SPORT - WOJNA W CZASIE POKOJU? Przed kilkoma tygodniami zakończyły się kolejne igrzyska olimpijskie. Dla nas bardzo szczęśliwe, wszak po raz pierwszy od trzydziestu lat Polak stanął na podium z zimowej dyscyplinie sportu. Ale olimpiada w Salt Lake City przejdzie do historii pod znakiem afer, przekrętów i skandali. W dzisiejszych czasach z rywalizacją sportową wiążą się coraz częściej podteksty polityczne i ekonomiczne. W owym arcie chciałbym się bliżej przyjrzeć temu zjawisku. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że sport towarzyszy człowiekowi od wieków. Od czasów najdawniejszych tężyzna fizyczna była bardzo ważna. Aby upolować zwierzynę, ludzie pierwotni musieli być bowiem sprawni. Komuś, kto wymyślił "sport dla sportu", dla samej przyjemności jego uprawiania, należy się tytuł jednego z największych wynalazców w historii ludzkości. Chyba nie ma na świecie człowieka, który czasem nie pogrywa w piłkę nożna albo chociaż w brydżyka dla rozrywki :). Wiadomo, ze na czas greckich starożytnych olimpiad przerywano wojny, aby nic nie zakłóciło szlachetnej rywalizacji. Mistrz olimpijski wracał do swojego miasta przez wyłom w jego murach, zrobiony specjalnie dla uczczenia jego zwycięstwa, chciano pokazać, że miasto mające takiego bohatera nie musi się chronić fortyfikacjami. Dla Greka taka sława była najwspanialsza. I tę ideę chciał przywrócić baron de Coubertin, proponując wskrzeszenie igrzysk olimpijskich pod koniec XIX wieku. Dziś zapewne przewraca sie w grobie widząc do czego zostały doprowadzone nowożytne igrzyska. Po raz pierwszy olimpiadę do zaprenentowania czegoś innego niż sportowa rywalizacja wykorzystał Adolf Hitler w 1936 roku. Nad stadionem powiewały flagi ze swastykami, sam Hitler w mundurze pojawiał się na głównej trybunie. To miały być igrzyska "nadludzi", triumf rasy aryjskiej. Niestety, psikusa sprawił fuhrerowi Jessie Owens, który w lekkiej atletyce pozostawił wszystkich, nie tylko Niemców bardzo daleko w tyle. Adolf nie raczył podać mu ręki... Wtedy nad ideą olimpijską po raz pierwszy zaciążyła inna, starająca się podporządkować sobie sportowe zmagania. Przez cały okres istnienia ZSRR i bloku wschodniego państwa komunistyczne robiły masę przekrętów, aby tylko być lepszymi od "imperialistów" i "kapitalistów". Różnorakim machlojom, dopingowi, stronniczemu sędziowaniu nie było końca. Czytałem gdzieś, że w NRD (która nawet zyskała sobie przydomek "Niemieckiej Republiki Dopingowej") jeśli nastolatek rokował nadzieje na bycie dobrym w jakiejś dyscyplinie sportu, państwo brało go w morderczy reżim treningu i dopingu. Gdy rodzice się nie zgadzali - dziwnym trafem tracili pracę itd. Jak to się skończyło dla niektórych wschodnioniemieckich sportowców - wiadomo. Niektórzy urodzili się jako panie, a umrą jako panowie. A wszytsko po to, żeby dokopać drugiej stronie. Jak znam życie, to Zachód też nie miał czystcyh rąk, ale jak już uskuteczniał jakieś przekręty, to jest o nich cicho. Ogólnie też wiadomo, co stało się w latach 1980 i 1984. Najpierw państwa zachodnie zbojkotowały olimpiadę w Moskwie na znak protestu przeciw atakowi Breżniewa na Afganistan. Cztery lata później świat komunistyczny "zgodnie" wypiął się na olimpiadę w Los Angeles. Dziwne, bo niektórzy sportowcy o swojej "decyzji" dowiedzieli sie w trakcie przygotowań do igrzysk. Nie tylko na olimpiadzie, pewnie na każdej większej imprezie sportowej polityka była ważniejsza od sportu. Na ostatnich igrzyskach także było kilka zgrzytów o których mozna powiedzieć, że mają podłoże polityczne. W pewnym momencie Rosja chciała wycofać sie z imprezy za - jej zdaniem - krzywdzenie reprezentantów tego kraju. Może i Związku Radzieckiego juz nie ma, ale zadawnione antagonizmy pozostały, wszak igrzyska były w Ameryce.. Czasem szefowie państw byli bezpośrednio zaangażowani w występy ich rodzimych sportowców. Było kiedyś takie trofeum piłkarskie, Złoty But, zdaje się. Przyznawano je zawodnikowi, który strzelił najwięcej goli ze wszystkich królów strzelców krajowych lig. I oto w ostatnich dniach sezonu w lidze rumuńskiej jeden zespół zaczął wygrywać mecze strasznie dziwnymi wynikami, a jego snajper strzelał gole seriami. W sprawę była zamieszana małżonka pana Ceaucaescu, Złoty But powędrował do Rumuna..... Zostawmy politykę. O pieniądzach w sporcie rozpisywać się nie będę, wszak wiadomo, że są one wszędzie. Kupczenie np. meczami piłki nożnej, podkupywanie sędziów, zawodników itp. to stara i ograna śpiewka. Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt, ostatnio widoczny w Polsce przy okazji wspaniałych wyników Adama Małysza w skokach narciarskich. W roku 2001 Małysz lał wszystkich jak leci i było wspaniale!!! Kibice byli wniebowzięci. Ale już wówczas zaczęły się ujawniać paskudne cechy polskich kibiców, czasem gwiżdżących na przeciwników naszego skoczka. W tym sezonie było już gorzej, bo Małyszowi przybyli groźni przeciwnicy, w tym Niemiec Swen Hannawald. No i zaczęło się, Adam miał "dokopać germańcowi" itp. Polscy "kibice" mają chyba kompleksy, które teraz wyłażą na wierzch, Nie cieszą sie, że Polak po prostu jest najlepszy, ale, że łoi wszystkich, a zwłaszcza Niemca. Kiedy Hannawald zaczał wygrywać, zrobiło się jeszcze gorzej: jakiś "niemczuch" ośmielił się wygrać z "ich" Adamem! To już była trzecia wojna, odwieczny pojedynek Polska - Niemcy i kto tam wie co jeszcze. Dlatego Hannawald został koncertowo wygwizdany w Zakopanem. a gdy Małysz wygrał w jednym z tamtejszych konkursów, polscy "patrioci" mieszający innych zawodników z błotem, dla których zwycięstwo nad Niemcem było "sprawą honoru" znowu byli wniebowzięci. Ta niezdrowa atmosfera udzieliła sie nawet niemieckim mediom. które napisały, że był to "Puchar nienawiści". Jakaś dziwna to forma kibicowania, gdzie zakompleksieni "kibice" cieszą sie, gdy ich idol będzie "byle tylko przed głupim Niemcem". Faktem jest, że Hannawald w dość ostentacyjny sposób wyraża radość po skokach, ale w owym przypadku emocje i nienawiść biorą zdecydowanie górę nad sportem. A tak przy okazji: własnie dziś miał miejsce konkurs o tytuł mistrza świata w lotach narciarskich i Adamowi Małyszowi zdarzył się słabszy występ. I ci sami kibice, którzy jeszcze wczoraj w piekło by za nim poszli, dziś go gnoją na forum jednego z portali internetowych. Nie ma co, ładny sposób podnoszenia ulubionego zawodnika na duchu... A Hannawald dostał śnieżkami od Polaków....Bez komentarza. Kibice są plagą wielu dyscyplin, zwłaszcza piłki nożnej. O piłkarskich kibolach - idiotach również nie napiszę, nie raz dyskutowano o tym na łamach Action Maga. Zresztą mechanizm ich myślenia jest taki sam jak "kibiców" Adama Małysza. Piłki nożnej zresztą za bardzo nie lubię, więc poprzestanę opisywanie zjawiska niesportowego kibicowania tylko na przykładzie skoków. Mamy więc politykę, której założenia i idee niejednokrotnie wypaczały sens rywalizacji. Mamy pieniądze, które potrafią zatrząść każdą dziedziną wspołczesnego życia. Mamy też to, co leży u podstaw owych dwóch plag dzisiejszego sportu: ujemne ludzkie cechy - chciwość i nieuczciwość (jak w przypadku pieniędzy) dążenie do celu za wszelką cenę, bez skrupułów (jak w polityce), nienawiść, gniew, zazdrość w przypadku fałszywych kibiców. Dzisiejszy sport jest niestety zdominowany przez owe zjawiska. Czy zatem prawdziwa sportowa rywalizacja, dla przyjemności i chęci bycia najlepszym w uczciwej walce istnieje juz tylko na podwórkach i igrzyskach paraolimpijskich? Donald P.S: Ten przykład z Rumunem zaczerpnałem z CKM-a. Opłaca się czasem w męskich magazynach popatrzeć na coś więcej niż tylko na panienki :))) 9 marca 2002