz i kładziesz spać. Wstajesz rano, myjesz się, ubierasz...
I tak niestety codziennie. Życie jest coraz bardziej szare i mało
kontrastowe. W całym takim dniu nie masz czasu na przemyślenia, nie masz czasu
zastanowić się głębiej nad otaczającym światem, nad sobą, nad innymi.
Powiecie, że chyba zaczynam pływać. Przechodzę do abstrakcji..? Oczywiście,
że tak, bo czymże, jeśli nie abstrakcją są ludzkie marzenia, przemyślenia,
rozważania czy refleksje. I to jest właśnie najgorsze – w całym tym
wielkim świecie jesteś zwykłą (jeszcze dobrze, gdy wyindywidualizowaną)
szarą osobą nie liczącą się w tłumie. Dlaczego? Bo wiecznie wykonujesz te
same schematyczne działania, te same wyuczone gesty, podświadome zachowania,
wykazujesz się kompletnym brakiem jakiejkolwiek inwencji życiowej. Tak jak
napisałem wyżej: „Codziennie to samo!”.
Jednak normalnie tego nie widzisz. Wszyscy robią tak samo, a ty się nie
wyłamujesz i dopiero, gdy przyjdzie ewentualna pora ewentualnych rozważań
zaczynasz rozumieć, co robisz nie tak. Postanawiasz się zmienić, stać się
bardziej kolorowym, więcej czerpać z życia. Postanawiasz... jednak tylko do
momentu, gdy na drugi dzień obudzisz się tym w samym świecie, szarej stercie
takiż samych ludzi. Wtedy znów stajesz się taki jak inni... aż do czasu, gdy
znowu nadejdzie chwila przemyśleń. I, co już niepokojące, - nawet tutaj jest
pewna „schematyczność”.
Pewnie nurtuje cię pytanie, dlaczego tak bardzo lubię słowo
ewentualnie? A przecież to tak przerażająco proste. Całe życie to przecież
jeden wielki „ewentualizm”! Tak naprawdę to wszystko tu jest względne,
ewentualne. Zaprzeczam sobie? Nie, ponieważ życie pomimo swej całej
ewentualności dalej utrzymuje się w ryzach schematyzmu. Tak szeroko pojętego,
że gdy się nad tym poważniej zastanowimy, to dojdziemy do wniosku, że tak
naprawdę wszystko jest takie samo. Przekonujemy się, że bardzo trudno
przekroczyć granicę tych schematów, a każda próba oceniana jest jako
skrajne szaleństwo. I właśnie, dlatego zadajemy sobie pytanie: Czy to w ogóle
możliwe i czy ma jakiś sens? Odpowiadamy przecząco i wracamy w tę szarą
antyramę...
Na dobrą sprawę ten tekst również jest schematyczny i wcale nie
innowacyjny, gdyż tak naprawdę o żadnej innowacyjności nie ma mowy. W takim
razie, co? Czy zawsze wszystko będzie takie szare, smętne i nieoryginalne? Otóż
tak... zawsze, dopóki nie zaczniemy spoglądać nieco inaczej (na pewno inaczej
niż ja) na świat, życie, jak i sprawy bardziej przyziemne! Być może to słowa
trochę, jak na mój skromny wiek zbyt wielkie, ale tylko „być może”.
Dlatego apeluję byśmy byli inni, kolorowi, otwarci. Nie stójmy przygarbieni,
nierozmowni i niedostępni w autobusie, jakby to, co znajduje się na końcu
drogi było karą. Każda chwila to osobny skarb i należy się z niego cieszyć
tak samo jak z najwspanialszej chwili w życiu. Tak przynajmniej sądzę i tak
polecam, aczkolwiek jak zwykle na tym świecie: Decyzja należy do Ciebie!
Wykorzystaj szansę, bądź inny, bądź lepszy...
DOSik - dosik@o2.pl.
PS:
Zamieściłem tutaj myśl z jednego z textów do AM. Zmieniłem go trochę,
jednak sens jest ten sam!
PS2: Co o tym sądzicie? W(y)zywam do polemiki... ;)